Mała czarna

08-04-2008 komentarzy 27

Pobudza, rozbudza, czasem zabrudza. I bynajmniej nie chodzi mi o sukienkę. Miliony ludzi na całym świecie nie mogą się bez niej obejść. Sam prof. Bartoszewski nie wyobraża sobie dnia nie rozpoczętego wielkim wiadrem tego naparu. Podobno w naszych kręgach kulturowych pojawiła się po widowiskowej bitwie pod Wiedniem (Sobieski, 1683). Wtedy to znalezione wśród łupów wojennych worki z czarnymi ziarenkami, zwanymi przez Turków kahve, zostały przez Polaków skonfiskowane i spopularyzowane na całą Europę. Właśnie tak – to polak, a konkretnie Franciszek Jerzy Kulczycki, założył pierwszą na świecie kawiarnię i to on rozpoczął popularyzowanie tego trunku na starym kontynencie. Zatem dzisiaj, jak zapewne już wszyscy się domyślili, będzie o kawie.

Trunek ten jest niesamowicie silnie umiejscowiony w naszej kulturze. Tysiące dzieci nie mogą się doczekać, kiedy rodzice w końcu pozwolą im wypić ten gorzkawy płyn – sam pamiętam ten element mojego dzieciństwa, niestety zwieńczony łyknięciem marnej Inki. Co w tym wywarze nas tak kręci? Co sprawiło, że z robienia kawy zrobiliśmy święty rytuał a jej kawiarnianym udekorowaniem zajmują się prawdziwi artyści?

netKofeina. Jej właściwości każdy widzi na sobie – rano pozwala nam się szybciej dobudzić, wieczorem później zasnąć. I mimo to, że niektórzy twierdzą, że kawa ich usypia, fizjologicznie działa ona na wszystkich jednakowo. Podwyższenie tętna to błahostka w porównaniu z tym, co ten czarny napar majstruje w naszym układzie nerwowym.

Przed sesyjnym testem automat do kawy przeżywa prawdziwe oblężenie. Każdy chce łyknąć tego kofeinowego wywaru, by zwiększyć swoje szanse na sali egzaminacyjnej. I chociaż na działanie tej używki trzeba czekać 20-30 minut, jest ona pomocna. Pan Koppelstaeter na konferencji w roku 2005 przedstawił wyniki badań, które świadczą nie tylko o poprawieniu przez kawę pamięci krótkotrwałej, lecz również o chwilowym, nieznacznym zwiększeniu poziomu IQ. Kofeina pomaga nie tylko studentom – metaanaliza danych pokazała, że ci co piją kawę są mniej narażeni na chorobę Parkinsona i Alzhaimera. Dlaczego?

Bariera mózg-krew chroni nasz wewnętrzny procesor przed wszelakimi złymi i patogennymi składnikami pływającymi rozkosznie po naszym układzie krążenia. Duże stężenie cholesterolu sprawia, że ta granica staje się słabsza, zaczyna przepuszczać nielegalnych imigrantów, którzy zabierają pracę rodowitym mieszkańcom, brudzą, śmiecą, piją, dziwnie pachną i po jakimś czasie sprowadzają całe swoje rodziny. Abstrahując od ksenofobii – „Kofeina zdaje się blokować kilka z niszczących efektów cholesterolu, które czynią barierę krew-mózg bardziej przepuszczalną” mówi Dr Jonathan Geiger, który prowadził badania na ten temat. Właśnie te niszczące efekty mogą być współwinne chorobom starczej demencji.

Kawa jednak nie posiada tylko i wyłącznie plusów. Co prawda gigantycznie zmniejsza szanse zachorowania na cukrzycy typu 2, pomaga na zakwasy, jest kopalnią antyutleniaczy, Łagodzi objawy alergii – jak twierdzą naukowcy z uniwersytetu Wonkwang w Korei Południowej, czy nawet pomaga na problem łysienia (niestety trzeba by było wypijać około 60 filiżanek dziennie…), to nie ma nic za darmo.

Kofeina, jak podali w 2006 roku Australijscy badacze, zwiększa naszą podatność na manipulację, na zmianę zdania, na narzucenie poglądów. 140 studentów najpierw piło sok z kofeiną lub bez, a następnie czytało tekst o aborcji i eutanazji który nie zgadzał się z ich postulowanym wcześniej zdaniem na te tematy. Statystycznie istotnie więcej osób wśród kofeinowców zmieniło swoje zdanie. Lecz nie wiem czy ta niby negatywna informacja podana przez media nie jest po prostu efektem poprawy działania poznawczego – te osoby świadomie dochodziły do wniosków, że ich stare argumenty są nieprzemyślane i bledną w porównaniu z tymi przeczytanymi w tekście. Innymi słowy – nie pijcie kawy jeśli chcecie być otwarci na argumenty :>

netDużo poważniejszym minusem jest wpływ kawy na ciąże – dwie lub więcej filiżanek mocnej kawy dziennie niemal dwukrotnie zwiększały szansę na poronienie. Lecz tutaj nie chodzi tylko o kawę – ponieważ to kofeina przenika przez łożysko i może wpływać na stan nienarodzonego dziecka, także spożywanie dużej ilości herbaty (teina to po prostu kofeina) czy nawet gorącej czekolady może mieć fatalny wpływ na płód.

Jak mawiał Paracelsus – Omnia sunt venena, nihil est sine veneno. Sola dosis facit venenum – tak też jest z kawą. Dlatego pójdę sobie właśnie strzelić małą, lecz już nie czarną – bo z mlekiem, kawę. W ciąży nie jestem to mogę zaszaleć.

Polecam gorąco ten artykuł Chrisa Chathama, który jest w istocie instrukcją obsługi kawy.

Cytat Paracelsusa brzmi po polsku „Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, bo tylko dawka czyni truciznę”. Was też wkurza jak ktoś wrzuca łacińskie zdania bez wyjaśnień? :> Quidquid Latine dictum sit, altum videtur…

Edit: Okazuje się, że podałem nieprawdziwą informację. Polak założył pierwszą kawiarnię w Austrii, nie na świecie ;) via Wikipedia: „Pierwszą kawiarnię w Anglii otwarto w Oksfordzie w roku 1650. Należała ona do tureckiego Żyda imieniem Jakub (ang. Jacob lub Jacobs). (…) Po zwycięstwie pod Wiedniem w 1683 Polak Jerzy Franciszek Kulczycki założył pierwszy kafehauz w stolicy Austrii.”. Za kłopot przepraszam.

Strzałka do ikon

27 Odpowiedzi do : Mała czarna

  1. mikowhy pisze:

    Inka jest „wporzo” i będę jej bronił. Pijam sporo choć początkowo kojarzyła mi się z koloniami (kto bywał ten wie)

  2. Teloch pisze:

    Ale wyobraź sobie chłopca, który chcąc się napić prawdziwie męskiej, czarnej jak smoła i gorzkiej jak sam ogień piekielny kawy dostaje Inkę – napój zbożowy bez kofeiny :>

  3. Justynides pisze:

    A ja tam jakoś kawy nie przyswajam:) Ani czarnej, ani z mleczkiem, li i jedynie mrożoną, jeżeli przepis dobry:)

    Za to herbatkę bardzo chetnie…:)

  4. komerski pisze:

    Ale ja rozumiem, że to wszystko dotyczy także herbaty, prawda? Bo teina to chyba to samo, co kofeina chemicznie?

  5. Teloch pisze:

    Racja Komerski, którą pozwoliłem sobie zauważyć słowami „teina to po prostu kofeina” :) Tyle, że w kawie jest ona wzmocniona przez inne składniki, więc nie do końca można te prawidłowości stosować w obie strony. Nie chcę skłamać, ale gdzieś czytałem, że dopiero po 12 filiżance herbaty mogą zacząć dziać się niedobre rzeczy z organizmem – lecz ręki za tą informacje sobie nie dam uciąć.

  6. komerski pisze:

    Komerski się rumieni. A co do ilości filiżanek, to dokładnie to samo kardiolog osobie z mojej rodziny po zawale powiedział. Z tym, że właśnie o kawie. Niemniej dziwne to jest u nas w kraju, bo jak ktoś wypija dziennie 4 kawy, to słyszy „kipniesz na serducho, brachu” ale jak wypija 10 kubków herbaty, to nikogo to nie dziwi:) I tym samym dzieciom, którym dorośli kawy nie dają, wlewają do brzuchów hektolitry herbaty…

  7. Teloch pisze:

    Że dopiero po przekroczeniu 12 filiżanek kawy dziennie zaczyna być źle? Hm, kardiolog się na tym lepiej zna, lecz nawet zdroworozsądkowo podchodząc do sprawy czuję, że trochę zawyżył tą bezpieczną ilość :>

    Co do herbaty to tak na prawdę trudno ocenić jej wpływ – każdy lubi ten napar o innej mocy. Mój dziadek pił herbatę niemal czarną od przesiąknięcia liśćmi. Zapewne działaniem zbliżała już się do normalnej kawy.

    No i kolejna sprawa – kawa kojarzona jest z życiem biurowym, pełnym stresu i czyhających zewsząd deadlinów. To chyba ten stereotyp odpowiada za to „kipniesz na serducho, brachu”. Przecież nikt się nie przyczepi kogoś, kto pije kawę siedząc w bujanym fotelu w swojej wiejskiej rezydencji :>

    Rumieniec tutaj niepotrzebny – imponujesz mi tą wiedzą. Żebyś wiedział co ja się nawojowałem z pewną dziewczyną, żeby ją przekonać, że teina to kofeina. Jej żelaznym argumentem było to, że była w klasie o profilu chemicznym więc wie lepiej :>

  8. lavinka pisze:

    Inkę lubię choć nie pijam. Za słaby efekt :) Małej czarnej nie mogę, bo primo wrzód duo mam po niej arytmię…

  9. komerski pisze:

    lavinka: A po mocnej herbacie nie? Bo właśnie to jest dziwne…

  10. Teloch pisze:

    No właśnie tutaj rolę gra interakcja składników kawy, które potęgują działanie kofeiny i wpływają na układ trawienny w przeróżny sposób.

    Wg wiki: Jedna filiżanka (ok. 140 ml) kawy zawiera 75-200 mg kofeiny. Innymi jej źródłami mogą być: herbata (50-60mg na filiżankę)

  11. Minetaki pisze:

    A ja słyszałam, że mniej więcej tyle samo kofeiny jest w kawie, co w herbacie. Różnica polega jednak na tym, że z kawy uwalnia się ona szybciej, a w herbacie pozostaje w kompleksach z taninami i uwalnia się po wcześniejszym ich przetrawieniu… Dlatego po mocnej kawie jest więcej skutków ubocznych charakterystycznych dla przedawkowania kofeiny, jak: „hercklekotka”, drżenie rąk, gonitwa myśli, brak koncentracji itp. Natomiast po wypiciu herbaty, kofeina uwalnia się stale przez dłuższy czas. Może już zasugerowałam się tą informacją, ale w godzinę po wypiciu kawy i maksymalnego sprężenia dopada mnie apatia i senność. Szkoda, że kawowy efekt nie utrzymuje się u mnie dłużej… ;)

  12. Asia pisze:

    no a ja mimo, ze kocham zapach, aromat kawy, to nie moge jej pic, bo dostaje herzklekotu, drzenia rak i ogolnie rozwalona jestem…a po herbacie nie. choc jak za mocna zielona wypije, to tez tak srednio sie czuje.

  13. wizkid pisze:

    Ja od jakiegoś czasu pijam już sporadycznie, nawet jeżeli potrzebuję przedłużenia swojego marnego ślęczenia na książkami to wspomagam się sporą ilością mleka i cukru dla smaku. Chyba w poprzedniej sesji za dużo piłem, i teraz jedna ale mocna mnie już nie rusza.

    A co do łacińskich zdań… Wkurzać może literówka :) Powinno być „Quidquid…

  14. Teloch pisze:

    Ha, widzisz – się na tym języku nie znam, więc literówek nawet nie widzę ;) Chociaż cytat przeklejany z netu… Dzięki za cynk ;)

  15. dru' pisze:

    A czy kawa rozpuszczalna, to też kawa? Mnie stawia na nogi tylko kawa z kafetiery, po rozpuszczalnej jest mi tylko niedobrze. :D
    Natomiast znacznie lepsze efekty od kawy daje porządny sen. Tylko nigdy nie mogę się zmobilizować do tego wieczorem.

  16. malotka pisze:

    Kawa. Em, wolę herbatę. Mnie kawa nie pobudza, ani też specjalnie jej nie lubię. No chyba, że z coffee heaven, wtedy nie odmawiam.

  17. Najciekawsze jest to, że herbata zawiera więcej kofeiny niż kawa.

    Generalnie herbata ma działanie bardziej umiarkowane, ale bardziej długotrwałe niż kawa. Warto też pamiętać, że niektórzy mają nadwrażliwość na kofeinę i dla nich nawet pepsi może być silnie pobudzająca :)

    Osobiście nie piję ani kawy, ani herbaty – od czasu do czasu pepsi.

  18. Szarex pisze:

    Gdzieś czytałem, że herbatę parzyć w ten sam sposób, jak parzy się kawę to raczej herbata była by bardziej szkodliwa dla zdrowia.

    Ja piję jedną kawę codziennie – ok 13.00/13.30 – obowiązkowo fusiastą z mlekiem. Bez mleka mi nie smakuje, ale z mlekiem bardzo.

    Czasem jak jadę gdzieś coś załatwić (a przeważnie jak gdzieś się wybieram to z rana) – to piję drugą kawę rano na rozbudzenie i lepszą koncentrację.

  19. rainboweyed pisze:

    Zastanawia mnie nieobecność tekstów(nie TU, tak ogólnie) dotyczacych uzależniającego dzaiałania kawy/kofeiny.

  20. justinee pisze:

    uwielbiam kawę ale z mlekiem i 2,5 łyżeczkami cukru ,oraz pepsi i coca-cole:)nie ma nic lepszego na śniadanie jak papieros z kawką;)

  21. Teloch pisze:

    Papieros z kawą. Kawiarniany tryb życia ;)

    Rainboweyed – szczerze powiedziawszy, mimo tego, że to używka, też takich tekstów nie widziałem. Może ze względu na małą szkodliwość społeczną? Ale poszukam ;)

    A ja się w pracy przyzwyczaiłem pić kawę rano… bez tego do 12 cały czas zamulam ;)

  22. Teloch pisze:

    fak man, ileż Ty masz wolnego czasu :P

  23. Okienko i erowid + google pod ręką Złośliwcze :P

  24. Teloch pisze:

    A ja coś chciałem w EBSCO w domu wyszukać :P

    Ale tak czy inaczej wielkie dzięki ;)

  25. I.nna pisze:

    Bardzo ciekawy tekst… Szkoda tylko, że w sumie nic z tego nie wynika. ;) Na temat wpływu kofeiny naukowcy głowią się już od dłuższego czas, ostatnio jednak pojawiła się teza, że może jest jakaś inna substancja w kawie, która działa podobnie, choć kofeiną nie jest. No bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że u niektórych osób wzrasta ciśnienie krwi i aktywność układu nerwowego po wypiciu kawy bezkofeinowej?
    Pisałam o tym tu:
    http://kawowy.blogspot.com/2009/01/kawa-bez-kofeiny-czyli-wiem-ze-nic-nie.html

Zostaw odpowiedź

Adres nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone *

*

Możesz użyć poniższych znaczników: HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>