Hipno-Chajzer

 

kobieta poddana hipnozie

Poczucie kontroli jest bardzo ważnym aspektem ludzkiej psychiki. Co więcej, zlokalizowanie jej wewnętrznie, czyli przekonanie, że to co dzieje się wokół nas jest od nas zależne, może pozytywnie wpływać na nasze zdrowie fizyczne i psychiczne – chociażby przez zdrowsze podejście do sytuacji stresujących1. Kontrola jest ważna, lubimy ją posiadać, jej częściowa utrata może skutkować dyskomfortem… lecz z jakim poziomem dyskomfortu może wiązać się oddanie najbardziej osobistego ośrodka kontroli, swojej świadomości, w ręce hipnotyzera?

Podczas sesji hipnotycznej, przynajmniej tej zbudowanej na podstawie wyobrażeń z książek czy telewizji, ochotnik na scenie całkowicie oddaje się we władanie mistrzowi umysłów. Hipnotyzer odziera danego człowieka z jarzma świadomości, indukując trans zmieniający jegomościa w bezwolne ciało czekające na rozkazy. Brzmi złowieszczo – może dlatego sztuczki hipnotyzerskie głównie popularyzowane były przez występy w cyrku, na pokazach iluzjonistów czy przez czarne charaktery – Spiderman ma swojego Mysterio, Batman ma Szalonego Kapelusznika, Kleszcz ma Mr. Mental (zaraz obok postaci takich jak Man-Eating Cow, Pigleg, Proto-Clown, Stalingrad, Sub-Human czy Chairface Chippendale, każdy straszniejszy od poprzedniego). Bo choć bohater jest zwinny, silny i kuloodporny, jego świadomość, a z nią kontrola absolutna, zawsze jest odsłonięta.

Nic więc dziwnego, że sama koncepcja hipnozy jest szalenie popularna – połączenie igrania ze świadomością, kunsztu aktorskiego sztukmistrza oraz lekkiej mistyki całego przedsięwzięcia to przepis na udany show. Do podobnego wniosku doszła telewizja TVN wykupując prawa do wydania własnej wersji martwego już w swoim rodzimym kraju brytyjskiego programu You’re Back In The Room. Zasady są banalne – zawodnicy, by zdobyć nagrody pieniężne, muszą wykonywać proste zadania. Aby jednak urozmaicić całą zabawę, hipnotyzer, poprzez wcześniej wywołany trans, indukuje u uczestników tiki czy inne ekscentryczne zachowania, które mają utrudnić wykonywane czynności. Mimowolne wykonywanie osobliwych sugestii sprawia, że zadanie staje się trudne, a cały program wybitnie zabawny – przynajmniej taki był plan. Czy się udało?

Show TVNu zebrał dość niepochlebne opinie a uczestnikom zarzucano amatorskie udawanie bądź profesjonalne trudnienie się aktorstwem. Ludzie sceptycznie odnoszą się do widowiska w którym tak łatwo można było z uczestników “zrobić idiotów”. I chociaż estradowe wyczyny podopiecznych Filipa Chajzera zdają się być żenujące, to sama hipnoza żenująca nie jest – o tym niech opowie sam prowadzący:

To jest dziwne, ale bardzo przyjemne. Bo to jest taki stan między rzeczywistością a snem, coś takiego na jawie, że nie wiesz do końca czy jeszcze śpisz czy to już się dzieje. W naszym mózgu są takie obszary o których nie mamy na codzień pojęcia, nie korzystamy z nich, a Artur, nasz hipnotyzer (…) jest genialnym psychologiem, który potrafi ten stan jawy wywołać sztucznie. Źródło

Pan Chajzer przedstawił tutaj dwie rzeczy do których muszę się odnieść. Pierwszą jest oczywiście mit o 10%-50% wykorzystywanych rejonów mózgu. Daj Pan z tym spokój Panie Chajzer. Drugą jest określenie hipnozy jako stanu zbliżonego do snu. Chociaż rzeczywiście trans hipnotyczny zdaje się wywoływać fale theta2, łączone z marzeniem na jawie, sprawa nie jest aż tak prosta.

Hipnoza, przez swoją prestidigitatorską przeszłość, nie była zbyt szanowana w środowisku naukowym. Psycholog Vaughan Bell zgrabnie określił pomysł badania tego zjawiska jako “career-limiting move”. Przez ostatnie 20 lat to podejście mocno się jednak zmieniło – mamy poważne maszyny do robienia “bip”, fMRI i inne PET, hipnoza zdaje się łatwa do wywołania, dlaczego by nie obczaić co tam się w mózgu wyczynia podczas takowego transu?

Christian Jarret w swojej książce Mózg, 41 największych mitów, cytuje dwa badania, których wyniki zdają się wskazywać charakterystyczne dla hipnozy wzorce aktywności mózgu. Jest to mianowicie obniżenie aktywności tak zwanej sieci stanu podstawowego3 oraz zwiększenie aktywności w czołowych regionach uwagowych4. Mówimy więc tu o stanie focused relaxation, czymś, co bardzo może przypominać medytację mindfulness. Lecz co dokładnie ten stan oznacza? Jak pod wpływem hipnozy zmienia się nasze postrzeganie świata zewnętrznego?

Efekt Stroopa - Zadanie: Tak szybko, jak potrafisz, powiedz nazwy kolorów, w jakich wyświetlone są wyrazy, które widzisz (nie czytaj wyrazów – mów tylko nazwy kolorów). Drugi zestaw kolorów gdzie kolor tekstu jest inny niż sens słowa przedstawisz nieco wolniej – na tym polega efekt Stroopa

Efekt Stroopa

Podatność na hipnozę jako cecha w społeczeństwie ma mniej więcej rozkład normalny z 10-15% grupą osób identyfikowanych jako bardzo podatne na sugestie. Rozkład jest normalny, ale już możliwości zaindukowanych sugestii normalne nie są. Ran, Faz i Posner przeprowadzili świetny eksperyment5 w którym wykorzystali efekt Stroopa (patrz ramka). Konflikt procesów poznawczych można łatwo załagodzić gdy słowa nie oznaczają kolorów, lecz coś zupełnie innego. Ten właśnie fakt wykorzystali Raz z drużyną. Ochotnicy w grupie transu hipnotycznego usłyszeli bowiem taką sugestię:

(…) Za każdym razem gdy usłyszysz mój głos przez Interkom, zdasz sobie sprawę, że na środku ekranu wyświetlą się niezrozumiałe symbole. Będą się wydawać niczym znaki języka, którego nie znasz i nie będziesz próbować go zrozumieć. (…) Nawet jeśli będziesz w stanie określić tylko kolor wydruku, patrząc na zakodowane symbole będziesz widział je bardzo wyraźnie. (…)

Mimowolne zjawisko efektu Stroopa poddało się woli hipnotyzera – zahipnotyzowani ochotnicy w grupie osób podatnych na sugestię szybko określali nazwy kolorów, nawet, jeśli słowa oznaczały barwy w ich rodzimym języku. Badanie przeprowadzone było w fMRI, więc mamy dodatkowe, interesujące wyniki by podeprzeć samą statystykę – w porównaniu z grupą kontrolną, zahipnotyzowani, podczas wykonywania zadania, mieli mniejszą aktywność rejonów odpowiedzialnych za przetwarzanie bodźców wzrokowych (np. w rejonie odpowiedzialnym za rozumienie słów) oraz w przednim zakręcie kory obręczy (anterior cingulate cortex). ACC odpowiada między innymi za monitorowanie konfliktów i kolejkowanie przetwarzania informacji. Ale jakim sposobem sama sugestia hipnotyczna może mieć tak duży wpływ na to jak postrzegamy świat zewnętrzny?

Wydaje się, że dość sensownym tłumaczeniem jest wykorzystanie koncepcji uwagi i przetwarzania informacji, a dokładnie stylu Top-Down Processing. Przetwarzanie poznawcze oparte w głównej mierze tylko na bodźcach zmysłowych oznaczane jest jako Bottom-up. Z Top-Down mamy do czynienia, gdy prócz samego bodźca w grę wchyezą również założona wewnętrznie hipoteza oraz oczekiwania. Najprostszym przykładem chyba będzie literówka popełniona w poprzednim zdaniu – chociaż wyraz jest błędny, kontekst zbudowany na poprzednich doświadczeniach pomaga poprawnie przeanalizować całe zdanie. Dużo lepszym przykładem jest jednak eksperyment Plassmann, O’Doherty, Shiv i Rangel6 – próbując znaleźć neuronalne wytłumaczenie marketingu kazali oni pić wino ochotnikom znajdującym się w fMRI. Grupy otrzymały różną informację odnośnie ceny trunku lecz napój był ten sam. Okazało się, że zwiększenie ceny wina wpłynęło na zwiększenie subiektywnej oceny skali smaku tak na papierze, jak i przyśrodkowej korze przedczołowej (Medial Orbitofrontal Cortex), która według autorów odpowiada za doświadczanie przyjemności.

Oczekiwania, wcześniejsze doświadczenia, założona odgórnie hipoteza wpłynęły więc na to jak oceniamy bodźce i jak w związku z tym się zachowujemy. Można więc wysnuć teorię, że osoby podatne na hipnozę mają bardziej plastyczne główne elementy przetwarzania Top-Down. Hipnotyzer zmienia więc w znaczący sposób oczekiwania odnośnie zaistniałej sytuacji tym samym modyfikując nasze postrzeganie rzeczywistości.

Wzór użyty w badaniu percepcji kolorów

Wzór użyty w badaniu percepcji kolorów.
Widzisz tu jakieś barwy?

Kolejnym świetnym przykładem jest wpływanie na zmysł wzroku i percepcję kolorów. Badanie przeprowadzone w 2000 roku przez Kosslyn i innych7 polegało na hipnotycznej sugestii by ochotnicy postrzegali kolorowy wzór jako kolorowy bądź w skali szarości, oraz podobny wzór w skali szarości jako kolorowy, bądź nie. Silnie podatni na sugestię uczestnicy rzeczywiście potwierdzali widzenie barw tam gdzie ich nie było oraz ograniczenie percepcji do skali szarości tam, gdzie kolor był obecny – potwierdziły to też wyniki PET, gdzie rejony przetwarzania kolorów w obu półkulach były aktywne niezależnie od tego, czy barwy były odbierane przez zmysł wzroku i odwrotnie – były bardziej wygaszone, nawet, jeśli kolor był fizyczną cechą obserwowanego wzoru.

Lecz co robić, jak żyć, gdy jest się w grupie ryzyka? Gdy należy się do 10-15% silnie podatnych na sugestię? Jako że cecha ta silnie dziedziczna, związana z charakterystyczną budową mózgu, trudno cokolwiek począć. Vaughan Bell cytował pewne badania według których podatność na sugestię teoretycznie może być związana z odłączeniem procesu, który poszukuje rywalizujących zadań dla naszej uwagi od procesu, który umożliwia wybranie które z konkurujących ze sobą zadań będzie przetwarzane priorytetowo. Innymi słowy modyfikowanie oczekiwań jest łatwiejsze, ponieważ mechanizm wykrywania i rozróżniania bodźców uwagowych został chwilowo zawieszony. Z drugiej strony silna podatność na sugestię nie musi być niczym złym – właściwie nie potrzebujesz już narkotyków żeby się dobrze bawić…

Hastings opublikował w 2006 roku wyniki badania8, w którym post-hipnotycznie poprosił uczestników by przypomnieli sobie i ponownie odczuli działanie środka MDMA (popularnie zwanego ecstasy). Od 36 do 100 procent – tak badani oceniali podobieństwo stanu wywołanego przez hipnozę do stanu wywołanego przez narkotyk. Podatność na hipnozę może też być wykorzystana do rzucenia palenia9, pozbycia się bezsenności10, chronicznego bólu11, czy nawet krótkotrwale pomóc z symptomami zespołu jelita drażliwego12. I to bez żadnych skutków ubocznych.

Dr. David Spiegel z Stanford University School of Medicine w artykule dla magazynu Time rzuca nowe światło na samą sprawę kontroli:

Ludzie myślą, że jest to sposób na pozbycie się kontroli, lecz w rzeczywistości chodzi o wzmocnienie kontroli – nad tym jak postrzegamy takie rzeczy jak ból, lęk, nawyki, stres. (…) To jest bezpieczne, niedrogie i może przynieść dramatyczne rezultaty.

Co więcej, Dr. Spiegel uczy swoich pacjentów jak mogą sami indukować trans hipnotyczny by szybciej radzić sobie z zaistniałymi problemami – “cała hipnoza to naprawdę auto-hipnoza”.

Chociaż hipnoza w końcu zaczęła być sensownie badana przez większą grupę naukowców, koncepcja ta dalej jest pełna niedomówień i sprzecznych teorii. W jednym z badań Raz, próbując zreplikować “wyłączenie” efektu Stroopa wykazał, że grupa podatna na sugestię miała te same wyniki, niezależnie od tego czy sugestia była zaindukowana podczas sesji hipnotycznej czy nie13. Nie wiemy też czy hipnoza jest zupełnie odmiennym stanem świadomości, czy też połączeniem skupionej uwagi z wyobrażeniem tego, co znaczy być zahipnotyzowanym. Niesamowicie ważne jest jednak podejście do samego tematu – odzieranie go z mistycyzmu i dokładne, empiryczne testowanie. Sama hipnoza wydaje się bowiem być bardzo skuteczną, bezpieczną, zróżnicowaną i przystępną formą terapii.


Swoją drogą otrzymałem wymienioną wcześniej książkę Mózg, 41 największych mitów do recenzji od PWN. Autora, Christiana Jarretta, możecie znać z artykułów które pisuje do BBC Future, New York Magazine, WIRED, Psychology Today i wielu innych. To publikacyjne doświadczenie widać wyraźnie podczas czytania książki – mimo wypełnienia stron rzetelnymi informacjami rozdziały połyka się jeden za drugim. Ciekawostka goni ciekawostkę, chociaż autorowi daleko do szukania taniej sensacji. Wszystkie mity rozpatrywane są z wielu perspektyw i chociaż z reguły, po analizie najnowszych badań, jedyną konkluzją jest silna potrzeba następnych eksperymentów, nasze pojmowanie tematu teraz okraszone jest kontekstem i konstruktywną krytyką poszczególnych koncepcji.

Gorąco polecam,
Mr. Mental

1 – Roddenberry, A. & Renk, K. Child Psychiatry Hum Dev (2010) 41: 353. https://doi.org/10.1007/s10578-010-0173-6
2 – Sabourin ME, Cutcomb SD, Crawford HJ, Pribram K. EEG correlates of hypnotic susceptibility and hypnotic trance: spectral analysis and coherence. Int J Psychophysiol. 1990;10(2):125-42.
3 – Mcgeown WJ, Mazzoni G, Venneri A, Kirsch I. Hypnotic induction decreases anterior default mode activity. Conscious Cogn. 2009;18(4):848-55.
4 – Deeley Q, Oakley DA, Toone B, et al. Modulating the default mode network using hypnosis. Int J Clin Exp Hypn. 2012;60(2):206-28.
5 – Raz A, Fan J, Posner MI. Hypnotic suggestion reduces conflict in the human brain. Proc Natl Acad Sci USA. 2005;102(28):9978-83.
6 – Plassmann H, O’doherty J, Shiv B, Rangel A. Marketing actions can modulate neural representations of experienced pleasantness. Proc Natl Acad Sci USA. 2008;105(3):1050-4.
7 – Kosslyn SM, Thompson WL, Costantini-ferrando MF, Alpert NM, Spiegel D. Hypnotic visual illusion alters color processing in the brain. Am J Psychiatry. 2000;157(8):1279-84.
8 – Hastings A. An extended nondrug MDMA-like experience evoked through posthypnotic suggestion. J Psychoactive Drugs. 2006;38(3):273-83.
9 – Hasan FM, Zagarins SE, Pischke KM, et al. Hypnotherapy is more effective than nicotine replacement therapy for smoking cessation: results of a randomized controlled trial. Complement Ther Med. 2014;22(1):1-8.
10 – Ng BY, Lee TS. Hypnotherapy for sleep disorders. Ann Acad Med Singap. 2008;37(8):683-8.
11 – Hammond DC. Review of the efficacy of clinical hypnosis with headaches and migraines. Int J Clin Exp Hypn. 2007;55(2):207-19.
12 – Gonsalkorale WM, Miller V, Afzal A, Whorwell PJ. Long term benefits of hypnotherapy for irritable bowel syndrome. Gut. 2003;52(11):1623-9.
13 – Raz A, Kirsch I, Pollard J, Nitkin-kaner Y. Suggestion reduces the stroop effect. Psychol Sci. 2006;17(2):91-5.

0 comments

Światowy Tydzień Mózgu 2018!

Pewnie zastanawiacie się dlaczego ten poniedziałek wydaje się taki pozytywny i radosny. Wszystko dlatego, że w wielu miejscach w Polsce rozpoczęły się obchody Światowego Tygodnia Mózgu. Portal Oblicza Neuronauki zgromadził informacje co do największych i najciekawszych zgromadzeń. Jeżeli przebywacie niedaleko, wpadajcie, na bank będzie ciekawie!

W najbliższy poniedziałek ruszają wydarzenia związane ze Światowym Tygodniem Mózgu (Brain Awareness Week). Bezpłatne wykłady, panele konferencyjne, warsztaty i prelekcje będą się odbywały w Białymstoku, Katowicach, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Poznaniu, Rzeszowie, Toruniu, Trójmieście i Warszawie.

BIAŁYSTOK (15-16.03; Centrum Informacji Naukowej i Bibliotece Akademickiej, ul. Bankowa 11A, Katowice) I Białostockie Forum Kognitywistyczne, II Tydzień Mózgu LINK, FB

KATOWICE (12-16.03 g. 17:30; Centrum Informacji Naukowej i Bibliotece Akademickiej, ul. Bankowa 11A, Katowice) LINK

KRAKÓW (12-18.03 g.17:00; Auditorium Maximum Uniwersytetu Jagiellońskiego, ul. Krupnicza 35, Kraków). Wykłady plus pokazy filmowe 19 („Motyl. Still Alice”) i 20 („Jaskinia zapomnianych snów”) marca w Akademii Ignatanium przy ul. Kopernika 26 sala 412. 17 marca będzie także można odwiedzić „neurobiologiczny autobus”, w którym będzie można wysłuchać krótkich wykładów oraz wziąć udział w quizach z nagrodami. LINK

LUBLIN (14-16.03; Katolicki Uniwersytet Lubelski, ul. Al. Racławickie 14, sala CTW) Konferencja Dni z mózgiem. LINK

ŁÓDZ (14-16.03; Instytut Psychologii UŁ ) Tydzień Mózgu w Instytucie Psychologii. Wstęp na niektóre wydarzenia wymaga rejestracji.FB

POZNAŃ (12-16.03 g. 17:00-19:00; Ośrodek Nauki PAN, ul. H. Wieniawskiego 17/19, Poznań) 10 Tydzień Mózgu w Poznaniu. LINK

RZESZÓW (14.03 g. 15:00; Uniwersytet Rzeszowski, ul. Pigonia 1, Aula) Wykład „Mózg a umysł. Czy człowiek to więcej niż ciało?” Dr Paweł Balcerak. LINK

TORUŃ (12-17.03; różne miejsca). Wykłady, pokazy kół naukowych i warsztaty. Uwaga! Udział w warsztatach wymaga wcześniejszej rejestracji. LINK FB

TRÓJMIASTO (16-17.03; Wydział Biologii Uniwersytetu Gdańskiego, ul. Wita Stwosza 59, Gdańsk); Dni Mózgu w Trójmieście obejmują wykłady, warsztaty, pokazy naukowe i konkursy. Uwaga – niektóre aktywności wymagają wcześniejszej rejestracji. LINK

WARSZAWA (12-16.03 g. 17:00; Instytut Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego, Sala Konferencyjna Centrum Neurobiologii, ul. Pasteura 3 oraz 17.03 g. 11:00-18:30 Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej ul. Chodakowska)
Światowy Tydzień Mózgu LINK FB
XIII Dzień Mózgu na SWPS LINK

I dodatkowo:

WROCŁAW – 16.03, SWPS Wrocław, Aleksandra Ostrowskiego 30b. LINK

0 comments

Czy tatuaż się opłaca?

Kiedyś trzeba było sobie na to zasłużyć głową pokonanego wroga – teraz wystarczy nie bać się panicznie igły. Jedna wizyta w salonie i już mamy czym chwalić się przed znajomymi, cicho licząc, że wytatuowany mem nadal będzie śmieszny za 40 lat. Jak jednak dziara wpływa na postrzeganie nas przez innych?

tatuaż w biurze

Mem jest tutaj złym przykładem – dużo częściej ludzie skłaniają się ku wzorom bardziej odpornym na korozję czasu. Czy to tribale czy inne abstrakcyjne wzory, na bank zmieniają one nasze postrzeganie własnej osoby. Według ankiety przeprowadzonej w USA w 2016 roku, 29% właścicieli tatuaży było zdania, że ów grafika sprawia, że czują się buntownikami. Co ciekawsze, 31% czuło się dzięki niemu bardziej “sexy”. A jeśli ktoś gdzieś czuje się bardziej sexy, na miejsce wzywana jest grupa szybkiego reagowania psychologów ewolucyjnych. W końcu ktoś musi zbadać, czy coś jest na rzeczy…

Ewolucyjny sens tatuażu opiera się na hipotezie upośledzenia. Osobnik z widocznymi oznakami dobrego zdrowia jest łakomym kąskiem dla płci przeciwnej – nie ma nic bardziej sexy od dobrych genów. Lecz wtedy wpada on, na białym koniu: osobnik z widocznymi oznakami dobrego zdrowia mimo posiadania pewnych cech, które mogłyby niekorzystnie wpływać na szanse przeżycia. Takie cechy okazują się niezłym, pośrednim indykatorem jakości biologicznej i zapewniają, że tak powiem, branie – spytajcie się tylko pawia z największym ogonem w okolicy. Poprzednio omawialiśmy podobny przykład tutaj, gdzie kobiecy makeup miał służyć pokazaniu jak dobrze radzi sobie układ odpornościowy organizmu mimo tracenia ciepła przez wydatne, czerwone usta czy różowe policzki.

W przypadku tatuażu jest podobnie – miałby być on ryzykiem zdrowotnym oraz bolesnym doświadczeniem, które organizm może ścierpieć i dalej prosperować bardzo dobrze. I pod tym względem rzeczywiście osoby z tatuażem mogą wydawać się płci przeciwnej bardziej atrakcyjne. Dwójka polskich badaczy, Andrzej Galbarczyka i Anna Ziomkiewicz, zajęła się sprawdzeniem tej tezy.

Pokazali oni zdjęcia mężczyzn bez wierzchniego okrycia górnej partii ciała grupie 2584 mężczyzn i kobiet, pytając o ocenę na skali kilkudziesięciu cech. Uczestnicy badania losowo częstowani byli oryginalnymi fotografiami, bądź takimi, gdzie model komputerowo dorobił się tatuażu. Skala badania pozwoliła pokazać, jak tatuaż zmienia postrzeganie osoby tak przez płeć przeciwną, jak przez mężczyzn – w końcu oceniają oni swojego konkurenta. Jakie więc były wyniki?

Okazało się, że kobiety, oceniając atrakcyjność, gdy tylko zobaczą tatuaż… odpowiadają w tej skali tak samo jak kobiety, którym pokazano zdjęcie bez tatuażu. Wstrzymaj się jednak, drogi czytelniku, z tym telefonem do studia usuwania tatuaży. Kobiety oceniały wydziaranego jegomościa wyżej na innych skalach – między innymi zdrowia. Co ciekawe, to mężczyźni oceniali wersję z tatuażem jako bardziej atrakcyjną, lecz nie bardziej zdrową. Obie płcie oceniały za to miłośników tatuaży jako bardziej męskich czy skłonnych do agresji, dominacji.

Lecz co zrobić, jeśli chcesz mieć tatuaż, a nie chcesz być postrzegany jako agresor? Technologia ma dla Ciebie kilka ciekawych propozycji…

Ludzie używają już EEG by tłumaczyć bioelektryczną aktywację mózgu na instrukcje poruszania się wózka inwalidzkiego, sterowanie kończynami robota czy do majtania sztucznymi uszami. W każdym z tych projektów samo urządzenie bardzo rzuca się w oczy. Co jednak, jeśli EEG, albo EKG, dałoby się zmieścić na małym pasku? Co, jeśli ten pasek dałoby się nosić jak tatuaż (zupełnie ignorując potencjalne ryzyko dla naszej prywatności)?

Todd Coleman, profesor bioinżynierii na Uniwersytecie w Kalifornii pokazuje takie urządzenie w swojej prezentacji na TEDMed. W jego przypadku tego typu czujnik był idealnym rozwiązaniem do monitorowania zagrożonej ciąży.

 

Profesor Yonggang Huang razem z zespołem skupił się na problemie trwałości samego chipu oraz na silikonie, który mógłby być z łatwością zaaplikowany na skórę. Ta przecież jest bardzo elastyczna, w odróżnieniu od elektroniki użytkowej. Wynikiem prac uczonego z Northwestern University jest urządzenie ubieralne noszone niczym tymczasowy tatuaż. Dziecko potrzebuje stałego monitorowania funkcji życiowych? Nie ma problemu – możemy ukryć układ pod rysunkiem pirata, nie będzie siary na dzielni.

Elektronika sprytnie ukryta pod wzorem tatuażu

Elektronika sprytnie ukryta pod wzorem tatuażu

Do całej imprezy dołączyło też Google, patentując w 2013 roku tatuaż na… szyję. Przez takie umiejscowienie mikrofon będący częścią układu mógłby bez problemu analizować co chcemy powiedzieć odcinając resztę dźwięków z otoczenia. Jest to doskonały przykład tatuażu, który przecież nie tylko może zbierać informacje biernie, ale też służyć jako aktywny odbiornik czy to dźwięków, czy dotyku.

Massachusetts Institute of Technology jest jednym z miejsc gdzie pracuje się nad wykorzystaniem tymczasowego tatuażu jako interfejsu dotykowego. Zespół z tej uczelni, z pomocą ludzi z Microsoft Research, opracował technologię DuoSkin. Opiera się ona na użyciu przewodzących płatków złota, które są dość tanie, neutralne dla skóry i wytrzymałe. Zespół Cindy Hsin-Liu Kao zdołał zaprezentować trzy przykładowe wykorzystania tej technologii – do wyświetlania informacji, bezprzewodowej komunikacji, a także jako metoda zbierania dotykowego inputu.

Tatuaż zmieniający barwę pod wpływem określonych informacji

Tatuaż zmieniający barwę pod wpływem określonych informacji

Tatuaż z wbudowanym czipem NFC

Tatuaż z wbudowanym czipem NFC

Tatuaż będący jednocześnie ozdobą i panelem dotykowym

Tatuaż będący jednocześnie ozdobą i panelem dotykowym

Tatuaż zmieniający barwę jest nie tylko ciekawym dodatkiem na imprezę – może też pokazywać kiedy czas na następną dawkę leków, insuliny. Mając ekran dotykowy wbudowany w rękę można pomyśleć nad jego uniwersalnymi zastosowaniami – zależnie od połączonego bezprzewodowo urządzenia jednym panelem możemy kierować telefonem, telewizorem czy jakimkolwiek innym elementem inteligentnego domu. DuoSkin tworzone było właśnie z myślą o łatwym projektowaniu i produkowaniu potencjalnych rozwiązań. Jak nic, już niedługo, rysując odpowiedni wzór odblokujemy nie tylko naszą komórkę, ale i drzwi samochodu, domu, czy serce ukochanej!

Chociaż dalej wiele problemów pozostaje nierozwiązanych (jak to zasilać przez dłuższy okres? Patent Google proponuje między innymi zasilanie tatuażu energią małego panelu słonecznego?), to sam pomysł medycznego zastosowania tymczasowych tatuaży wydaje mi się bardzo fajny. Przy chorobach sercowych na ten przykład niesamowicie przydatny jest wykres aktywności EKG z całego dnia – łatwiej wtedy znaleźć niebezpieczne anomalie. Fitness trackery już stały się niesamowicie popularne, mierzą nasze kroki, liczbę spalonych kalorii i puls. Gromadzimy te dane, bo chcemy wiedzieć więcej o swoim zdrowiu, zwłaszcza, jeżeli jesteśmy w grupie ryzyka. Jeśli pojawiłoby się coś, co zbiera te dane, ale jest zintegrowane ze skórą, nie gumowym paskiem uciskającym nadgarstek…

Jeszcze tylko żeby mieli jakieś fajne wzory serotoniny do wyboru…

Galbarczyk, A.& Ziomkiewicz, A. Tattooed men: Healthy bad boys and good-looking competitors. Personality and Individual Differences. Volume 106, 1 February 2017, Pages 122–125.

5 komentarzy

Lepiej nie zaczynać związku od sypialni… ale czy na pewno?

Wpis gościnny
Profesor antropologii Helen Fisher od ponad 30 lat interesuje się (zawodowo :)) tym, jak doświadczamy miłości i stanu zakochania. Na podstawie swoich słynnych badań (osoby szczęśliwe zakochane oraz właśnie porzucone zapraszała do aparatu rezonansu magnetycznego) stwierdziła, że z uczuciem zakochania łączy się aktywizacja pierwotnych struktur mózgu. Wysnuła wiele szeroko dyskutowanych wniosków m. in. że dążenie do miłość stanowi popęd silniejszy od popędu seksualnego oraz że mechanizm zakochania jest (na poziomie biologicznym) taki sam niezależnie od wieku. Fisher co więcej twierdzi, że istnieją trzy systemy w mózgu, które mają wpływ na łączenie się w pary i rozmnażanie się ludzi: pierwszy odpowiada za pożądanie (libido), drugi za przyciąganie (rozumiane jako romantyczne zaangażowanie), a trzeci za przywiązanie (w długotrwałej relacji).

Na podstawie badań par będących z związku antropolożka wywnioskowała, że – aby ludzi mogła połączyć miłość – relacja może się rozpocząć na poziome dowolnego z tych trzech systemów, tzn. może zacząć się od romantycznego zakochania, przywiązania (przyjaźni) czy seksu. I o ile co do pierwszych dwóch elementów większość osób się zgodzi, to istnieje powszechne przekonanie, że „dla dobra przyszłego związki” nie jest wskazane, aby znajomość zaczynała się od łóżka. Fisher natomiast twierdzi coś odwrotnego. Podkreśla np. że podczas orgazmu gwałtownie wzrasta dopamina, która jest powiązana z mechanizmem romantycznego zakochania, następnie zalewa nas fala oksytocyny i wazopresyny, które mają wpływ na mechanizm przywiązania (do partnera). Zatem na poziomie biologicznym skonsumowana namiętność stanowi świetny start życia w dwójkę! A jak to wygląda na poziomie emocjonalnym?

Czekać z seksem?Z naszych doświadczeń pracy terapeutycznej z parami można wysnuć wniosek, że rozpoczęcie znajomości od relacji seksualnej może umocnić związek na wiele lat pod warunkiem, że para jest zadowolona z takiego początku miłości.

Wiele osób w naszej kulturze uważa, że czekanie na seks jest m. in. dowodem szacunku (dla samego siebie i partnera, a zwłaszcza – partnerki). Jeśli osoby z takim systemem wartości czy przekonań rozpoczną relację od seksu będzie to działało na niekorzyść ich potencjalnej przyszłej znajomości (druga osoba będzie „świadkiem” zawodu, jaki sprawili sami sobie).

Natomiast pary, które od początku połączyła namiętność i które są dumne z tego faktu, interpretują go na korzyść relacji – często niemal metafizycznie jako „grom z jasnego nieba”, którego siła świadczy o tym, że byli sobie pisani. W przypadku takich par te pierwsze wspólne doświadczenia seksualne stanowią pewną bazę, do której warto wracać w trudnych momentach związku.

Autorzy wpisu, Agnieszka Serafin i Mikołaj Czyż, wspólnie prowadzą psychoterapię par (są założycielami Centrum Rozwoju dla Par http://centrumpar.pl/) oraz piszą i rysują na blogu Psychologia Par (http://psychologiapar.pl).

57 komentarzy

Dni mózgu w Trójmieście

Garść nowych informacji dla neurofilów z Pomorza. Przed Wami jeszcze gorąca informacja prasowa.

W dniach 14 – 16 marca 2013 r. odbędzie się III edycja trójmiejskich obchodów Światowego Tygodnia Mózgu. Wydarzenie odbędzie się na Wydziale Biologii Uniwersytetu Gdańskiego (14 i 15 marca – czwartek i piątek) oraz w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Sopocie (16 marca – sobota).

Dni Mózgu skierowane są do wszystkich zainteresowanych budową i funkcjonowaniem najbardziej złożonego organu jakim jest mózg. Wykłady i warsztaty będą doskonałą okazją na pogłębienie wiedzy na temat mózgu, a także poznanie pracy neurobiologów, neurologów i neuropsychologów, zajrzenia do laboratoriów i eksperymentowania.

Dni Mózgu w Trójmieście

W ramach tegorocznych Dni Mózgu przygotowaliśmy ponad 1200 miejsc na 15 warsztatach rezerwowanych oraz nieograniczoną liczbę miejsc na 18 warsztatach ogólnodostępnych. Podczas warsztatów można będzie m.in. popracować w laboratorium neurobiologicznym, poddać się badaniu EEG, sprawdzić jak w praktyce mózg porozumiewa się z mięśniami, zmierzyć czas odruchu kolanowego, zobaczyć mózg w trój-wymiarze, wypreparować układ nerwowy bezkręgowców, dać się oszukać własnym zmysłom, sprawdzić płeć swojego mózgu, czy wpaść w sidła własnego umysłu doświadczając halucynacji i wiele, wiele więcej.

Podczas wykładów podejmowane będą takie tematy, jak obrazowanie religijności, interfejs pomiędzy mózgiem a komputerem, mózg bezkręgowców, przytomność i sen, samokontrola a funkcjonowanie mózgu, anatomia strachu, podejmowanie decyzji przez mózg oraz wiele innych. W czasie wykładów połączymy się również na żywo z salą operacyjną by podejrzeć operację neurochirurgiczną.

Nie zabraknie również atrakcji dla najmłodszych takich jak warsztaty o funkcjonowaniu mózgu i zmysłach oraz konkursy z nagrodami.

Organizatorami Dni Mózgu 2013 są: Wydział Biologii Uniwersytetu Gdańskiego, Katedra Fizjologii Zwierząt i Człowieka Uniwersytetu Gdańskiego, Studenckie Koło Naukowe ‘Homunculus’ Uniwersytetu Gdańskiego, Koło Naukowe ‘Empiria’ SWPS w Sopocie, Studenckie Koło Naukowe ‘Eden – edukacja de novo’ Uniwersytetu Gdańskiego, Katedra Zoologii Bezkręgowców i Parazytologii, Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej WZ w Sopocie i Gdański Uniwersytet Medyczny.

Partnerami trójmiejskich obchodów Światowego Tygodnia Mózgu w 2013 roku są: portale popularnonaukowe Badania.net i Neurotyk.net oraz Trening Mózgu Neurogra.pl.

Wszystkie informacje o Dniach Mózgu, w tym szczegółowy program, znajdują się na stronie www.dnimozgu.ug.edu.pl

Kontakt z organizatorami:
dr Wojciech Glac
opiekun SKN ‘Homunculus’ UG
tel. kom. 601 200 876

0 comments

Dni Mózgu 2013

Co roku w marcu przez tydzień czasu mózgi na całym świecie prezentują dziwną aktywność. Pracują jak gdyby nigdy nic, lecz wszystkie neurony noszą odświętne krawaty i tweedowe marynarki, a między synapsami prócz neuroprzekaźników przemieszczają się gratulacje i najlepsze życzenia. Nic dziwnego, skoro ten właśnie okres nazywany jest Międzynarodowym tygodniem Mózgu. Okazja jest to niebywała, by uczestniczyć w niesamowicie ciekawych wykładach otwartych czy tak samo darmowych warsztatach.

Dzień mózgu 2013 - Warszawa

16 marca, w imieniny Miłostryja, Heryberta i Dzirżyterga, Warszawski SWPS kusi swoją ofertą za pomocą bardzo przyjemnego wizualnie plakatu.

Nie dając się tyranizować stolicy (chociaż 70% użytkowników neurotyka zdaje się z stamtąd pochodzić…) chciałbym przedstawić jeszcze nasze Trójmiasto, które również przygotowało nie lada program. Na dodatek trzydniowy! Wybiorę co ciekawsze kąski…

14 marca, Wydział Biologii Uniwersytetu Gdańskiego
Jak przesłać własne myśli maszynie? Interfejsy mózg – komputer

Podczas wykładu przybliżę Państwu zasadę działania i podstawy neurofizjologiczne, na których oparte są obecnie tworzone interfejsy mózg – komputer.

Stymulacja mózgu
Demonstracja aparatury do stymulacji elektrycznej mózgu u zwierząt. Wyznaczanie koordynat stereotaktycznych dla wybranych jąder mózgu.

Mózg 3D
Multimedialny pokaz prezentujący w trójwymiarze budowę różnych struktur mózgu człowieka. Trójwymiarowy obraz umożliwią specjalne okulary.

15 marca, Wydział Biologii Uniwersytetu Gdańskiego
Obrazowanie religijności

Prof. dr hab. med. Piotr Lass z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego będzie opowiadał o duchowości neuronów.

Co nam w mózgu gra?
Warsztat o snach pełnych muzycznych barw, o realistycznych koncertach słyszanych tylko w głowie, o nieustających i zapętlonych melodiach, które dręczą mózg.

Synestezja – słyszeć kolory, widzieć zapachy…
Na czym polega zjawisko synestezji. Ciekawostki (m.in. słynni synestetycy, kto ma predyspozycje, czy to dar, czy przekleństwo) i różne testy na synestezję.

16 marca, SWPS Sopot
Transmisja na żywo wykładów z Dnia Mózgu w SWPS we Wrocławiu

Dzień Mózgu Trójmiasto

Samokontrola a funkcjonowanie mózgu
Wystąpienie ma na celu przedstawienie kilku pytań dotyczących użyteczności wiedzy o mózgu w wyjaśnianiu przebiegu wyższych funkcji psychicznych. Przykładem będą mechanizmy odpowiedzialne za skuteczną samokontrolę.

W sidłach własnego mózgu. Halucynacje
Warsztat ma na celu przybliżenie (część I) oraz przeprowadzenie (część II) na wolontariuszach eksperymentu Ganzfelda dotyczącego deprywacji sensorycznej.

Neuroedukacja mostem między neuronauką i edukacją
Podczas warsztatu zostaną zaprezentowane najnowsze możliwości wykorzystania wiedzy o mózgu w edukacji oraz wskazane obszary dla współpracy między naukowcami zajmującymi się mózgiem oraz nauczycielami.

A to nie wszystko! Co rusz dodawane są nowe tematy, spotkania, konkursy. Śledźcie stronę Trójmiejskich Dni Mózgu, profil na FaceBooku i tanie połączenia do Gdańska, bo będzie co oglądać! ;)

6 komentarzy

Szybkie halucynacje na walentynki

Chcecie zobaczyć coś ciekawego? Obserwujcie przez dłuższy czas centralny punkt tego nagrania. Spokojnie, efekty trwają tylko kilka / kilkanaście sekund ;)

9 komentarzy

Konkurs komiksowy!

Wytężcie szare komórki, uwolnijcie skrywane pokłady twórczych możliwości, bowiem rozpoczyna się nowy konkurs Neurotyk.net!

[AKTUALIZACJA: Wyłonieni zwycięzcy!]

Dla przypomnienia trzeba było wypełnić dymkami poniższy komiks…

Komiks z neuronami

A oto wyłonione miejsca na podium:

1 miejsce (CeWEBryci – sława w sieci, Psychologia wpływu mediów, Zestaw STABILO point 88)

Pierwszy neuron: Aksoniku! Czy pamiętasz o naszej rocznicy?
Drugi neuron: Ależ naturalnie mój impulsiku. Mam tutaj bilety do opery na dziś wieczór.
Pierwszy neuron: Do opery? Dlaczego mnie wcześniej nie uprzedziłeś? Skąd ja teraz wezmę elegancką wieczorową mielinkę?
No i te moje rozczochrane, przetłuszczone dendryty :(

Wieczorowa mielinka i przetłuszczone dendryty po prostu musiały zostać nagrodzone ;)

2 miejsce (CeWEBryci – sława w sieci)

Pierwszy neuron: Kochany, ale ty jesteś przystojny, aż neurony mi iskrzą
Drugi neuron: Skarbie pamiętaj, że tu jest intercyza
Pierwszy neuron: Chyba tracimy nasze połączenie…

Intercyza intercyzą, ale połączenie zostało zachowane ;)

3 miejsce (Psychologia wpływu mediów)

Pierwszy neuron:Kochanie, co to za wspaniałe wieści, co chciałeś mi powiedzieć?
Drugi neuron: Patrz, podpisałem kontrakt z zespołem The Long Axons, wyjeżdżamy na tournée na Rdzeń Kręgowy! Yahoo!
Pierwszy neuron: Ty naprawdę w ogóle nie myślisz o mnie, liczą się tylko Twoje ambicje!!!

The Long Axons – jak nic kupiłbym płytę!

Ze zwycięzcami skontaktuję się e-mailem. Wszystkim natomiast gratuluję pomysłowości! ;)

By zachęcić Was do dalszego czytania pokrótce zaprezentuję nagrody…


cewebryciCeWEBryci – sława w sieci
Michał Janczewski

„Cewebryci” to książka opisująca relację między internetem a sławą. Wychodząc z założenia, że tak jak kino i teatr stworzyły gwiazdę, radio i telewizja – celebrytę, a prasa tabloidowa – celetoida, można powiedzieć, że i sieć powołuje do życia własny rodzaj bytu: cewebrytę.

Historia sławy, koncepcje na temat tego, skąd bierze się jej żądza oraz zainteresowanie osobami nią obdarzonymi. Barwna galeria cewebrytów: Bezdomny kierowca tira, eks-śpiewaczka operowa i była narkomanka, turecki casanowa, duet trubadurów oraz biuściasta nauczycielka angielskiego… W końcu zdefiniowanie oraz teoretyczne ujęcie cewebryty i skonfrontowaniu go z celebrytą. Skrajnie ciekawe! Strona książki.


Psychologia wpływu mediówPsychologia wpływu mediów
Dorota Kubicka, Anna Kołodziejczyk

Książka odpowiada na rosnące zainteresowanie problematyką mediów masowych, zwłaszcza skutkami i mechanizmami ich działania.

W publikacji zaprezentowano dziesięć różnych zagadnień, skoncentrowanych wokół trzech głównych problemów: mechanizmów wpływu, specyfiki działania telewizji oraz skutków wpływu mediów na wybrane dziedziny aktywności młodych użytkowników. Strona książki.


Stabilo 88STABILO point 88
Zestaw cienkopisów firmy Stabilo.

Niezaprzeczalny Numer 1 w Polsce wśród cienkopisów. Niezawodny znak rozpoznawczy: jasne, podłużne paski na pomarańczowej obudowie. Grubość linii 0,4 mm – idealna do pisania oraz pracy z linijką lub szablonem. Dodatkowe zalety to wyjątkowo mocna końcówka, oprawiona w metal oraz wentylowana skuwka (umożliwia oddychanie w przypadku połknięcia). Zestaw składa się z 25 kolorów i nylonowego piórnika z kieszonką na suwak, zapinanego na rzep.


Przyznacie, że tytuły i pisaki są bardzo ciekawe. A co trzeba zrobić, by je zdobyć?

Fajnie by było, gdybyś polubił/a Neurotyka:

Czułbym się spełniony gdybyś polubił/a i ten konkurs:

Dalej wystarczy popisać się kreatywnością i humorem wypełniając słowami dymki przedstawionych poniżej komiksowych neuronów:

Komiks z neuronami

Najlepiej publikować swoje pomysły w komentarzach według formatu:

Pierwszy neuron: TEKST
Drugi neuron: TEKST
Pierwszy neuron: TEKST

Wpisy będę oceniał razem z autorką komiksu. Liczyć się będzie pomysł i humor. Zauważcie, że jedna z komórek stylizowana jest na przedstawicielkę płci pięknej – możecie więc element humorystyczny powiązać z różnicami między kobietami a mężczyznami, jednak nie jest to wymagane. Każdy uczestnik konkursu może zaprezentować do 5 propozycji. Proszę pamiętać o wypełnieniu pola z adresem e-mail, bowiem tak będziemy się kontaktować ze szczęśliwcami. Rozkład nagród jest następujący…

1 miejsce:
– CeWEBryci – sława w sieci
– Psychologia wpływu mediów
– Zestaw STABILO point 88

2 miejsce:
– CeWEBryci – sława w sieci

3 miejsce:
– Psychologia wpływu mediów

Na wypełnienie dymków czekamy do 23 lutego do godziny 23:59. Zwycięzców ogłosimy 25 lutego o godzinie 12:00 jednocześnie powiadamiając ich drogą mailową :) Do dzieła bracia i siostry umiłowani w neuronach, powodzenia!

25 komentarzy

Robo Szczury z Ziemi

Jako mniejszy Jędrzej część wolnego czasu spędzałem oglądając w telewizji kreskówki. Niektóre tytuły bardzo mi się podobały, reszta nie miała rozwiniętej, wielowątkowej fabuły, głębokich postaci o skomplikowanym charakterze i rozmytych moralnie sądów, decyzji, które wpływały na misternie zarysowany ekosystem wspólnych powiązań bohaterów bajki. Chłonąc ramówkę przeznaczoną dla młodszych widzów nie sposób było nie zauważyć myszy zasuwających na motorach. Moto Myszy z Marsa, bo tak się zwały, nie dość, że posiadały cyber-wszczepy i czułki, to kopały tyłki złych ludzi w imię wolności i ochrony surowców naturalnych naszej planety. Ten właśnie obraz bionicznej pięści gryzonia zwalczającej niegodziwość towarzyszył mi niemal ciągle przy przeglądaniu co ciekawszych materiałów z tematyki połączenia zwierzęcego mózgu z maszyną. Zobaczymy, czy Wam uda się od niego uciec.

Moto Myszy z Marsa

Kontynuując moje mało interesujące wspomnienia, jako dziecko co roku na gwiazdkę marzyłem o zdalnie sterowanym samochodzie. To pragnienie kontroli muszę chyba dzielić razem z Sanjiv Talwarem i Johnem Chapinem. W 2002 roku z ramienia State University of New York Downstate Medical Center pokazali światu swój pomysł na zdalnie sterowanego szczura. Z neurochirurgiczną precyzją umieścili oni w mózgu gryzonia trzy elektrody. Pierwsze dwie powędrowały do kory czuciowo-ruchowej odbierającej sygnały odpowiednio z prawego i lewego szczurzego wąsa. Trzecią naukowcy umieścili w pęczku przyśrodkowym przodomózgowia (MFB). Pęczek ten, jak się zapewne domyślacie, to element układu nagrody. Po operacji wystarczyło podłączyć elektrody z baterią i odbiornikiem sygnału radiowego. Następnie rozpoczynał się trening – szczur otrzymywał wrażenie czuciowe w którymś wąsie połączone z odczuciem przyjemności. Wystarczyło kilka dni by w ten sposób można było sterować gryzoniem poprzez labirynt. Zobaczcie zresztą sami:

Ideę rozwijał zespół z MIT. Niczym w programie Pimp My Rat stary pomysł wzbogacili nowymi technologiami. Po pierwsze pozbyli się dużej baterii wykorzystując zasilanie bezprzewodowe – gryzoń musi dźwigać tylko małą cewkę magnetyczną i biegać w polu magnetycznym innej, większej cewki by urządzenie działało. Po drugie mózg szczura miast prądem pobudzany jest… światłem.

Do pracy zaprzęgnięta została tutaj optogenetyka. Jej filarem są białka światłoczułe obecne w algach czy bakteriach. Posługując się genetyką możemy zidentyfikować kodujące je geny. Co więcej, możemy połączyć je z promotorem innego genu który zidentyfikuje neurony do których chcemy dotrzeć. Korzystając z wirusów jako nośników możemy wprowadzić zmodyfikowany materiał do mózgu zwierzęcia tym samym powodując stymulację odpowiedniej części mózgu tylko za pomocą wiązki światła. Genialne, prawda? Nic dziwnego, że ta technologia została uznana za „Metodę Roku” przez magazyn Nature.

Jak widać na załączonym filmie naukowcom udało się wzbudzić światłem korę ruchową zwierzęcia i zaczęło ono, zgodnie z planem, szybko poruszać się kolistym ruchem. Wszystko to dzięki bezprzewodowemu kontrolerowi podłączonemu do gniazda USB w komputerze stojącym nieopodal oraz lekkiej płytce przytwierdzonej do czaszki gryzonia. Może i nasze mózgi będziemy mogli w przyszłości rozświetlać gdy tylko zechcemy przeżyć chwilę relaksu? A co z odczuciami ekstremalnej przyjemności? Czy wirusy doprowadzające geny alg w te rejony mózgu będą zakazane? Powróćmy jednak do naszych cyber-moto-szczurów, ponieważ w roku 2010 otrzymały od Kevina Warwicka swoje motory.

Sam profesor Warwick jest osobą nietuzinkową. W dzień pracuje jako dziekan wydziału cybernetyki uniwersytetu w Reading. W nocy do głowy przychodzą mu szalenie ciekawe pomysły, takie jak wszczepienie sobie mikronadajnika po to, by system komputerowy w jego laboratorium mógł rozpoznawać jego ruchy, czy też stworzenie robotów, które będą sterowane szczurzym mózgiem. No i oba pomysły udało mu się zrealizować. Dzięki pierwszemu zdobył miano ludzkiego cyborga. Drugi wymagał od niego nie mniejszej finezji, talentu, geniuszu i odwagi.

Zespół Kevina pozyskiwał komórki nerwowe szczurzych embrionów. Następnie dzielił je i rozwijał na pożywce składników odżywczych, antybiotykach czy hormonach wzrostu. Wystarczyła godzina, by komórki zaczęły wydłużać swoje połączenia – po dobie widoczna już była siatka połączeń neuronalnych, rosnących na podatnym gruncie wypełnionym miniaturowymi elektrodami. Grupa naukowców czekała jeszcze tydzień i uruchamiała elektrody szukając naturalnie wytworzonych szlaków tego pseudo-mózgu. Identyfikowali je bardzo prosto – gdy w jednym miejscu neuron wykazywał aktywność szukali innych komórek, które zachowują się podobnie – mogą być więc zakończeniem drogi którą przebył sygnał. Mając garść tak wyznaczonych ścieżek podłączyli przez Bluetooth całą sieć elektrod jako układ kontroli trzykołowego robota naszpikowanego sensorami. Zadaniem tego pojazdu jest skanowanie otoczenia i przekazywanie surowych danych do neuronów szczura, a konkretnie do miejsc, które oznaczono jako początek drogi. Gdy przesłanie sygnału się powiedzie i aktywność pojawi się w innym miejscu jest ona przesyłana do układu kół robota jako instrukcja zmiany kierunku. Najpierw „mózg” odpowiada ospale, tylko czasami, niedbale poruszając robotem. Z czasem jednak uczy się, ścieżki nerwowe się wyrabiają, koła zaczynają wirować coraz szybciej…

Jesteście pod wrażeniem? Ja byłem – robot, który za jednostkę centralną posiada siatkę szczurzych neuronów! Lecz to nie wszystko. Grupa Warwicka związała się z naukowcami z Kanady by embrionalne komórki nerwowe hodować w trzech, nie dwóch wymiarach ograniczonych siecią elektrod. Robot, który został uwieczniony na filmie pracuje, według oszacowań autorów, na bazie 100 000 neuronów. Trójwymiarowa hodowla mogłaby zawierać i 30 000 000 tych komórek. Ciekawe kiedy w takim sztucznym środowisku zaistnieje świadomość…

Wentz, C., Bernstein, J., Monahan, P., Guerra, A., Rodriguez, A., & Boyden, E. (2011). A wirelessly powered and controlled device for optical neural control of freely-behaving animals Journal of Neural Engineering, 8 (4) DOI: 10.1088/1741-2560/8/4/046021

Talwar, S., Xu, S., Hawley, E., Weiss, S., Moxon, K., & Chapin, J. (2002). Behavioural neuroscience: Rat navigation guided by remote control Nature, 417 (6884), 37-38 DOI: 10.1038/417037a

Warwick, K., Xydas, D., Nasuto, S., Becerra, V., Hammond, M., Downes, J., Marshall, S., & Whalley, B. (2010). Controlling a Mobile Robot with a Biological Brain. Defence Science Journal, 60(1), 5-14. Retrieved from http://publications.drdo.gov.in/ojs/index.php/dsj/article/view/11

8 komentarzy

Pomachaj ogonkiem

Pamiętacie sztuczne uszy, które pokazują osobom postronnym jaki nastrój przeżywamy w danej chwili? Omawiałem je przy okazji ludzkich snów puszczanych na YouTube. Firma Neurowear nie spoczęła na laurach i wypuściła do testów kolejny ciekawy prototyp dodatkowych części człowieczego ciała. Tym razem zaprezentowała nam ogon, który również ma reagować ruchem na uczucia buzujące w naszej głowie.

Ubrania (?) Neurowear zbierają informacje takie jak fale mózgowe czy tętno i próbują zinterpretować je jako nastroje. Ogon jest moim zdaniem jednak najmniej rozwojowym elementem wśród nowych projektów zdolnych Japończyków. Zwróćcie uwagę, że twórcy pokazali również aplikację na telefon, która odczytuje przeżywane emocje i umieszcza je w danym punkcie geograficznym. Takimi miejscami szczęścia czy strachu można się dzielić ze znajomymi jak i uczestniczyć w projektowaniu mapy miasta gdzie zaznaczone będą tego typu centra relaksu czy zdrowego pobudzenia. Na tej podstawie można budować i całe systemy polecania poszczególnych knajp czy pubów – bo czy nastrój, który towarzyszył Ci od wejścia do lokalu nie jest jego ostateczną recenzją? Przyznacie, że możliwości takiego systemu są niesamowite.

Sztuczny ogon

Oto kilka innych filmów z testowania włochatego machacza:


3 komentarze

Ja, cyborg

Jake Sully, główny bohater filmu Jamesa Camerona pt. Avatar, jest sparaliżowany od pasa w dół. Otrzymuje on szansę uczestniczenia w wojskowym projekcie prowadzonym na odległym księżycu układu Alfa Centauri. Zgodziwszy się zwrócona zostaje mu utracona sprawność fizyczna, lecz tylko poprzez akt wcielenia się w ciało obcego, rdzennego mieszkańca. Jake, leżąc w kapsule, potrafi poruszać błękitnym stworzeniem, widzi, słyszy i czuje to co ono. Taka technologia uczyniłaby wielu ludzi bardzo szczęśliwymi i na teraźniejszej Ziemi. Na razie osoby, które chcą dzięki nowoczesnej nauce odzyskać skradzione przez los czy chorobę czucie muszą godzić się na poważne wyrzeczenia względem swojego ciała – np. na stałe zespolenie go z maszyną.

Ataksja rdzeniowo-móżdżkowa to grupa chorób o podłożu genetycznym. Osoby nią dotknięte muszą liczyć się ze zmianami w obrębie móżdżku i rdzeniu kręgowym, co najczęściej objawiać się będzie postępującymi zaburzeniami koordynacji ruchowej. Ataksja Jan Scheuermann postępowała bardzo szybko – najpierw nogi odmawiały jej posłuszeństwa, później problem zaczął dotyczyć również i rąk. W końcu na wózek permanentnie usadowiła ją tetraplegia, paraliż czterokończynowy. Kobieta, mimo przeszkód, szukała pomocy i nie tracąc nadziei zgłosiła się jako ochotnik do programu Pitt School of Medicine. Tam nakarmili ją czekoladą.

Neuronaukowcy zajmujący się przypadkiem kobiety zaprojektowali dla Jan interface mózg – komputer (BCI) składający się z dwóch płytek zakończonych 96 elektrodami. Połączyli je z korą ruchową pacjentki podczas skomplikowanej operacji. Pierwsza płytka odczytuje aktywność rejonu mózgu, który rozświetlał się gdy Scheuermann myślała o poruszaniu dłonią, druga sprawdza miejsce aktywowane gdy poruszone miało być ramię. Komputer uczył się interpretować wzory aktywizacji elektrod, pacjentka uczyła się dawać mu jednoznaczne sygnały. Po tygodniu mogła już niemrawo poruszać ramieniem robota przytwierdzonym do jej łóżka. Po roku jest w stanie nakarmić się sama tabliczką czekolady. Musi się czuć niesamowicie odzyskawszy chociaż część kontroli, którą kiedyś straciła wydawałoby się bezpowrotnie. Metoda zastosowana w tym przypadku jest jednak mocno inwazyjna. Czy istnieje jakiś sposób, by sterować robotem bez kłopotania sztabu lekarzy i chirurgów? Niejeden.

Naukowcy z CNRS-AIST Joint Robotics Laboratory współpracując z ludźmi CNRS-LIRMM Interactive Digital Human group zamiast umieszczać elektrody w korze ruchowej ochotników umieścili je na czepku, który, w odróżnieniu od poprzednio omawianej metody, można zdjąć nie narażając się na trwałe uszkodzenie mózgu. Jest to, przyznacie, dość duży plus tej techniki. Osoba, która pragnie zostać żywym kontrolerem, zakłada ów materiałowy hełm i siada przed ekranem komputera. W centralnym punkcie monitora widać obraz z kamery umieszczonej w głowie robota. Prócz tego użytkownikowi wyświetlają się symbole powiązane z akcją, którą ma wykonać robot.

Bardzo ciekawy jest pomysł na interpretację sygnałów płynących z mózgu partycypantów. Symbole migają bowiem z różną częstotliwością. Elektrody starają się interpretować stan skupienia uwagi na którymś elemencie właśnie poprzez badanie jaką częstotliwość obserwuje gałka oczna (Metoda SSVEP). Otrzymawszy informacje o skupieniu uwagi komputer przesyła do maszyny odpowiednie komendy. Ta grzecznie, lecz powoli, wykonuje rozkazy człowieka. (Przynajmniej do czasu buntu robotów…)

Na górze sam robot. Na dole obraz widziany przez ochotników - w środku świat oczami Spykee

Na górze sam robot. Na dole obraz widziany przez ochotników – w środku świat oczami Spykee

Holendrzy, jak to zwykle Holendrzy, posunęli się jeszcze dalej. Najpierw zakupili Spykee, robota wyposażonego w kamerę, którym można kierować za pośrednictwem sieci WiFi. Jest to zabawka, lecz w zamyśle autorów idealnie nadawała się do zadania, które chcieli przed nią postawić.

Ochotnicy, którzy chcieli pojeździć gąsienicami mechanicznego szpiega kierowani byli do skanera fMRI. W tubie, zazwyczaj pustej, tym razem znajdował się ekran na którym pokazywano obraz z kamery robota wraz z trzema strzałkami. Partycypanci mieli chwilę czasu na potrenowanie skupienia uwagi na symbolach, a komputer miał chwilę czasu na poznanie charakterystycznej dla każdej strzałki aktywizacji kory mózgowej. Do nauki algorytm zbierał dane techniką opierającą się na sprawdzaniu poziomu utlenienia krwi karmiącej neurony (BOLD) i już po chwili mały robocik zasuwał po laboratorium zasilany tylko baterią i przekazywanymi przez WiFi ludzkimi myślami.

Problemem może być wielkość maszyny – nie oszukujmy się, każdy z nas marzy o bardziej mobilnym kontrolerze niż zajmujący pół pokoju buczący jak jasna cholera skaner. Tutaj idealnie nadawałby się czepek, jednak w jego wypadku problemem może być jakość zbieranych informacji, czułość elektrod. Lecz nie tylko dane zbierane z EEG są niedokładne.

Aktywizacja-skupienia-uwagi

Aktywizacja związana ze skupieniem uwagi na poszczególnych strzałkach

Problemem są też wyniki fMRI, chociaż kłopot jest tutaj innego rodzaju. Nie do końca bowiem wiadomo co tak naprawdę widoczna aktywizacja pokazuje. Autorzy publikacji zwracają na to uwagę mówiąc, że widoczne poniżej rozświetlenie kory może pokazywać tylko ruch, nawet nieświadomy, gałek ocznych, w kierunku strzałek. Byłaby to wielka szkoda, ponieważ wtedy cały eksperyment straciłby dużo ze swojej niesamowitości. Budujące jest jednak różne podejście do kontroli mechanicznych pomagierów. Wszystkie wykorzystywane technologie będą się rozwijać – co więcej mogą w którymś punkcie przeciąć swoje drogi i być wspólnie wykorzystywane by jeszcze lepiej zbierać dane z ludzkich głów.

Nie można być również ślepym na fakt, że ochotnicy ostatniego eksperymentu mogli się poczuć jak w pierwszej, bardzo wczesnej wersji projektu Avatar. Fabuła tego filmu dzieje się w 2154 roku. Aż strach pomyśleć co wymyślimy do tego czasu.

Andersson, P., Pluim, J., Viergever, M., & Ramsey, N. (2012). Navigation of a Telepresence Robot via Covert Visuospatial Attention and Real-Time fMRI Brain Topography DOI: 10.1007/s10548-012-0252-z

Collinger, J., Wodlinger, B., Downey, J., Wang, W., Tyler-Kabara, E., Weber, D., McMorland, A., Velliste, M., Boninger, M., & Schwartz, A. (2012). High-performance neuroprosthetic control by an individual with tetraplegia The Lancet DOI: 10.1016/S0140-6736(12)61816-9

4 komentarze

Mózgowa świeczka

Ręcznie rzeźbiony, bezzapachowy mózg zatopiony w żelu. 20$ i jest Wasz ;)

mozg-swieczka-02

mozg-swieczka-01

Źródło

3 komentarze

Prosty test na psychopatę

Oczywiście poniższe pytanie nie powinno być traktowane jako rzetelny test na wykrycie zaburzeń osobowości, jednak jego idea prezentuje ciekawe dylematy moralne, z jakimi musi mierzyć się, najczęściej teoretycznie, człowiek.

Test na psychopatęTest na psychopatę

Philippa Foot stworzyła pewnego czasu ciekawy eksperyment myślowy nazwany dylematem wagonika. Podstawowa wersja problemu prezentuje się następująco:

Wagonik kolejki wyrwał się spod kontroli i pędzi w dół po torach. Na jego drodze znajduje się pięciu ludzi przywiązanych do torów przez szalonego filozofa. Ale możesz przestawić zwrotnicę i w ten sposób skierować wagonik na drugi tor, do którego przywiązany jest jeden człowiek. Co powinieneś zrobić?

Decyzja jest trudna, jednak koniec końców większość ludzi sprawę zaczyna postrzegać utylitarnie i deklaruje, że przestawiłaby zwrotnicę. Sprawę postanowiła skomplikować Judith Jarvis Thomson modyfikując odrobinę scenariusz:

Sytuacja jest podobna do poprzedniej, wagonik wyrwał się spod kontroli i pędzi w dół. Jeśli nic go nie zatrzyma, zginie pięć osób. Jesteś na kładce nad torami i możesz zatrzymać go tylko zrzucając coś ciężkiego. Tak się składa, że obok jest bardzo gruby człowiek – jedynym sposobem na zatrzymanie wagonika jest zepchnięcie go z kładki na tory. Tylko zabijając go można uratować pięć osób. Czy powinieneś to zrobić?

Wybór właśnie stał się trudniejszy, prawda? Już Wam spływa po czole kropelka potu wywołana siłowaniem się z własną moralnością? Niby w ogólnym rozrachunku dalej 5 istnień zostałoby ocalonych, jedna osoba zostałaby stracona. Postronny miłośnik tłuszczów nasyconych nie jest jednak przywiązany do torów. Zrzucenie go przez barierkę to też czynność bardziej angażująca niż przełożenie zwrotnicy. Joshua Greene, psycholog z Harvardu który obserwował osoby zdrowe i psychopatów mierzące się z powyższymi dylematami zauważył ciekawy fakt dotyczący drugiej grupy.

Znaczna większość obserwowanych zaczynała z niepokojem myśleć na temat tej sytuacji. Widać było w ich oczach mieszane uczucia, usilne zastanawianie się co począć. W końcu około 90% zdrowych ochotników odmawiało zrzucenia mężczyzny na tory. Tego problemu nie mieli jednak psychopaci – bez zmrużenia okiem odpowiadali, że zatrzymaliby wagon ciałem sąsiada.

Tak jak mówiłem we wstępie nie jest to żaden jednoznaczny test na zaburzenie osobowościowe, raczej obserwacja, ciekawostka mogąca mieć związek z zaburzeniami osobowościowymi. Nie można jednoznacznie i serio traktować odpowiedzi na powyższe pytania. Różne wersje wagoników są jednak fajnym przykładem jak przesuwać się może granica moralności i jaki wewnętrzny opór trzeba przełamać, by się na coś zdecydować.

Jak Wy byście postąpili?

79 komentarzy

Iluzja perspektywy

Czasami perspektywa czyni cuda z naszą percepcją ;)

1 comment

Mózg w liczbach

Dwayne Godwin to neuronaukowiec z Wake Forest University School of Medicine. Jorge Cham rysuje komiksy o perypetiach doktoryzowania się na uczelniach wyższych. Z ich połączonych mocy powstała infografika, która prezentuje ciekawostki liczbowe związane z mózgiem. Dowiadujemy się z niej, że…

Mózg z liczbach

0 comments