Miłosny konkurs

Miłość jest dość ulotną ideą. Poeci wiele razy zabierali się do pracy by zamknąć to uczucie w słowach, lecz mnogość tego typu prób świadczy tylko o tym, że sens, chociaż przybliżony, nie został określony. Sam próbowałem się zająć tym tematem próbując go ugryźć od strony biochemii mózgu. Tak też podchodzi do sprawy Brent Hoff.

Brent podjął się próby stworzenia miłosnego konkursu. Lecz jak można współzawodniczyć w czymś tak subiektywnym? Sprawa wydała się banalna – uczestników zabawy umieścić na pięć minut w skanerze fMRI i poprosić ich by kochali tak mocno, jak tylko potrafią. W tym czasie Melina Uncapher oraz Bob Dougherty, ludzie ze Stanford Center for Cognitive and Neurobiological Imaging, będą mierzyć aktywność rejonów odpowiedzialnych za produkcję związków bezpośrednio związanych z uczuciem błogiej miłości. Kto najbardziej rozświetli te miejsca – wygrywa.

Szereg zawodników ustawia się przed startem – pełen przekrój wieku, płci i podejścia do życia. Mamy więc Petera, który skupi się na byłej partnerce, czy Morgan, młodą dziewczynę, która nigdy nie była zakochana, jednak medytuje skupiając się na tym uczuciu. Mamy i 60latka, który był już wiele, wiele razy zakochany, jak i 10latka, Milo, który przyszedł głównie by współzawodniczyć a myśleć będzie o swojej nowo narodzonej kuzynce.

Dla każdej z tych osób miłość znaczy co innego, lecz kto z nich wygra konkurs? Bob Dougherty na ten przykład stawia na kogoś doświadczonego w kochaniu – ale może tylko dlatego, że sam ma siwe włosy?

Piękny, dobrze zrobiony, fascynujący i ciepły film.

Przypominam, że można wygrać książki za darmo: KLIK! :)

0 comments

OMG! Książki za darmo!

Książki psychologiczne do wygrania!


Losowanie się zakończyło!

Losowane były osoby z grupy 108 adresów e-mail. Szczęśliwe numerki, które wygenerował pseudolosowo skrypt, to 21, 28 oraz 76. Zgodnie z nimi wygranymi zostali…

Gratuluję! :)


Dzięki uprzejmości Oficyny Wydawniczej Impuls troje z Was stanie się szczęśliwymi posiadaczami ciekawych książek. Jakie będą to tytuły?

przeciw terapiiPrzeciw terapii
Jeffrey Masson
Książka z pewnością zaciekawi każdego Czytelnika, zwłaszcza teraz, gdy wyraźnie wzrasta zainteresowanie psychoterapią, a jednocześnie niewiele mówi się o problemach i zagrożeniach, jakie ze sobą niesie (np. wpływ światopoglądu terapeuty na postawy pacjenta, granice posłuszeństwa terapeucie, obrona przed pseudoterapią itp.). Masson w doskonały merytorycznie sposób wskazuje na te kwestie, nie odwołując się wprost do żadnej antropologii filozoficznej. Opierając się na założeniach, twierdzeniach i praktyce danej szkoły psychoterapeutycznej, pokazuje konsekwencje, jakie to podejście może mieć dla szukającego pomocy. Autor odrzuca sens jakiejkolwiek terapii, wskazując problemy, których psychoterapia nie jest w stanie rozwiązać, a bywa nawet, że sama je stwarza albo pogłębia. Dla wielu Czytelników takie stanowisko może być kontrowersyjne, może również być bodźcem do krytycznego spojrzenia na leczenie wyłącznie za pomocą psychoterapii.

Sens życia i umieraniaSens życia i umierania
Beata Kolek
Książka jest opracowaniem z pogranicza filozofii i psychologii, porusza problemy tanatopsychologiczne (tzn. związane z psychologią śmierci, umierania i żałoby etc) na tle filozoficznych rozważań o człowieku.
Rozważania podejmowane są w oparciu o myśl krakowskiego psychiatry Antoniego Kępińskiego i koncentrują się głównie na pokazaniu zależności między szeroko rozumianą antropologią a psychologią śmierci. Przez analizę zawartych w twórczości Kępińskiego wątków tanatopsychologicznych i filozoficznych starano się pokazać jak bardzo myślenie o człowieku (na wielu różnych poziomach) związane jest z faktem jego śmiertelności.
Chociaż z roku na rok problematyka tanatopsychologiczna staje się coraz bardziej obecna w debacie społecznej i naukowej, to jednak zainteresowanie nią wciąż jest małe (szkoda, bo śmierć dotyczy każdego bez wyjątku). Niniejsza książka pozwala na poszerzenie wiedzy w tym temacie. Odwołanie się do pracy Kępińskiego uświadamia ponadto, że i w polskiej psychologii tematyka śmierci była podejmowana, wcześniej niż się wydaje, a polska nauka posiadała niebanalnego myśliciela.

Poczucie sensu życia osób niepełnosprawnych ruchowoPoczucie sensu życia osób niepełnosprawnych ruchowo
Ewelina J. Konieczna
Autorka […] niniejszej pracy rozwija problematykę egzystencji człowieka, odwołując się do różnych koncepcji naukowych i licznych badań, oraz przekazuje wiele wartościowych informacji o możliwościach i szansach osiągnięcia poczucia sensu życia przez osoby niepełnosprawne ruchowo. Wychodzi z założenia, że niepełnosprawność na ogół obniża poziom odczuwanego sensu życia i zadaje sobie pytanie o determinanty tej zmiennej zależnej. W oparciu o dobrze przemyślane badania poszukuje związku pomiędzy poziomem odczuwanego sensu życia osób niepełnosprawnych ruchowo a takimi czynnikami, jak: płeć środowisko zamieszkania, stopień niepełnosprawności i okres jego rozpoznania, aktywność zawodowa i uczestnictwo w rehabilitacji. Autorka bada również zależność między poziomem poczucia sensu życia a czynnikami wzmacniającymi jego afirmację – akceptacja niepełnosprawności, optymizm życiowy, poziom poczucia własnej skuteczności.

Zapraszam do wspólnej zabawy! ;)

Co zrobić by zgarnąć książkę?

Po pierwsze, bardzo by mi było miło, gdybyś polubił ten blog. Możesz to zrobić klikając w poniższy button.

Polubienie tego konkursowego wpisu też nie zaszkodzi.

Fajnie by było, gdybyś stał się też fanem Neurotyka lub dodał go do kręgów G+. Prócz normalnych treści zamieszczam w tamtych miejscach dodatkowe materiały.

 

Fajnie, fajnie, ale co zrobić, żeby rzeczywiście wygrać książkę?

Właściwe zadanie polega na zapisaniu się do listy mailingowej – w ten sposób wszystkie nowe treści publikowane na blogu, czyli psychologiczne ciekawostki, opisywane badania, case studies, zadziwiające iluzje czy śmieszne kotki, będą wędrować do Ciebie na adres mailowy. Dokonać tego można klikając na kopertę.

list

Po wejściu na powyższą stronę należy podać swój adres e-mail, przepisać wyświetlony tekst oraz kliknąć w link umieszczony w aktywacyjnej wiadomości.

Dnia 01.04.2012, o godzinie 18:00, z puli zapisanych adresów zostanie wylosowanych trzech szczęśliwców. Konkurs tyczy się więc też osób, które były zapisane do listy przed publikacją tego wpisu.

Powodzenia! :)

Jeśli posiadasz Neurotyka w kanałach RSS rozumiem, że nie chcesz dublować dostawanych wiadomości. Proponuję Ci i tak zapisać się do listy mailingowej – sprawdzisz oba kanały a później wybierzesz dla siebie najlepszy. Nie mówiąc już o tym, że możesz wygrać książkę ;)

9 komentarzy

Dzień Mózgu 2012 – wykłady

Dzień Mózgu 2012 został w Trójmieście zakończony. Sale wypełnione były młodymi i pięknymi ludźmi których kierowała tak ubóstwiana przeze mnie ciekawość. Zainteresowane mózgiem twarze można poznać w udostępnionej przez organizatorów galerii. To jednak nie wszystko – ostały się bowiem i materiały wideo z wykładami!

Udar mózgu – istota choroby i ogólne zasady leczenia
Prof. dr hab. Walnety Nyka

Neurobiologia miłości
Dr Wojciech Glac

Zobaczyć myśli – obrazowanie pracy mózgu
Mgr Patrycja Naumczyk

Kortykoliberyna – tajemniczy peptyd
Prof. dr hab. Artur H. Świergiel

Współczesne możliwości obrazowania śródoperacyjnego w neurochirurgii
Prof. dr hab. Paweł Słoniewski

Dobry sen, zły sen
Prof. UG dr hab. Edyta Jurkowlaniec- Kopeć

Kto nie był – oglądać. Kto był – oglądać, co by sobie przypomnieć! ;)

A tu materiał Północna.TV:

0 comments

Po drugiej stronie lustra

W drugiej połowie kwietnia w Warszawie odbędzie się konferencja naukowa tycząca się zaburzeń osobowości. Może być ciekawie ;) Oto informacja prasowa, którą otrzymałem:

„Po drugiej stronie lustra” – konferencja na temat zaburzeń osobowości | Warszawa | 19-20 kwietnia 2012 | udział bezpłatny

19-20 kwietnia 2012, Instytut Psychologii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Warszawa, ul. Wóycickiego 1/3, bud. 14.

Członkowie Sekcji Klinicznej Koła Naukowego Studentów Psychologii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie serdecznie zapraszają na konferencję na temat zaburzeń osobowości pt. „Po drugiej stronie lustra”. Odbędzie się ona w dniach 19-20 kwietnia w Instytucie Psychologii UKSW. Celem konferencji jest zarówno bliższe przyjrzenie się konkretnym zaburzeniom osobowości, ich mechanizmom, funkcjonowaniu osób cierpiącym na nie, jak i zapoznanie się z metodami terapii. Oprócz wykładów przybliżających teoretyczne aspekty głównego tematu konferencji odbędą się również warsztaty.

Serdecznie zapraszamy!

Udział w konferencji jest bezpłatny.

Rejestracji dokonać można na stronie: www.sekcjakliniczna.uksw.edu.pl

Szczegółowe informacje dotyczące konferencji znajdują się na stronie: www.sekcjakliniczna.uksw.edu.pl 

1 comment

Już JEDEN wypalony skręt może powodować schizofrenię [SZOK!]

Żaden rodzic nie może już spać spokojnie. Nowotwór złośliwy toczy nasze społeczeństwo, a imię jego – marihuana. Zgubny jej wpływ na naszą latorośl jest oczywisty i znaczący, wie o tym każdy! Nawet naukowcy dostarczają ku temu dowodów. Daily Mail, szanowany i popularny serwis informacyjny obwieszcza bowiem, że oto nawet jeden wypalony skręt konopi indyjskich może powodować epizody psychotyczne podobne do schizofrenii, jak i zaburzenia pamięci. SKANDAL!

Daily Mail Online Daily Mail opisuje eksperyment pod kierownictwem dr. Matta Jonesa. Uczestniczyły w nim szczury, którym podano aktywny składnik konopi (THC – tetrahydrokannabinol) w dawce podobnej jak u człowieka, który spalił skręta. Marihuana spowodowała znaczne obniżenie sprawności zwierząt, a elektrody umieszczone w ich mózgach wykazały zmianę – desynchronizację fal mózgowych. Futrzaki miały problem z podejmowaniem decyzji w trakcie wędrowania po labiryncie, co zapewne było efektem wpływu konopi na hipokamp oraz płat przedczołowy. Desynchronizacja fal nie pozwalała tym dwóm rejonom kontaktować się prawidłowo. Taka charakterystyka fal mózgowych obecna jest również w przypadku schizofrenii, problemów z zachowaniami społecznymi, urojeniami, paranoją. Zresztą bardzo dobrze zbadany i udowodniony jest związek między paleniem marihuany i występowaniem schizofrenii. Stąd wniosek – pojedynczy skręt może wpędzić Cię w chorobę psychiczną!

Problem w tym, że tak wcale nie jest. Cytując prof. Dorothy Bishop, cytowana przez Daily Mail publikacja naukowa nie jest o konopi, paleniu ani schizofrenii.

Dzisiejszy świat wiadomości jest terroryzowany mocą nagłówka. Ten musi być mocny, by przyciągnąć oglądalność, za którą zwykle idą pieniądze. Żądza przykucia uwagi czytelnika czasami przybiera karykaturalną wielkość. W co popularniejszych polskich tabloidach możemy więc przeczytać publikacje zatytułowane: Pobił matkę kiełbasą krakowską, Zabił, bo śmierdziały mu nogi, Żona tłucze mnie trzepaczką (podtytuł to Dramat męża, którego żona to diabeł wcielony), Antoś, przepraszam ze Cię uprałam (tchórzofretka prana przez 15 minut w 45 stopniach), To mi zrobiło stare jajo, przejmująca historia ilustrowana podbitym okiem starszej kobiety, Nie śpię bo trzymam kredens, czy też po prostu Wstyd Żenada Kompromitacja Hańba Frajerstwo (to o polskiej reprezentacji). I chociaż możemy się śmiać, coraz częściej tego typu gazety pojawiają się w gronie magazynów opiniotwórczych.

Wypalony skręt Problem nie dotyczy tylko tytułów, lecz i treści publikowanej przez dziennikarzy. By przekaz uczynić masowym, by nie powiedzieć prostym, źródłową informację mięli się, skraca, spłyca i zmienia. Czasami nie do poznania. Nauka to część naszej kultury, która chełpi się swoją obiektywnością, więc takie redaktorskie zmiany treści są jej nie w smak. Dlatego broni się przed nimi rękami, nogami i Nagrodą Orwella za Dziennikarskie Przekręcanie (Orwellian Prize for Journalistic Misrepresentation). Nagroda ta została stworzona dwa lata temu przez prof. Bishop, neuronaukowca z Uniwersytetu Oxford. Jej jury analizuje różne artykuły i przydziela punkty zgodnie z liczbą znalezionych błędów. W roku 2011 oficjalny dyplom Orwella otrzymał Paul Dacre, autor tekstu Już JEDEN skręt konopi ‚może powodować schizofrenię’ jak i uszkodzenie pamięci (Just ONE cannabis joint ‘can bring on schizophrenia’ as well as damaging memory), którego skrót mogliście przeczytać na początku tego wpisu. Gdzie autor dopuścił się drobnych nadużyć?

Po pierwsze, badanie nie dotyczyło w ogóle konopi, ani aktywnego ich składnika, czyli THC. Szczury otrzymały syntetyczny związek CP55940, działający podobnie jak THC, który jednak nie znajduje się w problematycznych roślinach. Po drugie, tytuł widoczny w Daily Mail zawiera cytat „może powodować schizofrenię”, który nie pada w artykule naukowym. W ogóle nie ma w nim bezpośredniego powiązania konopi, ani CP55940, ze schizofrenią. W badaniu nie ma też ani słowa o paleniu czegokolwiek, a związek przyczynowo skutkowy między paleniem marihuany a występowaniem schizofrenii dalej jest niepotwierdzony, mimo tego, co Dacre próbuje nam perswadować. 80% pacjentów naznaczonych tą chorobą to miłośnicy papierosów, jednak nikt nie szuka powodów zaburzeń psychicznych w tytoniu – marihuana jest bardziej medialna. Te i inne błędy merytoryczne spowodowały, że artykuł otrzymał 23 punkty w konkursie deklasując rywali. Całość ładnie podsumowują słowa autora eksperymentu, dr Jonesa: badanie NIE pokazuje, że jeden skręt spowoduje schizofrenię.

O co więc chodziło? W dużym skrócie eksperyment polegał na zbadaniu wpływu związku CP55940, o podobnym działaniu do THC, na koordynację procesów zachodzących w mózgu. Okazało się, że pobudzenie receptorów kanaboidowych powoduje występowanie charakterystycznej desynchronizacji fal mózgowych. Co więcej, jest ona zbliżona do wyglądu zapisu EEG u niektórych pacjentów ze schizofrenią, a także osób całkowicie zdrowych, ale będących w grupie ryzyka genetycznego. Wniosek jest bardzo budujący – możliwe, że w przyszłości badanie EEG będzie mogło służyć sprawdzeniu, czy dana jednostka jest narażona na występowanie objawów choroby królewskiej. Łatwo to przegapić, czytając artykuł umieszczony w internecie.

Liście konopi indyjskich Sprawa jest o tyle poważna, że Daily Mail jest najpopularniejszą stroną z wiadomościami na świecie. Olbrzymi wpływ jaki portal może mieć na kształtowanie tego co myślą ludzie powinien pociągać za sobą jakąś odpowiedzialność za wypisywane słowa. Tak jednak nie jest – mimo zawiadomienia Komisji Skarg Prasowych (Press Complaints Commission) o nadużyciu tekst Daily Mail nie został zmieniony a Komisja kategorycznie odmawia zajęcia się tą sprawą. Może dlatego, że Dacre zasiada w niej na fotelu przewodniczącego…

Konopie indyjskie jawią się w naszej kulturze jako miękki narkotyk będący pierwszym krokiem do cięższego kalibru używek, kokainy, heroiny. I chociaż coś się w naszym Państwie zmienia (Palikot w końcu się zaciągnął?) to i tak jesteśmy społeczeństwem skrajnie niedoinformowanym. Bo jak można logicznie wytłumaczyć karę więzienia za posiadanie konopi z jednoczesną legalną sprzedażą papierosów, które okazują się wiele razy niebezpieczniejsze. Prof. Jerzy Vetulani, psychofarmakolog, neurobiolog, biochemik, w wywiadzie dla Przekroju mówi, że uzależnienie dotyczy 15% użytkowników alkoholu, 13% amfetaminy, 11% ecstasy, ale już aż 30% palaczy tytoniu. Blog Nicprostrzego przekonuje natomiast, że to nikotyna może być tzw. narkotykiem bramy, potęgującym późniejsze uzależnienia od bardziej niebezpieczniejszych substancji psychoaktywnych.

Tymczasem niedawno muzycy z grupy Jamal nie pojawili się na Cracow Reggae Festival, ponieważ zostali zatrzymani przez policję. Prawdopodobny powód to posiadanie małej ilości marihuany. Służby mundurowe mogą pochwalić się kolejnym sukcesem – liczba aresztowań wzrośnie, może będą premie. Leszek Wieczorek, emerytowany policjant, bardzo zgrabną metaforą opisuje ten system: „czy jeśli za zbieranie kamieni i za zbieranie grzybów mamy płacone taką samą miarą, to co chętniej będzie zbierane?”. Do aresztów trafiają więc studenci, którym niejednokrotnie łamie się w ten sposób życie, a nie „grzyby” czyli trudno uchwytni przestępcy. Nic dziwnego, że, znowu parafrazując słowa prof. Vetulaniego, najwięcej apeli o zmianę polityki narkotykowej pochodzi ze środowisk służby więziennej. To oni mają bezpośredni kontakt z dramatem młodych ludzi. A im się nie płaci za liczbę więźniów.

Kucewicz MT, Tricklebank MD, Bogacz R, & Jones MW (2011). Dysfunctional prefrontal cortical network activity and interactions following cannabinoid receptor activation. The Journal of neuroscience : the official journal of the Society for Neuroscience, 31 (43), 15560-8 PMID: 22031901

Tomasz Borejzie, Jerzy Vetulani, Gdybym miał plantację marihuany, Przekrój 11(3480)/2012, s. 24-25

Maja Ruszpel, Leszek Wieczorek, Policjant: Legalizować? Tak!, Przekrój 11(3480)/2012, s. 26-27

http://www.thenewjournalist.co.uk/2012/02/12/just-one-copy-of-the-daily-mail-could-ruin-your-life/
http://deevybee.blogspot.com/2012/01/2011-orwellian-prize-for-journalistic.html
http://neurobonkers.com/2012/01/29/daily-mail-editor-paul-dacre-wins-the-orwellian-prize-for-journalistic-misrepresentation-just-one-cannabis-schizophrenia/

14 komentarzy

Żelkowy mózg

Parę razy na tym blogu przerabialiśmy jedzeniowe motywy. Tym razem swoimi zębami możemy zanurzyć się w półkule mózgu o smaku owocowej gumy do żucia. Firma Firebox przedstawia Wam bowiem 3-kilowego żelka o kształcie tak przez nas uwielbianym. 15 funtów i możecie zawojować każdą imprezę Halloweenową.

Żelkowy mózg

Braaainnzzz...

Źródło

2 komentarze

Dzień mózgu 2012!

Mam zaszczyt ogłosić, że nasze Trójmiejskie środowisko neuromiłośników kolejny raz zebrało się za organizację imprezy Dnia Mózgu. Jeśli macie czas 16 marca, to już go nie macie, bo musicie jechać na Uniwersytet Gdański i dobrze się bawić ;) fMRI, sny, pełno warsztatów… jest w czym przebierać!

Dnia 16 marca 2012 r. na Wydziale Biologii Uniwersytetu Gdańskiego będzie miało miejsce wyjątkowe wydarzenie – Dzień Mózgu 2012. Jest to II trójmiejska edycja tej popularno-naukowej imprezy odbywającej się w ramach Światowego Tygodnia Mózgu, który corocznie organizowany jest przez Fundację DANA.

Celem Światowego Tygodnia Mózgu jest propagowanie i popularyzowanie wiedzy o mózgu oraz ukazywanie ciągłego rozwoju badań naukowych mających na celu rozwiązanie zagadek tego tajemniczego organu.

Organizatorem Dnia Mózgu 2012 jest Wydział Biologii Uniwersytetu Gdańskiego, Studenckie Koło Naukowe „Homunculus” działające przy Katedrze Fizjologii Zwierząt Uniwersytetu Gdańskiego oraz Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej (Wydział Zamiejscowy w Sopocie) i Koło Naukowe „Empiria” działające w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej.

Podczas tego interdyscyplinarnego święta mózgu przewidziane są wykłady specjalistów z różnych dziedzin, między innymi: neurofizjologii, neurobiologii, neuropsychologii. Równolegle będą odbywać się pokazy laboratoryjne oraz warsztaty prowadzone przez naukowców i studentów.

Serdecznie zapraszamy do udziału w Dniu Mózgu wszystkie zainteresowane osoby – dzieci, młodzież oraz dorosłych.

Pełen program oraz szczegółowe informacje znajdują się na oficjalnej stronie Dnia Mózgu 2012:
www.biology.ug.edu.pl/dzienmozgu

Program imprezy.

0 comments

Treser ludzi

Moje szczury, choć to cholernie inteligentne zwierzęta, jakoś nie kwapiły się by poznawać nowe sztuczki. Prawdopodobnie zawinił tutaj brak umiejętności dydaktycznych – zwierzaki dość wątpliwie patrzyły na nienaturalne zachowania, które chciałem na nich wymusić smakołykami. Przyznaję, poległem na polu tresowania. Pokonały mnie własne gryzonie, jednak i tak nie miałem co liczyć na wyrównaną walkę o mentalną kontrolę z takimi przeciwnikami, jak Toxoplasma i wywoływana przez nią toksoplazmoza. Ciekawe jest jednak to, że pasożyt ten, chociaż lubuje się w szczurzych neuronach, nie pogardzi wytresowaniem człowieka.

Zainteresowany kwiatem rudy kot

Jak mogliśmy dowiedzieć się z poprzedniego wpisu o toksoplazmozie, Toxoplasma gondii jest pierwotniakiem rozmnażającym się w układzie pokarmowym kota. Wydalone przez „sierściucha” oocyty żyjątka trafiają do ust różnych zwierząt. Ich głównym celem są jednak myszy i szczury. Gdy te zostaną zarażone, Toxo umiejscawia się w organach wewnętrznych zwierzęcia i czeka, aż kot spałaszuje tak przyprawione mięso. Pasożyt nie myśli jednak czekać biernie. Jego cysty pojawiają się w okolicach układu limbicznego gryzonia diametralnie zmieniając jego zachowanie. Z tchórzliwego staje się on nieustraszonym miłośnikiem (dosłownie!) kociego moczu. Zaczyna się więc kręcić tam gdzie koty, które nie gardzą darmowym posiłkiem. W ten sposób zamyka się cykl reprodukcyjny gondii. Problem w tym, że nie tylko szczury mają kontakt z kocią „dwójką”, a pasożyt z równą łatwością przenika barierę krew-mózg każdego ssaka. W tym człowieka.

Mark Twain zwykł mawiać, że gdyby można było skrzyżować człowieka z kotem, skorzystałby na tym człowiek, a stracił kot. Pokazuje to jak bardzo przywiązaliśmy się do mruczących pupili. Obcując z tymi drapieżnikami godzimy się na traktowanie nas jako niewolników – zapewniamy ciepły kąt, przynosimy jedzenie, wynosimy kuwetę… to właśnie ta ostatnia czynność może być dla nas niebezpieczna, chociaż 90% zakażeń powoduje spożycie względnie surowego, zarażonego mięsa czy brak nawyku mycia warzyw i owoców. Gdy Toxoplasma dostanie się do naszego ciała, z początku wywołuje, jeśli w ogóle, objawy lekkiego przeziębienia. Nasz układ odpornościowy reaguje na zakażenie, jednak nie jest zbyt szybki – cysty pojawiają się w naszych organach. Na szczęście nie wpływają one bezpośrednio na poziom naszego zdrowia i możemy bezpiecznie przeżyć z nimi do później starości. Sytuacja może stać się poważna w przypadku osób chorych na AIDS albo noworodków – bardzo słaby układ odpornościowy może pozwolić pierwotniakowi spowodować śmiertelne zmiany w mózgu. Toxa, targana rządzą kontroli i w naszym mózgu zaczynają pociągać za sznurki. Czasami doprowadzając nas nawet do szaleństwa.

Laboratoryjne szczury zarażone pasożytem produkowały o 15% więcej dopaminy niż ich zdrowi koledzy z klatki. Ten neuroprzekaźnik jest ważny między innymi dla zachowania stabilności procesów emocjonalnych, uwagi czy koordynacji ruchowej. Wszelkie jego wahania muszą prowadzić do zmian w zachowaniu, nieraz zmian patologicznych. U szczurów trudno to stwierdzić, jednak u ludzi mogą urzeczywistnić się prawdziwie koszmarne objawy. Wszystko dlatego, że zaburzona gospodarka dopaminy zdaje się być jedną z możliwych przyczyn schizofrenii.

Torrey Fuller postanowił sprawdzić, czy zależność między zakażeniem a chorobą królewską rzeczywiście istnieje. Rozpoczął badania nad grupą pacjentów sprawdzając czy w ich krwi znajdują się przeciwciała walczące z pasożytem. Porównawszy uzyskane dane z resztą populacji okazało się, że zarażenie toksoplazmozą jest wśród schizofreników jest prawie trzy razy częstsze. Oczywiście korelacja nie musi oznaczać przyczynowości, jednak coś w niej musi być – badania dr Joanne Webster pokazały, że zarażone szczury, którym podano haloperidol (lek blokujący receptory dopaminy, stosowany w leczeniu m.in. schizofrenii) czy kwas walproinowy (środek regulujący nastrój), odzwyczaiły się ryzykować życie dla chwili uniesienia z kocim moczem. Jeśli więc omawiany pasożyt macza swoje palce w schizofrenii, musimy zrewidować swoje poglądy np. na czynnik genetyczny, który również wydawał się znaczący. Łatwo sobie bowiem wyobrazić sytuację, w której poszczególni członkowie rodziny zarażają się nawzajem pierwotniakiem.

Like, what?

Like, what?

Równie ciekawy i przerażający zdaje się być wpływ toksoplazmozy na poziom samobójstw. David Lester przeprowadził dogłębną analizę danych z 20 krajów Europejskich. Im więcej przypadków infekcji tym wyższy współczynnik targania się na własne życie u mieszkańców. Osoby predysponowane do schizofrenii i zaburzone emocjonalnie muszą więc uważać na kuwety. A jak Toxo wpływa na zdrowszą, większą część populacji?

Temu tematowi poświęcił się bez reszty Jaroslav Flegr. Zafascynowany wpływem pierwotniaka na gryzonie, rozpoczął żmudną pracę by odkryć jakie zmiany może powodować w zachowaniu człowieka. Temat był dla niego o tyle ciekawszy, że sam jest nosicielem.

Rozpoczął od najłatwiejszych testów sprawnościowych i kwestionariuszy osobowościowych. 857 poborowych zostało przebadanych tak pod kątem stanu psychicznego, motorycznego jak i zdrowotnego.

Cytując kolegę:

Badania przeprowadzone w Czechach, obejmujące 857 poborowych, wykazało ciekawe zależności między posiadaniem swoich toxoplasma a temperamentem. Biorący udział w badaniu wypełniali kwestionariusz TCI Cloningera (Temperament and Character Inventory), badający ich skłonność do poszukiwania w życiu nowości, unikania ryzyka, zależności od nagradzania swoich działań, skłonności do współpracy i wytrwałości, jak również kilku innych cech (z których każda ma podskale). Nosiciele pasożyta okazali się bardziej impulsywni – ogółem osiągnęli też niższe wyniki na skali poszukiwania nowości. Wyniki nie były jednak oszałamiające – niektóre były na granicy istotności statystycznej (jest duża szansa, że mogły wynikać z przypadku). Najciekawszym znaleziskiem było jednak odkrycie, iż nosiciele mieli niższe IQ w dziedzinie inteligencji werbalnej (choć wyobrażam sobie, że może to na przykład wynikać z trudniejszego środowiska w którym wzrastali i w którym mieli większą szansę nałapać pasożytów) i odebrali gorsze wykształcenie. Byli też bardziej wycofani, wolniejsi, bardziej metodyczni i lepiej zorganizowani.
Liść ledwie

Wydłużenie czasu reakcji, charakterystyczne dla zarażonych, może być bezpośrednio związane z niebezpieczeństwem na drogach. Flegr, czując, że coś może w tym być, sprawdził stan ofiar wypadków. Prócz oczywistych urazów mechanicznych okazało się, że w grupie tej prawie trzykrotnie częściej występują zarażeni pierwotniakiem. Dobrze więc, że w wielu szpitalach przyjęło się sprawdzać narządy motocyklistów-dawców na cysty Toksoplasmy. Ale pierwotniak ten nie tylko odbiera życie – czasami może je chronić.

Ciąża to bardzo intensywny okres w życiu kobiety. Zagrożenie dla zdrowia jest oczywiste – dlatego lekarze często i gęsto wykonują badania określające stan organizmu matki. Jednym z takich standardowych testów jest test na obecność w krwi przeciwciał walczących z omawianym pasożytem. Dane o urodzeniach są zapisywane, co owocuje całkiem pokaźną bazą danych, idealną do szukania ciekawych zależności. I tak, patrząc na 1800 noworodków urodzonych od 1996 do 2004 roku, dochodzimy do wniosku, że normalny rozkład płci wynosi 104 chłopców, na 100 dziewczynek. W grupie kobiet zainfekowanych było jednak zgoła inaczej – tutaj rodziło się 260 chłopców na 100 dziewczynek. Flegr wyjaśnia, że przyczyną może być układ odpornościowy. Często zdarza się, że organizm młodych matek, na początku ciąży, walczy z męskim płodem. Toksoplazmoza, obniżając zdolności obronne organizmu, może pośrednio ochraniać młodego chłopaka. Nie tylko w tym przypadku pierwotniak pokazuje swoje predyspozycje jeśli chodzi o płeć nosiciela.

Kot - batman

Badania Czechów z 2006 roku pokazują, że zakażenie Toxą wpływa na nasz styl ubierania. Kobiety stają się bardziej schludne, dbają o swój wygląd. Mężczyźni natomiast najlepiej cały dzień spędziliby w wytartych jeansach i wyciągniętym swetrze. Flegr mówi, że dało się to wyraźnie zauważyć gdy ochotniczki zgłaszały się do prowadzonych przez niego eksperymentów. Nie wiem ile w tym pewności wstecznej, ale wyniki są istotne statystycznie. Co więcej, jeśli chodzi o zachowania ekonomiczne, kobiety stają się bardziej szczodre, altruistyczne, podczas gdy mężczyźni skąpi i nieufni. A to jeszcze nie wszystko.

Kolejne badania przeprowadzone przez badacza z Pragi potwierdzają ogólną tendencję – kobiety chore na toksoplazmozę stają się bardziej otwarte, towarzyskie, czułe, mają więcej znajomych niż osoby zdrowe. Mężczyźni natomiast odwrotnie – przez zwiększoną podejrzliwość i skłonność do zazdrości zamykają się w sobie. Autor badania twierdzi, że może to być związane z radzeniem sobie z wewnętrznym napięciem. Kobiety w takich przypadkach szukają pomocy w sieci społecznej, a mężczyźni w rozdrażnieniu i agresji. Wyjaśnienie może być jednak prostsze – testosteron.

Patrick House, neuronaukowiec ze Stanford University, przytacza ciekawą zależność – drużyny piłkarskie z krajów o wysokim poziomie infekcji gondii lepiej radzą sobie w mistrzostwach. Jaki może być ku temu powód? Okazuje się, że zarażenie męskiego mózgu pierwotniakiem powoduje zwiększoną produkcję testosteronu (u kobiet odwrotnie – produkcja tego hormonu się zmniejsza), co może wiązać się z zaciętością i agresją. Predysponowane do zwycięstwa są więc kraje takie jak Brazylia, Francja, Niemcy czy państwa Afrykańskie, w których często spożywa się surowe mięso. Toxo nie jest jednak jedynym czynnikiem gwarantującym wysoką pozycję (A szkoda – byłaby to szansa dla naszej jedenastki…) bo taka Ghana z 92% odsetkiem osób zainfekowanych jest dużo niżej niż Hiszpania (44%). Testosteron jednak nie wpływa tylko na wyniki meczów.

Szczury zainfekowane Toxoplasmą otrzymują nie tylko niebywałą odwagę, ale także zainteresowanie płci pięknej. Badania przeprowadzone przez Roberta Sapolskyego pokazują, że szczurzyce wolą przebywać w obecności chorych samców, niźli zdrowych. Dla pierwotniaka jest to bardzo korzystne – występuje on również w nasieniu gryzonia. Wybranka serca zgadzając się na przygodny seks zostaje więc zarażona. A jak to wygląda u ludzi?

Taco z kota

Pilotażowe badanie przeprowadzone przez Flegra pokazuje, że rzeczywiście twarze mężczyzn zarażonych Toksoplazmą wydają się kobietom bardziej męskie, co może wiązać się z większym sukcesem reprodukcyjnym.

Mechanizm zmiany zachowania, który wykształcił się u tego pierwotniaka jest, przyznajcie, niesamowity. Robi on wszystko, by szczur trafił do ust kota, a ludzie dostają tutaj ewolucyjnym rykoszetem. Jednocześnie działanie pasożyta jest bardzo wybiórcze. Zmienić postrzeganie kociego moczu, tak by stał się dla szczura niemal afrodyzjakiem – proste, skuteczne, genialne. I uniwersalne. Nowe badania Flerga pokazują, że mężczyźni zarażeni Toxoplasmą bardziej od osób zdrowych preferują zapach kociego moczu. U kobiet-nosicieli występuje odwrotny efekt – zapach uryny tego zwierzęcia jest postrzegany jako bardziej odrażający. Pierwotniak nie zmienił jednak preferencji ochotników jeśli chodzi o mocz konia, tygrysa, hieny, psa…

Czeski uczony na początku swojej kariery z pasożytem borykał się z nie lada problemami. Świat naukowy nie chciał publikować jego prac, odrzucając artykuły czasami nawet bez merytorycznej recenzji. Wyniki, które przedstawia, rzeczywiście nie są duże, jednak są istotne statystycznie. Może więc problem nie leży w eksperymentach, tylko w ludziach, którzy nie chcą się przyznać, że kieruje nimi pierwotniak?

Lindová, J., Novotná, M., Havlíček, J., Jozífková, E., Skallová, A., Kolbeková, P., Hodný, Z., Kodym, P., & Flegr, J. (2006). Gender differences in behavioural changes induced by latent toxoplasmosis International Journal for Parasitology, 36 (14), 1485-1492 DOI: 10.1016/j.ijpara.2006.07.008

Webster, J., Kaushik, M., Prandovszky, E., & McConkey, G. (2011). S32-01 – Toxoplasma gondii-altered host behaviour: Clues as to mechanisms of action and implications for its role in some cases of human schizophrenia European Psychiatry, 26 DOI: 10.1016/S0924-9338(11)73825-1

Flegr J, Lenochová P, Hodný Z, & Vondrová M (2011). Fatal attraction phenomenon in humans: cat odour attractiveness increased for toxoplasma-infected men while decreased for infected women. PLoS neglected tropical diseases, 5 (11) PMID: 22087345

Lester D (2010). Brain parasites and suicide. Psychological reports, 107 (2) PMID: 21117467

Webster, J., Lamberton, P., Donnelly, C., & Torrey, E. (2006). Parasites as causative agents of human affective disorders? The impact of anti-psychotic, mood-stabilizer and anti-parasite medication on Toxoplasma gondii’s ability to alter host behaviour Proceedings of the Royal Society B: Biological Sciences, 273 (1589), 1023-1030 DOI: 10.1098/rspb.2005.3413

Yolken RH, Dickerson FB, & Fuller Torrey E (2009). Toxoplasma and schizophrenia. Parasite immunology, 31 (11), 706-15 PMID: 19825110

17 komentarzy

Nowe szaty Neurotyka

To był dla mnie dość pracowity weekend i mam nadzieję, że spodoba się Wam owoc rzeczonego wysiłku. Neurotyk.net przybrał nowe odzienie, bardziej zwiewne, chyba czytelniejsze. Proces tworzenia jeszcze się nie zakończył, byłbym więc bardzo wdzięczny za propozycje i wskazówki co można by było ulepszyć, poprawić, zmienić.

Nowy Neurotyk

Tymczasem przygotujcie się na konkursy, ponieważ mam pełno książek i nie zawaham się ich użyć! ;)

15 komentarzy

Miłośnicy kotów

17 lutego jak Polska długa i szeroka słychać było szczęśliwe miauknięcia i mruczenie zadowolenia. To koty w związku ze swoim dniem otrzymywały od właścicieli prezenty, najczęściej w postaci ponadprogramowego jedzenia. Zorganizowanie międzynarodowego święta świadczy o naszym przywiązaniu i miłości, jaką darzymy te kapryśne zwierzaki. W imię uczucia poświęcamy swój czas wolny by zajmować się swoim pupilem czasami w zamian otrzymując tylko podrapane dłonie. Jest jednak inne zwierzę, które kocha koty tak mocno, że jest zdolne poświęcić znacznie więcej.

kicia1

My, ludzie, chełpimy się posiadaniem wolnej woli. Sami kierujemy swoim zachowaniem, sami podejmujemy decyzje. Ta buta jest poniekąd uzasadniona – możemy w mniejszym bądź większym stopniu moderować czynniki zewnętrzne, które mogą na nas wpłynąć, a od wewnątrz chroni nas misternie skonstruowana bariera krew-mózg. Jest ona naturalnym, występującym u ssaków bramkarzem, który dość obcesowo traktuje wszelkie zagrażające ustrojstwa. Istnieje jednak wredny pierwotniak, który nie tylko omija rzeczonego strażnika, ale bardzo specyficznie wpływa na gospodarza.

Toxoplasma gondii, bo o nim mowa, jest pasożytem. Nie mniej od ludzi kocha on koty, ponieważ to w trzewiach tego zwierzęcia spotyka się na rendez-vous i, mówiąc bez ogródek, reprodukuje się seksualnie. W jelitach rozpoczyna się długa i niebywale interesująca wędrówka oocyst pierwotniaka. Lądują one w kuwecie, razem z „opakowaniem”, skąd muszą jakoś trafić do ust innego kota. Nasi pupile dbają jednak o zdrową dietę i gardzą odchodami na rzecz whiskas. Inne zwierzęta są jednak bardziej tolerancyjne i przez przypadek mogą spożyć tego rodzaju posiłek. Często są to szczury – przemiłe i mądre gryzonie, wśród których niechęć do kotów przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. I wtedy zaczyna się magia.

kicia2

Zakażony szczur, nie bacząc na niebezpieczeństwo, coraz częściej zaczyna się kręcić wokół kotów. Nieustraszonym krokiem dumnie kroczy w niebezpiecznym środowisku. Kot, pokonawszy zdziwienie i lenistwo, wygramoli się spod ciepłej pierzyny i bez zastanawiania się dwa razy pochwyci i spałaszuje mysiego herosa stając się jednocześnie ofiarą Toxoplasmy. Już sama zmiana zachowania gryzonia jest interesująca – bardziej jednak zaskakująca jest metoda działania pasożyta, która do tej zmiany prowadzi.

Do dwóch tygodni po szczurzej uczcie życia Toxoplasma osiada się w mózgu gryzonia tworząc kuliste cysty. Te jednak nie pojawiają się wszędzie, lecz preferują układ limbiczny a konkretnie rejony odpowiedzialne w głównej mierze za emocje związane z ucieczką przed drapieżnikami oraz dążeniem do obcowania z osobnikami płci przeciwnej. House, Vyas oraz Sapolsky postanowili zbadać dokładnie jak owa zmiana wpływa na aktywność szczurzego mózgu. Zarażone i zdrowe gryzonie zostały wystawione na zapach ręcznika z kocim moczem bądź widok atrakcyjnej samicy. Krótko po tym zwierzęta zostały uśmiercane w imię nauki a wnętrze ich czaszki wędrowało do analizy.

kicia3

Zdrowe osobniki reagowały jak przystało na typowego szczura – widok pięknej samicy skutkował aktywnością MEApd, rejonu odpowiedzialnego za dążenie ku reprodukcji. Zapach kota wywoływał za to wzmożoną aktywność VMHdm, części mózgu zwykle związanej z zachowaniem obronnym. A jak radziły sobie zarażone zwierzęta?

Jeśli chodzi o reakcję na samicę, to była ona dość standardowa, gdyby nie liczyć równoczesnego z MEApd lekkiego pobudzenia VMHdm. Sytuacja znacznie się jednak różniła, gdy w grę wchodził osikany ręczniczek – nie dość, że chore zwierzęta poświęcały mu więcej niezdrowej uwagi, to aktywność ich mózgów koncentrowała się głównie w rejonie MEApd oraz BLA. Aktywność rejonu reprodukcyjnego była w tej grupie równie duża, jak w przypadku zdrowych gryzoni wystawionych na widok ponętnej samicy.

Według autorów takie a nie inne umiejscowienie cyst powoduje zakłócenie sygnału dwóch omawianych dróg neuronalnych – związanych z dążeniem do reprodukcji oraz zgoła innej reakcji na zagrożenie życia. Pasożyt potrafi jakoby przekierować aktywność wzbudzoną przez niebezpieczny zapach do rejonów mózgu odpowiedzialnych za seksualne uniesienia. W ten sposób szczury muszą dążą do przebywania w towarzystwie takich a nie innych zapachów, co niejednokrotnie kończy się dla nich tragicznie. Darzą taką miłością koty, że pragną być ich pożywieniem.

kicia4

Poznanie mechanizmów działania pierwotniaka jest bardzo ważne, ponieważ szacuje się, że 1/3 ludzi jest nim zarażona. Prócz bezpośredniego wpływu na aktywność układu limbicznego cysty zwiększają poziom dopaminy w całym mózgu o 15%. Życie laboratoryjnych szczurów może nas mało obchodzić, lecz tak duża zmiana w gospodarce neurotransmiterów może wiązać się z poważnymi zaburzeniami. Może też być wyjaśnieniem dlaczego osoby zarażone Toxoplasmą są bardziej narażone na wystąpienie objawów schizofrenii czy nerwicy natręctw. Ale to, jak pasożyt wpływa na zachowanie człowieka, to już temat na osobną notkę…

House PK, Vyas A, & Sapolsky R (2011). Predator cat odors activate sexual arousal pathways in brains of Toxoplasma gondii infected rats. PloS one, 6 (8) PMID: 21858053

PS. Doszły mnie słuchy, że połowa Internetu opisała już Toxoplasmę. Pragnę zauważyć, że tylko ja mam w artykule zdjęcia śmiesznych kotków, czym bezsprzecznie i kategorycznie niszczę jakąkolwiek konkurencję w tym temacie.

Zmiany w zachowaniu człowieka postaram się opisać wkrótce prezentując oryginalny wgląd i najnowsze badania. Jak się nie uda to dorzucę więcej kotów.

Tak czy inaczej zapraszam do przeczytania fajnych tekstów na ten temat:
3dno
Słaby liść
Wyborcza

7 komentarzy

Eksperyment Szymborskiej

Odeszła od nas Wisława Szymborska. O tym, że była narodowym skarbem kulturowym świadczy chociażby fakt, że dużo więcej osób opłakuje ją publicznie, niż miała czytelników. Mistrzyni ciepłej ironii, jak mówią o niej przyjaciele, miała niebywały talent nie tylko do trafnej obserwacji ludzkich poczynań, lecz także uczuć, które nas określają. Na dodatek wszystko to potrafiła przekazać piękną, dopracowaną poezją. Czasami poruszała słowami problemy natury etycznej, czasami omawiała przeraźliwe eksperymenty medyczne.

Eksperyment

Jako dodatek przed wlasciwym filmem,
w ktorym aktorzy robili, co mogli,
zeby mnie wzruszyc, a nawet rozsmieszyc,
wyswietlano ciekawy eksperyment
z glowa.

Glowa
przed chwila jeszcze nalezala do —
a teraz byla odcieta,
kazdy mogl widziec, ze nie ma tulowia.
Z karku zwisaly rurki aparatu,
dzieki ktoremu krew krazyla nadal.
Glowa
dobrze sie miala.

Bez oznak bolu czy chocby zdziwienia
wodzila wzrokiem za ruchem latarki.
Strzygla uszami, kiedy rozlegal sie dzwonek.
Wilgotnym nosem umiala rozroznic
zapach sloniny od bezwonnego niebytu
i oblizujac sie z wyraznym smakiem
toczyla sline na czesc fizjologii.

Wierna psia glowa.
poczciwa psia glowa,
gdy ja glaskano, przymruzala slepia
z wiarą, ze nadal jest czescia calosci,
ktora ugina pod pieszczota grzbiet
i wymachune ogonem.

Pomyslalam o szczesciu i poczulam strach.
Bo gdyby tylko o to w zyciu szlo,
glowa
byla szczesliwa.

Wisława Szymborska

Związek Radziecki był miejscem magicznym. Nigdy chyba żadne państwo nie posiadało tak wielkich ambicji budowania rzeczywistości. Tylko tutaj za zbyt wybujałą fantazją twórców wszechobecnej propagandy szły realne plany – np. Wielki Plan Transformacji Natury, który miał użyźnić gigantyczne połacie jałowej, rosyjskiej gleby. Kreatywni naukowcy cieszyli się poważaniem, posłuchem oraz gigantycznymi możliwościami. Na Syberię mieliśmy więc na ten przykład podróżować pociągami atomowymi. Medycyna nie była tutaj wyjątkiem a wiersz Szymborskiej dotyczy poniżej przedstawionego eksperymentu (chyba nie dla osób o słabych nerwach, lub o szczególnej miłości do psiaków):

Głowa psa, oddzielona od reszty ciała została podłączona do sztucznego obiegu krwi. Następnie badacz sprawdza reakcje zwierzęcia na różne bodźce. Mimo tej całej naukowej otoczki w człowieku buzują emocje – Szymborska idzie o krok dalej. Stara się zrozumieć emocje buzujące w psie.

Eksperyment zakończył się sukcesem, lecz polityczne zamieszanie skutecznie spowolniło rozwój etycznie kłopotliwej nauki. Pomysł za to szybko został podchwycony przez Roberta White’a, neurochirurga ze Stanów Zjednoczonych. Przeprowadził on w 1970 roku eksperyment transplantacji głowy u małpy. Zwierzę było świadome, piło, smakowało, mrugało oczami. Cały proceder został uwieczniony na poniższym filmie.

Były to już jednak inne czasy. Etyka stawała się coraz ważniejsza a naukowcy musieli się liczyć z opinią publiczną. Trudno zdobyć fundusze na kolejne badania, gdy gazety zaczynają Cię nazywać Frankensteinem.

Fascynacja głową jest zupełnie zrozumiała. Odbiera ona większość bodźców ze środowiska, twarz służy komunikacji i niewerbalnej, i słownej, twarz traktujemy jako najbardziej wierne odbicie Ja. Nie można też zapominać o tym, że wewnątrz czaszki mieszka nasza świadomość, emocje, pamięć. Jeśli starzejące się ciało może ciągnąć głowę w dół, wymyślenie sposobu na oddzielenie jej od reszty i utrzymanie w dość dobrym stanie może prowadzić do tak upragnionej przez wszystkich nieśmiertelności. Jeśli oddzielenie nie będzie możliwe zawsze zadowolimy się jej transplantacją wprost do młodszego, lepszego ciała. Problem w tym, czy dalej będziemy sobą? Jak będzie wyglądała taka nieśmiertelność?

Głowy w słoiku

Głowy w słoiku - popularna nieśmiertelność wybierana przez sławy ukazana w kreskówce Futurama

Mózg nie działa niezależnie. Jest sprzężony tak ze światem zewnętrznym jak i wewnętrznym. Odbiera sygnały z organów wewnętrznych i niekiedy tylko interpretuje zaistniały stan organizmu. Pies, jak zaznacza Szymborska, nadal wierzył, że jest częścią całości. Jak zareagowałby wiedząc o swoim położeniu? Jak zareagowałaby małpa? Jak człowiek?

Nagrobek

Tu leży staroświecka jak przecinek autorka paru wierszy. Wieczny odpoczynek raczyła dać jej ziemia, pomimo że trup nie należał do żadnej z literackich grup. Ale też nic lepszego nie ma na mogile oprócz tej rymowanki, łopianu i sowy. Przechodniu, wyjmij z teczki mózg elektronowy i nad losem Szymborskiej podumaj przez chwilę.

Wisława Szymborska

Mindhack

8 komentarzy

Tajemnicze fMRI

Cieszę się, że przyszło mi żyć w tych czasach. Coraz szybciej rozwijające się technologie pozwalają nam konstruować niesamowite narzędzia badawcze. Nauka nie musi opierać się już tylko na słownych debatach i teoretycznych rozważaniach – zaczynamy dogłębnie rozumieć otaczający nas świat, w tym także naturę człowieka. Zwiększamy znacznie siłę „szkiełka i oka” i to z dużą dozą niesamowitości, bo robimy to potężnym polem magnetycznym.

Ostatnie 10 lat XX wieku oznaczone zostało dekadą mózgu przez (o ironio!) prezydenta Georga Busha. Wyróżnienie to jest moim zdaniem medalem zbyt małym i przyznanym zbyt późno. Nie sposób jednak nie docenić tego gestu, zwłaszcza, że był to czas rozkwitu badań nad naszą szarą masą. Dynamiczny rozwój metody Rezonansu Magnetycznego (MRI), zaowocował odkryciem sposobu, by prócz dwuwymiarowych zdjęć ukazujących strukturę wnętrza ludzkiego ciała pokazać niemal na żywo pracę mózgu. Neuronaukowcy rzucili się na funkcjonalny rezonans magnetyczny (fMRI) niczym na skrawki mózgu Einsteina. Jaki sposób przyjęli oni w badaniu człowieczych myśli?

Skaner fMRI

Niejeden. Ale najpopularniejszą techniką była i jest metoda opierająca się na sprawdzaniu poziomu utlenienia krwi karmiącej neurony (BOLD). Jeśli jakaś część mózgu jest aktywna, pracuje, analizuje, to potrzebuje energii – czyli tlenu. W wyniku tego rośnie poziom oksyhemoglobiny (hemoglobiny z tlenem), a maleje poziom deoksyhemoglobiny (hemoglobiny bez tlenu). Deoksyhemoglobina ma właściwości paramagnetyczne, które zmieniają sygnał MRI. Kontrast zmiany jest interpretowany, sprawdzany i jeśli wiatry statystyki są dla badaczy korzystne ukazuje, które partie mózgu są akurat aktywne.

Wyniki fMRI

Przykładowe wyniki fMRI - aktywność mózgu na widok twarzy lub domów

Ta prosta i genialna zarazem metoda pozwoliła nam osiągnąć niejeden sukces. Poprzednio na ten przykład opisywałem eksperyment w którym autorzy byli w stanie odtworzyć z samego zapisu aktywacji fMRI wygląd filmu oglądanego przez ochotnika. Łatwość pracy z danymi może jednak nieraz zwieść nas na manowce. Pokazał to dość dobitnie dr Bennett, który wykazał buzujące emocje w mózgu… martwej ryby. Mamy wspaniałą technologię, mamy masę pomysłów jak ją wykorzystać ale nie możemy zapominać, że jesteśmy naukowcami. Musimy być obiektywni. Warto więc przyjrzeć się nowym eksperymentom, które mogą podważać zasadność użycia omawianego narzędzia. Chociaż są mniej komiczne od analizującego zdjęcia łososia, nie są od niego mniej interesujące.

Jesteś w pracy. Siadasz za biurkiem a kubek kawy uśmiecha się do Ciebie przyjaźnie. Uruchomiona przeglądarka zaprasza Cię w odmęty Internetu, w które zanurzasz się bez końca, a ogłuszający warkot połączony z przeciągłym skrzeczącym rykiem towarzyszy Ci przez resztę dnia. Coś w tym opisie nie pasuje, racja? Co prawda uśmiechające się naczynia rzeczywiście nie należą do codzienności to jednak obezwładniające, słabe techno jest tutaj elementem wybijającym się. To co zupełnie wybiłoby nas z równowagi w normalnej, życiowej sytuacji jest cały czas obecne podczas badania fMRI. Pomiar aktywności ma bowiem miejsce w dość klaustrofobicznych warunkach, przy akompaniamencie dj’a prosto z Hadesu. Mała próbka możliwości tego uzdolnionego artysty poniżej.

Badania z wykorzystaniem fMRI dotyczą bardzo wielu dziedzin naszego życia. Jeśli jakiś wynik okaże się istotny statystycznie, jakaś część mózgu zaiskrzy tlenem, autorzy są dość frywolni z interpretacją wyników pisząc, że zaobserwowany efekt jest pewny i występuje w naturalnym środowisku. Przyznacie jednak, że trudno jest środowisko w skanerze nazwać naturalnym. Zgodził się z tym na pewno Bernhard Hommel. Razem ze współpracownikami postanowił sprawdzić jak potraktowanie ludzi przeraźliwie irytującym dźwiękiem fMRI wpłynie na ich kontrolę poznawczą.

Ochotnicy, podczas dwóch spotkań (jedno bez sesji dźwiękowej, drugie z wibrującym szumem) mieli wykonać proste zadania polegające na szybkim reagowaniu na odpowiedni bodziec czy testowaniu umiejętności przekierowania uwagi z jednego zadania na drugie lub chronienia wykonywanego zadania przed pojawiającymi się czynnikami, które mogłyby je zakłócić. Dla przykładu, w eksperymencie trzecim, badany był proszony o naciskanie „z” gdy na ekranie pojawi się zielona kulka, a „?” gdy okrąg będzie niebieski. Zadanie proste, jednak owale pojawiały się w losowych miejscach. W normalnych warunkach uwidacznia się tutaj efekt Simona: ochotnik powinien trochę szybciej zareagować na zieloną kulkę, gdy ta ukaże się po lewej stronie ekranu – bliżej „z”. Gdyby jednak pokazała się ona w prawej części „z” zostanie naciśnięte odrobinę później niż zwykle. Do jakich wniosków doszli autorzy? Dość zaskakujących.

W każdym sprawdzanym elemencie poznawczej kontroli szum puszczany w tle w mniejszym bądź większym stopniu… pomagał ochotnikom. Wykonując zadania w akompaniamencie wirujących magnesów radzili sobie lepiej, niż słuchając tylko ciszy. Może więc hałas był traktowany przez badanych jako dodatkowy dystraktor, który trzeba przezwyciężyć? W ten sposób mogli kierować więcej zasobów na kontrolę procesów poznawczych, przez co radzili sobie lepiej z przedstawionymi zadaniami. Tak czy inaczej każdy odbiegający od normy wynik, czy to lepszy, czy gorszy, podważa pomiary fMRI jako wyznacznika tego, co się z nami dzieje poza skanującą maszyną. A to nie koniec problemów.

51 pacjentów leczących się na depresję zostało zaproszonych na badania fMRI przez Irańskich badaczy. Korzystny wpływ pola magnetycznego na stan emocjonalny zdawał się występować u zwierząt – przyszła więc pora na eksperymenty na ludziach. Badani zostali podzieleni na trzy grupy: pierwsza z nich udała się na obrazowanie echoplanarne, druga na obrazowanie T1-zależne (są to standardowe metody wykorzystywane przy badaniach diagnostycznych fMRI), a trzecia kładła się w skanerze, gdzie wysłuchiwała tylko odtwarzanych dźwięków, które imitowały działanie maszyny. Czy osoby depresyjne wychodziły z włączonej maszyny płacząc ze szczęścia?

Niestety nie. Ale autorzy nie załamywali rąk i po dwóch tygodniach powrócili badając skuteczność leczenia odpowiednimi kwestionariuszami. Nadmieniam, że ochotnicy i tak byli już poddani leczeniu – brali SSRI – nie zdziwił więc badaczy fakt ogólnej poprawy samopoczucia. Intrygująca za to była różnica między grupami. Zgodnie z kwestionariuszami HAMD24 oraz BDI poziom depresji pierwszej i drugiej grupy obniżył się średnio o 35 – 39%, podczas gdy grupa poddana oszustwu poprawiła swoje notowania tylko o 15 – 19%. Różnica, mimo, że grupy były małe, okazała się istotna statystycznie. Mechanizm odpowiedzialny za ową poprawę nie jest do końca wyjaśniony. Autorzy próbują doszukiwać się podobieństw między badaniem fMRI a przezczaszkową stymulacją magnetyczną.

Wyniki te mają dość poważne implikacje. Z jednej strony, gdyby badanie fMRI rzeczywiście polepszało ludziom nastrój, wyobraźcie sobie łatwość z jaką znajdowano by ochotników do podobnych eksperymentów. Teraz autorzy badań oferują dolary – a mogliby oferować zadowolenie i szczęście. Z drugiej strony jak można traktować wyniki aktywności mózgu poważnie, gdy są mierzone narzędziem, które samo mózg aktywuje?

Hommel, B., Fischer, R., Colzato, L., van den Wildenberg, W., & Cellini, C. (2011). The effect of fMRI (noise) on cognitive control. Journal of Experimental Psychology: Human Perception and Performance DOI: 10.1037/a0026353
Neurosceptic

Vaziri-Bozorg SM, Ghasemi-Esfe AR, Khalilzadeh O, Sotoudeh H, Rokni-Yazdi H, Ghanaati H, Firouznia K, Sharifi V, Tabatabayee M, Kooraki S, & Shakiba M (2011). Antidepressant effects of magnetic resonance imaging-based stimulation on major depressive disorder: a double-blind randomized clinical trial. Brain imaging and behavior PMID: 22069111
Neurosceptic

0 comments

Filmy z mózgu

Pamiętacie niesamowitą technikę odczytywania obrazów, które nasz mózg kiedyś oglądał, wprost z jego mapy aktywności? (więcej…)

0 comments

Efekt McGurka

Nasz świat jest skomplikowany. Szara masa świadomych neuronów musi się nieźle napocić, by te wszystkie bodźce zlać w jedną całość. Czasami prowadzi to do śmiesznych sytuacji. (więcej…)

0 comments

Najlepsza iluzja 2010 roku

Z tego samego konkursu, z którego były wybierane najlepsze złudzenia 2011 roku. (więcej…)

0 comments