Alicja w krainie zaburzeń neurologicznych

22-02-2008 komentarzy 8

O szalonym kapeluszniku, bardzo charakterystycznym bohaterze książki „Alicja w krainie czarów”, pisałem już wcześniej. Dzieło to aż roi się jednak od innych ciekawych przypadków osobowych. Tytułowa dziewczynka stała się obiektem obserwacji psychologów i neurologów, próbujących doszukać się w jej dziwnych perypetiach jakiś odniesień do rzeczywistych zaburzeń neurologicznych. Okazało się, że nie tak trudno znaleźć analogię do wrażeń opisywanych przez realnych pacjentów. Z tym, że happy end prawdziwych przygód wcale nie wygląda na taki happy.

Syndrom Alicji w krainie czarów odnosi się między innymi do mikro i makrosomatognozji czy somatoparafrenii. Ogólnie chodzi o odmienne postrzeganie swojego ciała, jego części, jego wielkości. Typowe dla tego syndromu zaburzenia najlepiej obrazować na przykładach. W ten sposób dochodzimy do osoby Rika Hemsley’a, który w artykule The Guardian opisuje swoje zaburzenia. Mianowicie, po nocy pełnej nauki i kofeiny, przywitał go miły poranek. Podnosząc pilota z podłogi poczuł jednak, że coś jest nie tak. Czuł, jak jego stopy dosłownie zanurzają się w dywanie. Było to dziwne doznanie, lecz krótkotrwałe – więc Rik wyszedł spokojnie na ulicę. Ale ulica okazała się być wymagającym przeciwnikiem, tak jak każda inna napotkana powierzchnia. W krótkim czasie nasz bohater doświadczał ruchów płaszczyzny czy zmiany gęstości chodnika czy podłóg – tak, jakby tylko jego stopy mogły wyczuwać dziwne zawirowania kształtu czy miękkości podłoża. Lecz nie tylko to i nie tylko stopy. Leżąc obserwował, jak jego palce zaczynają się rozciągać na wielkie odległości. Hemsley zrzucił to jednak na garb stresu i żył dalej.

Młody chłopak zdziwił się, że nawet po tym wymagającym okresie życia, zaburzenia nie zniknęły, lecz przybrały na sile. Idąc ulicą, miał wrażenie, że samochody są wielkości resoraków, za to fotel w pracy wydawał się niesamowicie olbrzymi. Po jakimś czasie, te dysfunkcje w postrzeganiu rzeczywistości stały się tak znaczące, że Rik z trudem się poruszał po linii prostej. Nie mógł ocenić poprawnie wielkości ani dystansu, więc bał się przejeżdżających samochodów. Ani grupowy terapeuta, ani środki na migreny nie pomogły – nawet MRI nie wykazało żadnych nieprawidłowości. Przeprowadziwszy się z powrotem do rodziców, Hemsley oglądnął nawet film poświęcony kobiecie, która cierpiała na te same dolegliwości, co on – przesłanie filmu było jednak ponure – „po prostu musisz nauczyć się z tym żyć”. Teraz, w wieku 31 lat, zaburzenia zdarzają mu się raz w miesiącu. Co ciekawe, opisuje on też pozytywne objawy syndromu – czasami, zwykle od razu po obudzeniu się, mógł obserwować np. lecące nad drzewami kruki, widzieć każdy szczegół ich upierzenia czy detale liści. Niby nic niezwykłego, lecz owe zwierzęta znajdowały się 100 metrów od okna…

Bardziej makabrycznie skończyła się historia niejakiego One Hand Jasona. Bardzo ciekawie opisuje w wywiadzie, jak to od kiedy pamięta wiedział, że posiadanie dwóch dłoni jest nieprawidłowe, przynajmniej w wypadku jego ciała. Jego ręka po prostu nie należała do niego, była „defektem”, niepotrzebną częścią składową. Jego przypadłość, nosząca nazwę zaburzenia integracji obrazu ciała (body-integrity-disorder (BIID)) skłoniła go do radykalnych środków. Po prostu poprawił swoje ciało amputując sobie dłoń, tuż powyżej nadgarstka. Jego rodzina i znajomi sądzą, że był to nieszczęśliwy wypadek – Jason jest jednak szczęśliwszy niż kiedykolwiek – w końcu czuje, że jego ciało jest „just right”. Poznał też parę osób, które zdecydowały się na ten sam krok co on, by odzyskać integralny obraz swojego ciała.

Kłopoty z integracją mają też pacjenci, którzy cierpią na zespół kończyny fantomowej – mimo, że amputowanej ręki czy nogi już nie ma, nadal czują, że coś po niej chodzi, czy też jest ranna, boli, parzy. Mózg musi ponownie zmienić, przeprogramować układy somatosensoryczne by dopasować się do zaistniałej sytuacji. Syndrom Alicji prawdopodobnie polega więc na jakiejś wrodzonej dysfunkcji tego układu, która powoduje, że mózg nie traktuje jakiejś części ciała jako należącej do niego. Żeby ładniej to Wam zobrazować, mózg integruje w jakimś stopniu narzędzia, z których manualnie korzystamy. Dlatego np. możemy doznać nieprzyjemnego uczucia gdy samochód otrze się o garb na ulicy. Tak samo z młotkiem czy łopatą – by lepiej z nich korzystać, nasz układ nerwowy zaczyna traktować je jako części ciała. Odczuwamy jednak odmienność od tych przedmiotów, znamy granice oddzielające je od naszej dłoni. Jason prawdopodobnie traktował swoją rękę jak taki obcy młotek, tyle, że granica została zatarta.

Książka Lewis’a Carrolla nie jest dla dzieci – a przynajmniej taki o niej panuje pogląd. Dorośli zajmują się nią naukowo, bo pełna jest groteskowych wizji i upiornego przedstawiania rzeczywistości. Cukierkowa wersja próbuje przesłonić te elementy, na nieszczęście dla głębi tego dzieła. Wkrótce jednak Tim Burton ma się wziąć za reżyserowanie nowej adaptacji Alicji. Szykuje się naprawdę dobry film :>

O innych przypadłościach syndromu krainy czarów można przeczytać tutaj. Natomiast tutaj można obejrzeć resztę galerii małych ludzików widocznych a pierwszym obrazki – gorąco polecam ;)

Strzałka do ikon

8 Odpowiedzi do : Alicja w krainie zaburzeń neurologicznych

  1. Hoko pisze:

    A tam, każdego książkowego bohatera mozna pod tym kątem prześwietlić i większość będzie pewnie pod jakieś zaburzenia podlegać. Taki Kłapouchy dajmy na to… By sie lepiej ci naukowcy za cos pożytecznego wzięli, a nie dyrdymały im w głowie… :D

    PS
    A Guliwer to czasem na to samo nie cierpiał?

  2. asia pisze:

    niesamowite. zastanawiam sie co tacy ludzie jak one hand jason muszą mieć w głowie, jak bardzo inne jest ich postrzeganie od naszego. najlepiej gdyby naukowcy wymyślili coś w rodzaju teleportera w czyjaś głowę. ludzie wciąż zdumiewają.

  3. malwinka pisze:

    -> asia,
    w głowie?
    – megaintelekt i stalowe nerwy, jeżeli chce się i potrafi z tym żyć,
    ale zdaje się, że większość ‚odchodzi’

    no albo ma się kogoś kto potrafi mocno kochać, ale to nie jest łatwe,

    lepiej żeby naukowcy nie wymyślali takich rzeczy, bo niestety podobnie jak miłość, tak i głupota ludzka nie zna granic i można się zabić, potykając o własne nogi,

    ale gdyby ktoś miał problemy, to antywirus jest już zaprojektowany,

  4. Kasia pisze:

    coś w tym jest,tylko dlaczego, kiedy chce się dowiedziec więcej na temat[cytuję]:,,O innych przypadłościach syndromu krainy czarów można przeczytać TUTAJ.” wyskakuje mi angielski tekst?nie da się czegś z tym zrobić albo czy zna ktos może polski odpowiednik tej strony?

  5. Pingback: Syndrom obcej ręki | Neurotyk

  6. Pingback: Case study #1: Alicja w krainie czarów vs rozpuszczalnik | Neurotyk

  7. Aproksymacja pisze:

    Szczerze mówiąc ostatnimi czasy wątpiłam w użyteczność Internetu jako „miejsca”, w którym można znaleźć informacje intelektualnie wysokie i ciekawe zarazem. Wolałam zatopić się w książkach lub gazetach naukowych, gdyż w sieci nie oszukujmy się, znajduje się wiele śmieci i informacji nieprawdziwych, a do tego często pisanych niepoprawnie gramatycznie.
    Ta strona jest bardzo interesująca dla mnie. :) Siedziałam wczoraj dużą część nocy, ale jeszcze wszystkiego nie przeczytałam.

    Czy poleci Pan jakąś ciekawą literaturę na temat natury działania człowieka i to w jaki sposób buduje się jego osobowość przez lata w zależności od wydarzeń?

    Pozdrawiam.

Zostaw odpowiedź

Adres nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone *

*

Możesz użyć poniższych znaczników: HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>