Alkoholowa agresja

07-10-2010 komentarzy 9

Alkohol pity z umiarem nie szkodzi nawet w dużych ilościach – brzmi humorystyczne porzekadło. Nie możemy jednak odmówić tej używce niechlubnego, bo wysokiego miejsca wśród najczęstszych bezpośrednich lub pośrednich przyczyn ludzkiej śmierci. Dodatkowo, używka ta stała się tak powszechna i tak wrosła w naszą kulturę, że nawet strony katalogujące kroniki kryminalne mają stworzony podział ze względu na ilość promili u aresztowanego. A wszystko przez to, że alkohol wpływa na nasze zachowanie, nie mówiąc już o percepcji.

Niemożność skupienia wzroku, bełkotliwa mowa, trudności w stawianiu kolejnych kroków, zaburzona pamięć – część z nas na pewno doświadczyła na własnej skórze jak alkohol wpływa na mózg. Ci, którzy odurzają się procentami przez dłuższy okres czasu mogą liczyć jednak na patologiczne zmiany, które nie miną razem z kacem. Dobrym przykładem jest tutaj Zespół Wernickiego – Korsakowa, czyli połączenie encefalopatii i psychozy. Pacjent z rozpoznanym zespołem jest więc dręczony tak przez brak koordynacji mięśni, paraliż nerwów odpowiedzialnych za ruch gałek ocznych (oczopląs) czy splątanie umysłowe, jak i przez psychozę, głównie objawiającą się dużymi problemami z pamięcią. Dla przeciętnego człowieka, który nie pije dużo, ogranicza się do spożywania alkoholu w towarzystwie znajomych, ważna jest inna kwestia – alkohol może budzić agresję.

Alkoholowa agresja na stadionach

Zgodnie z duchem postanowień ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych nie można sprzedawać alkoholu na stadionach

Judy Roizen, w swojej pracy z 1997 roku, na podstawie publikowanych artykułów wyliczyła, że pod wpływem alkoholu popełnionych zostało 86% zabójstw, 37% napadów czy 60% przestępstw na tle seksualnym. Alkohol zdaje się więc być tutaj znaczącym czynnikiem. Również alkoholem zwykł lekko odurzać się Ted Bundy, seryjny morderca grasujący po USA, który stał się ilustracją ciekawego wpisu o wolnej woli psychopatów na blogu psychologicznym „Trzecie dno”. Alkohol może być więc środkiem, który zaburzając normalne funkcjonowanie mózgu czyni nasze zachowanie bardziej rozhamowanym. Chociaż w przypadku psychopaty śmiesznym byłoby uznać to za jedyną zmienną, to u uczestników barowej bijatyki alkohol może grać jedną z głównych ról – razem z poczuciem zagrożenia czy sprowokowaniem konfrontacji. A dlaczego głównie biją się faceci?

W 2009 roku Peter Giancola z University of Kentucky, ramię w ramię z kolegami, przeprowadził eksperyment, który miał zbadać zmianę agresywnego zachowania po kielichu u obu płci. Do laboratorium zaproszono ochotników, by wzięli udział w pewnej grze. Po wypiciu albo drinka, albo placebo (bardzo słaby drink w szklance o ściankach na których rozpylony był alkohol), badani rywalizowali z przeciwnikiem tej samej płci na zasadzie szybkości reakcji. Przeciwnik badanego był fikcyjny, czyli, dla badanych, przebywał w innym pokoju. Wygrany w danej rundzie lekko raził przegranego prądem. Skalą rodzącej się agresji była siła porażenia jak i jego długość. Wyniki badania pokazały, że w odróżnieniu od grupy placebo, mężczyźni którzy dostali alkohol byli istotnie bardziej agresywni. Ten sam efekt wystąpił u kobiet, jednak w znacząco mniejszym stopniu.

Co ciekawe, czynnikiem, który wpływa na poziom uwalnianej przez procenty agresji jest również waga pijącego. Nathan DeWall, razem ze współpracownikami, stworzył dwa bliźniaczo podobne do wyżej omówionego eksperymenty. Przeciwnik również był wirtualny, a cała rozgrywka była obliczona na losowe wygranie 50% rund. Badania, przeprowadzone na dość dużej liczbie osób, replikowały ten sam wynik: mężczyźni, którzy wyróżniali się wysoką wagą, byli bardziej agresywni po spożyciu alkoholu od mężczyzn niższej wagi oraz kobiet.

Autorzy drugiego eksperymentu, szukając prawdopodobnych źródeł ujawnionego efektu, podpierają się psychologią ewolucyjną. Cięższy mężczyzna, w przypadku konfrontacji, ma większe szanse przerzucenia kosztów ewolucyjnych na przeciwnika, niż mężczyzna chuderlawy. Innymi słowy – wygra w pojedynku o pas mistrza naturalnej selekcji, dlatego może być predysponowany do agresywnego rozwiązania konfliktu. Jeśli chodzi o kobiety, to niezależnie od wagi i tak z reguły konfrontowałyby się z silniejszą, brzydszą płcią.

Wnioski nasuwają się same: najlepiej pić tylko z kobietami, lub mieć za kumpla największego twardziela w barze. Odkrywcze? Raczej nie, ale gdy dojdzie do bitki, odpowiednio przygotujcie swoją broń. Ponieważ, jak już wiemy, lepiej jest oberwać pełną butelką piwa, niż pustą ;)

DeWall, C., Bushman, B., Giancola, P., & Webster, G. (2010). The big, the bad, and the boozed-up: Weight moderates the effect of alcohol on aggression Journal of Experimental Social Psychology, 46 (4), 619-623 DOI: 10.1016/j.jesp.2010.02.008

Giancola, P., Levinson, C., Corman, M., Godlaski, A., Morris, D., Phillips, J., & Holt, J. (2009). Men and women, alcohol and aggression. Experimental and Clinical Psychopharmacology, 17 (3), 154-164 DOI: 10.1037/a0016385

Roizen J (1997). Epidemiological issues in alcohol-related violence. Recent developments in alcoholism : an official publication of the American Medical Society on Alcoholism, the Research Society on Alcoholism, and the National Council on Alcoholism, 13, 7-40 PMID: 9122506

Strzałka do ikon

9 Odpowiedzi do : Alkoholowa agresja

  1. jacek pisze:

    Na mnie alk nigdy nie działał agresywnie. Ale zdarzało się zrobić różne głupie rzeczy na zerwanym filmie. Co bardziej mnie boli… chciałoby się zapalić lolka i porozkminiać z innej strony nasz kochany Świat, ale za to kratki grożą, legalniej jest zachlać pałę i nabroić w niekontrolowanym amoku…
    Żałosna rzeczywistość kraju rządzonego przez niewyedukowanych życiowo debili, może kolejne pokolenie wysnuje bardziej trafne wnioski z przeszłości.

    Pokój!

  2. Jędrzej pisze:

    Ostatnio gorący temat – walka przeciwko dopalaczom. Krótki wywiad z minister zdrowia Kopacz. Pani Ewa się produkuje, gromy lecą na „substancje odurzające”, „o narkotycznym działaniu”, powodujące uzależnienie, zgony, upadek moralny i życiowy dzieciaków. Wszystko się zgadza, ale to, o czym mówiła, można przyłożyć równie dobrze do alkoholu. Ale nikt nawet nie pomyśli, że procenty też są, według luźnej definicji, narkotykiem. Ot, taka kultura.

  3. Pingback: Alkoholowa agresja — Na pohybel

  4. gosc pisze:

    Zawsze myślałem, że mężczyźni w ogóle biją się częściej nie dla tego, że mają większą masę, ale dlatego, że mają więcej testosteronu. Zastanawiam się na ile nie dałoby się skorelować poziomu uwalnianej agresji pod wpływem alkoholu właśnie z ilością hormonu, a nie z wagą badanego. Z tego co się orientuję, to w praktyce może to tak wyglądać, że mężczyźni o większej wadze, sportowcy, dwumetrowcy z wąsami mogą mieć większą wagę niż panowie co mają 165 wzrostu i zarost gęsty jak trawa na stadionie Lecha Poznań. Waga i poziom agresji wyzwalany pod wpływem alkoholu są wtórne wobec tego ile w żyłach komu buzuje czystej męskości (chociaż to też jest dyskusyjne, podobno Wałujew jest łagodny jak baranek). Należało by jeszcze rozszerzyć badanie o szereg innych czynników, elementów układanki. Gdyby wyjaśnienie psychologii ewolucyjnej było słuszne to wpływ na poziom agresji pijącego nie miałaby tylko jego masa, ale również, a może przede wszystkim masa towarzysza „libacji”. Jeśli mam 150 cm, a mój towarzysz 140 to będę w stosunku do niego agresywny, bo mam większe szanse na „pas mistrza naturalnej selekcji”. Z moich osobistych doświadczeń wynika, że kilka razy uwolniła się we mnie agresja pod wpływem alkoholu. Głównie w sytuacjach kiedy próbuję reagować na rażącą niesprawiedliwość, zagrożenie itp. Przyznam, że raz agresja zrodziła się w stosunku do osobnika, który ważył pewnie jakieś 40 kilogramów mięśni więcej ode mnie, ale to była walka o „samice” własną ;)

    Co do polityki i wartości. Ja osobiście nie spotkałem definicji narkotyku (kiedyś szukałem) z której dałoby się wykluczyć alkohol, bez zastrzeżenia „nie zalicza się alkoholu”.

  5. Svarta pisze:

    Tez bym sie przychylala jednak do wersji, ze to ilosc testosteronu, a nie samego w sobie alkoholu pobudza agresywnosc, alkohol jedynie oslabia hamulce. Dwoje ludzi o roznym stezeniu testosteronu we krwi beda zachowywac sie roznie pod wplywem alkoholu, do tego jeszcze mozna dolozyc ludzi z wysoka samokontrola (tacy co to nawet jak juz na oczy nic nie widza beda sie pilnowac i opanowywac), no i jeszcze badania np kobiet z nienaturalnie wysokim poziomem meskich hormonow ^^

  6. manipulacja pisze:

    Przypadkiem do Ciebie trafiłem i nawet mi się spodobało. Jest coś do poczytania i do zobaczenia. Sam niedawno chciałem zacząć prowadzić swój blog, ale wyszedł z tego (mam nadzieję) przyzwoity serwis. Widzę, że znajdę u Ciebie kilka inspiracji. Życzę powodzenia w dalszym działaniu i zapraszam do siebie. Może dasz radę dodać moją stronę http://www.manipulatio.com do swoich stron polecanych. Zrób to co lubisz… Obejrzyj, przeczytaj, zaopiniuj ;-) Dzięki i pozdrawiam.

  7. Po alkoholu wychodzi z ludzi prawda którą skrywają. Wielu ludzi skrywa strach który uaktywnia się jako chęć do walki.

  8. Tomek pisze:

    a z takich bardziej drastycznych i widowiskowych skutków warto też wspomnieć Saturday Night Syndrome:)

  9. neutralny pisze:

    Zamieńmy więc alkohol na marihuanę. Przynajmniej w tym kraju agresja zmieni się w spokój i opanowanie.

Zostaw odpowiedź

Adres nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone *

*

Możesz użyć poniższych znaczników: HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>