Czy tatuaż się opłaca?

24-11-2017 komentarze 2

Kiedyś trzeba było sobie na to zasłużyć głową pokonanego wroga – teraz wystarczy nie bać się panicznie igły. Jedna wizyta w salonie i już mamy czym chwalić się przed znajomymi, cicho licząc, że wytatuowany mem nadal będzie śmieszny za 40 lat. Jak jednak dziara wpływa na postrzeganie nas przez innych?

tatuaż w biurze

Mem jest tutaj złym przykładem – dużo częściej ludzie skłaniają się ku wzorom bardziej odpornym na korozję czasu. Czy to tribale czy inne abstrakcyjne wzory, na bank zmieniają one nasze postrzeganie własnej osoby. Według ankiety przeprowadzonej w USA w 2016 roku, 29% właścicieli tatuaży było zdania, że ów grafika sprawia, że czują się buntownikami. Co ciekawsze, 31% czuło się dzięki niemu bardziej “sexy”. A jeśli ktoś gdzieś czuje się bardziej sexy, na miejsce wzywana jest grupa szybkiego reagowania psychologów ewolucyjnych. W końcu ktoś musi zbadać, czy coś jest na rzeczy…

Ewolucyjny sens tatuażu opiera się na hipotezie upośledzenia. Osobnik z widocznymi oznakami dobrego zdrowia jest łakomym kąskiem dla płci przeciwnej – nie ma nic bardziej sexy od dobrych genów. Lecz wtedy wpada on, na białym koniu: osobnik z widocznymi oznakami dobrego zdrowia mimo posiadania pewnych cech, które mogłyby niekorzystnie wpływać na szanse przeżycia. Takie cechy okazują się niezłym, pośrednim indykatorem jakości biologicznej i zapewniają, że tak powiem, branie – spytajcie się tylko pawia z największym ogonem w okolicy. Poprzednio omawialiśmy podobny przykład tutaj, gdzie kobiecy makeup miał służyć pokazaniu jak dobrze radzi sobie układ odpornościowy organizmu mimo tracenia ciepła przez wydatne, czerwone usta czy różowe policzki.

W przypadku tatuażu jest podobnie – miałby być on ryzykiem zdrowotnym oraz bolesnym doświadczeniem, które organizm może ścierpieć i dalej prosperować bardzo dobrze. I pod tym względem rzeczywiście osoby z tatuażem mogą wydawać się płci przeciwnej bardziej atrakcyjne. Dwójka polskich badaczy, Andrzej Galbarczyka i Anna Ziomkiewicz, zajęła się sprawdzeniem tej tezy.

Pokazali oni zdjęcia mężczyzn bez wierzchniego okrycia górnej partii ciała grupie 2584 mężczyzn i kobiet, pytając o ocenę na skali kilkudziesięciu cech. Uczestnicy badania losowo częstowani byli oryginalnymi fotografiami, bądź takimi, gdzie model komputerowo dorobił się tatuażu. Skala badania pozwoliła pokazać, jak tatuaż zmienia postrzeganie osoby tak przez płeć przeciwną, jak przez mężczyzn – w końcu oceniają oni swojego konkurenta. Jakie więc były wyniki?

Okazało się, że kobiety, oceniając atrakcyjność, gdy tylko zobaczą tatuaż… odpowiadają w tej skali tak samo jak kobiety, którym pokazano zdjęcie bez tatuażu. Wstrzymaj się jednak, drogi czytelniku, z tym telefonem do studia usuwania tatuaży. Kobiety oceniały wydziaranego jegomościa wyżej na innych skalach – między innymi zdrowia. Co ciekawe, to mężczyźni oceniali wersję z tatuażem jako bardziej atrakcyjną, lecz nie bardziej zdrową. Obie płcie oceniały za to miłośników tatuaży jako bardziej męskich czy skłonnych do agresji, dominacji.

Lecz co zrobić, jeśli chcesz mieć tatuaż, a nie chcesz być postrzegany jako agresor? Technologia ma dla Ciebie kilka ciekawych propozycji…

Ludzie używają już EEG by tłumaczyć bioelektryczną aktywację mózgu na instrukcje poruszania się wózka inwalidzkiego, sterowanie kończynami robota czy do majtania sztucznymi uszami. W każdym z tych projektów samo urządzenie bardzo rzuca się w oczy. Co jednak, jeśli EEG, albo EKG, dałoby się zmieścić na małym pasku? Co, jeśli ten pasek dałoby się nosić jak tatuaż (zupełnie ignorując potencjalne ryzyko dla naszej prywatności)?

Todd Coleman, profesor bioinżynierii na Uniwersytecie w Kalifornii pokazuje takie urządzenie w swojej prezentacji na TEDMed. W jego przypadku tego typu czujnik był idealnym rozwiązaniem do monitorowania zagrożonej ciąży.

 

Profesor Yonggang Huang razem z zespołem skupił się na problemie trwałości samego chipu oraz na silikonie, który mógłby być z łatwością zaaplikowany na skórę. Ta przecież jest bardzo elastyczna, w odróżnieniu od elektroniki użytkowej. Wynikiem prac uczonego z Northwestern University jest urządzenie ubieralne noszone niczym tymczasowy tatuaż. Dziecko potrzebuje stałego monitorowania funkcji życiowych? Nie ma problemu – możemy ukryć układ pod rysunkiem pirata, nie będzie siary na dzielni.

Elektronika sprytnie ukryta pod wzorem tatuażu

Elektronika sprytnie ukryta pod wzorem tatuażu

Do całej imprezy dołączyło też Google, patentując w 2013 roku tatuaż na… szyję. Przez takie umiejscowienie mikrofon będący częścią układu mógłby bez problemu analizować co chcemy powiedzieć odcinając resztę dźwięków z otoczenia. Jest to doskonały przykład tatuażu, który przecież nie tylko może zbierać informacje biernie, ale też służyć jako aktywny odbiornik czy to dźwięków, czy dotyku.

Massachusetts Institute of Technology jest jednym z miejsc gdzie pracuje się nad wykorzystaniem tymczasowego tatuażu jako interfejsu dotykowego. Zespół z tej uczelni, z pomocą ludzi z Microsoft Research, opracował technologię DuoSkin. Opiera się ona na użyciu przewodzących płatków złota, które są dość tanie, neutralne dla skóry i wytrzymałe. Zespół Cindy Hsin-Liu Kao zdołał zaprezentować trzy przykładowe wykorzystania tej technologii – do wyświetlania informacji, bezprzewodowej komunikacji, a także jako metoda zbierania dotykowego inputu.

Tatuaż zmieniający barwę pod wpływem określonych informacji

Tatuaż zmieniający barwę pod wpływem określonych informacji

Tatuaż z wbudowanym czipem NFC

Tatuaż z wbudowanym czipem NFC

Tatuaż będący jednocześnie ozdobą i panelem dotykowym

Tatuaż będący jednocześnie ozdobą i panelem dotykowym

Tatuaż zmieniający barwę jest nie tylko ciekawym dodatkiem na imprezę – może też pokazywać kiedy czas na następną dawkę leków, insuliny. Mając ekran dotykowy wbudowany w rękę można pomyśleć nad jego uniwersalnymi zastosowaniami – zależnie od połączonego bezprzewodowo urządzenia jednym panelem możemy kierować telefonem, telewizorem czy jakimkolwiek innym elementem inteligentnego domu. DuoSkin tworzone było właśnie z myślą o łatwym projektowaniu i produkowaniu potencjalnych rozwiązań. Jak nic, już niedługo, rysując odpowiedni wzór odblokujemy nie tylko naszą komórkę, ale i drzwi samochodu, domu, czy serce ukochanej!

Chociaż dalej wiele problemów pozostaje nierozwiązanych (jak to zasilać przez dłuższy okres? Patent Google proponuje między innymi zasilanie tatuażu energią małego panelu słonecznego?), to sam pomysł medycznego zastosowania tymczasowych tatuaży wydaje mi się bardzo fajny. Przy chorobach sercowych na ten przykład niesamowicie przydatny jest wykres aktywności EKG z całego dnia – łatwiej wtedy znaleźć niebezpieczne anomalie. Fitness trackery już stały się niesamowicie popularne, mierzą nasze kroki, liczbę spalonych kalorii i puls. Gromadzimy te dane, bo chcemy wiedzieć więcej o swoim zdrowiu, zwłaszcza, jeżeli jesteśmy w grupie ryzyka. Jeśli pojawiłoby się coś, co zbiera te dane, ale jest zintegrowane ze skórą, nie gumowym paskiem uciskającym nadgarstek…

Jeszcze tylko żeby mieli jakieś fajne wzory serotoniny do wyboru…

Galbarczyk, A.& Ziomkiewicz, A. Tattooed men: Healthy bad boys and good-looking competitors. Personality and Individual Differences. Volume 106, 1 February 2017, Pages 122–125.

Strzałka do ikon

2 Odpowiedzi do : Czy tatuaż się opłaca?

  1. Hoko pisze:

    szelki duch… a już straciłem nadzieję…

    kopę lat, jak tam neurony lustrzane? :D

    • Jędrzej pisze:

      Ano kopę! Przewietrzyłem kanał RSS, odświeżyłem wtyczki, przetarłem kurz z tagów i chyba jest ok ;)

      Postaram się publikować coś częściej niż raz na 4 lata. Poprzeczkę postawiłem tak nisko, że można się potknąć.

Zostaw odpowiedź

Adres nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone *

*

Możesz użyć poniższych znaczników: HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>