Jak współpracować z blogerem

20-07-2011 komentarzy 9

Krótka historia współpracy z agencją interaktywną.

Jakiś czas temu skontaktowała się ze mną agencja interaktywna, której klient zlecił publikację na blogach zabarwionych nauką. Nie powiem, mile połechtało to moje ego – fajnie jest zostać dostrzeżonym, zwłaszcza w polskim internecie nauki. Szybko ustaliliśmy szczegóły współpracy, stawkę, terminy publikacji. Teksty zostały opublikowane zgodnie z umową – i tutaj zaczęły się schody. By zilustrować sytuację stworzyłem wykres:

wykres frustracji

Kliknij co by powiększyć

Czekając więc na przelew chciałem napisać parę rad, które może przeczytane przez inną agencję oszczędzą jakiemuś blogerowi siwych włosów. Większość dotyczy sprawy płatności, ponieważ to one są sprawą najbardziej frustrującą.

1. Zawsze przy ustalaniu warunków współpracy pamiętaj o terminach – tak publikowania materiałów, jak płatności. Czysta sytuacja określona na samym początku współpracy może tylko ją przyspieszyć i zwiększyć zadowolenie stron. Jeśli bloger tego nie zaproponuje, Ty przedstaw wszystkie deadline’y i uzbrój się w wyrozumiałość.

2. Nie obiecuj płatności, jeśli nie jesteś pewny/pewna, że będą wykonane. Autor strony wykonał już swoją robotę, więc należy mu się zapłata. Jeśli Twoja agencja ma problemy z płatnościami (a chyba wszyscy nagle w Polsce takie kłopoty mają) to nie twierdź w mailach, że pieniądze już czują powiew konta w banku blogera. Wolę być pozytywnie zaskoczony, niż przyzwyczaić się do złamanych obietnic.

3. Licz się z wydawcą i problemami które zgłasza. Jesteś w posiadaniu informacji, że autor bloga otrzymał przelew. Jeśli ten prosi o potwierdzenie przelewu, bo ten nie doszedł, to nie znaczy, że jest upierdliwy, tylko, uwaga, że przelew nie doszedł. Może warto by było jednak sprawdzić wszystkie dane? To sprawi, że i on będzie mógł spać spokojnie – wszak mógł pomylić się w swoim numerze konta.

4. Odpowiadaj na maile. Rozumiem, że czasami klienci mogą być problematyczni, dlatego zawsze w rozmowach tego typu staram się być miły i uprzejmy, rozumieć zaistniałą sytuację. To przecież nie wina agencji, że jej klienci nie lubią robić wychodzących przelewów. Ale na bogów, to agencja jest odpowiedzialna za kontakty z wyrobnikami (blogerami), więc wypada chociażby jednym słowem odpowiadać na ich wiadomości. Brak jakiejkolwiek odpowiedzi można interpretować bardzo różnie, jednak rzadko z wydźwiękiem pozytywnym.

5. Odpowiadaj na maile rzetelnie. Około półtora tygodnia czekania na odpowiedź przy często wysyłanej prośbie o kontakt zakończone krótką informacją, że przelew poszedł. Kolejny tydzień próśb o kontakt by dowiedzieć się, że poszedł, ale na konto kogoś innego. Jeśli wiesz, że bloger oczekuje ważnej dla niego odpowiedzi, postaraj się by była ona wyczerpująca i…

6. …nie urągająca mu. Staraj się, by Twoje wypowiedzi zostały dobrze odebrane, nawet, jeśli będziesz musiał odrobinę nagiąć prawdę. Jeśli czekam już długo na przelew, po kilku zapewnieniach, że pieniądze dostanę niebawem ze zgryzotą przyjmuję argument, że kasa poszła, ale do innego blogera. Cokolwiek, byle nie to! Dziękuję za szczerość, ale jeśli tyle czasu czekam na odpowiedź/pieniądze, nie wiem czy warto dolewać oliwy do ognia.

Wykres widoczny na górze wysłałem również do agencji, by zobrazować im w jakim położeniu się znalazłem, oraz pokazać, że chociaż sfrustrowany, to cenię sobie współpracę. Produkując tego typu humorystyczne ryciny, mam nadzieję ją trochę wzbogacić i uczynić ciekawszą. Odpowiedział mi jegomość, że niebawem dostaną zapłatę od klienta, której częścią będą mogli się podzielić. Oraz, że ma nadzieję, że wykres będzie rósł zgodnie z widocznymi przewidywaniami w przyszłości. Mam nadzieję, że po prostu nie zrozumiał rysunku…

W związku z zaistniałą sytuacją proszę Was o radę!

[poll id=”8″]

[Edit]

Ponieważ ankieta zakończyła się miażdżącą przewagą pierogów to właśnie one zostały sporządzone. Wiem, że odmrażane, ale za to z czosnkiem, szpinakiem i brokułami.

pierogi

Strzałka do ikon

9 Odpowiedzi do : Jak współpracować z blogerem

  1. justynides pisze:

    No niestety, współpraca na lini firmy/agencje-blogerzy ciągle jednak leży, sądząc po narzekaniach tu i ówdzie, na które trafiam.
    Social media to temat jeszcze raczkujący, ale chyba zaczynamy iść w dobrą stronę biorąc z kolei, tak jak mówisz, dostrzeżenie potencjału drzemiącego w blogach i samych bloggerach (vide Kominek, Antyweb). Mam nadzieję, że i na naukowe przyjdzie pora, oby jak najszybciej :).

    Zrób pierogi.

  2. saunterer pisze:

    Pierogi to dobry pomysł. Z sądem może poczekaj, ale sprawy nie odpuść. Ustanawiasz jeden z precedensów przyszłej współpracy tego typu :).

    Ps. Czy dobrze rozumiem, że czekasz od kwietnia?

  3. Jędrzej pisze:

    Saunterer – Aż tak źle nie jest ;) Potwierdzenie wypełnienia warunków umowy otrzymali 28.04. Sam podpisany dokument otrzymali trochę później (musiałem sporządzić drugą kopię, bo w pierwszej przeze mnie wysłanej dopatrzyli się błędu w stworzonym przez agencję rachunku). Pierwsza kropka oznaczająca złamanie obiecanego terminu przelewu to 27.05.

    Pierogi wygrywają, co mnie, co tu ukrywać, cieszy!

  4. Hoko pisze:

    Się nie szczyp, tylko dawaj nazwę tej agencji.

  5. Współczuję sytuacji. Ja sam takiego problemu w przypadku bloga nie miałem, ale prowadząc firmę już nie raz. Wystawiałeś im rachunek/fakturę za usługę reklamy jako firma?

    Jeśli tak, to zacznij słać przedsądowe wezwania do zapłaty – działa skutecznie z reguły :-). Z pójściem od razu do sądu jeszcze bym się wstrzymał + pytanie, jak duża to kwota była, z małymi nie jestem pewien czy się opłaca.

    Powodzenia w walce o swoje!

  6. Serewis pisze:

    Robisz tak. Dzwonisz do niejakiej Joanny K. Ona wystosowuje pismo do firmy, jako twój prawnik. Jeżeli to nie pomaga, dzwonisz do komornika. Nie bądź frajerem, nie pracuj za bułkę!

  7. Jędrzej pisze:

    No i dostałem potwierdzenie przelewu wykonanego dnia 22.07 ;) Czyli jest Happy End ;)

  8. Joanna pisze:

    happy jak happy – dobrze pracują ci mechanizmy obronne, hehe :)

  9. Anna pisze:

    To o czym piszesz to niestety smutny, ale częsty los „freelancerów” – bo cóż może mała, często jednoosobowa firma w zderzeniu z korporacyjnym gigantem? Niewiele.
    Dlatego wiele dużych firm płaci współpracującym z nimi „wolnym strzelcom” z dużym, czasem nawet kilkumiesięcznym, opóźnieniem – doprowadzając człowieka do dzikiej radości, gdy w końcu po dwóch, trzech, pięciu miesiącach oczekiwania w końcu ukochane cyferki pojawią się na koncie.
    Znam z autopsji, więc pozdrawiam ;)

    ps. Gdybyś miał chwilkę – zapraszam na bloga o terapii systemowej: http://systemowa.blogspot.com

Zostaw odpowiedź

Adres nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone *

*

Możesz użyć poniższych znaczników: HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>