WTF?(2): „22 x Eva”

25-08-2007 komentarzy 11

Eva White, żyjąca w południowej Carolinie była spokojną kobietą. ev1Miewała tylko czasem silne bóle głowy i często traciła podczas takiego ataku przytomność. Decyzję, by zgłosić się z tym do lekarza, Eva podjęła po tym, jak do jej świadomości doszła wiadomość, że podczas takiej „zaćmy” prawie nie udusiła swojej córki.

Doktor natomiast zauważył inne ciekawe symptomy. Na jego oczach Eva White dostała migreny. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że po rozmasowaniu skroni, lekarz rozmawiał już z Evą Black. Ta sama osoba, lecz inny głos, zachowanie, maniery, akcent…

Podczas tego okresu, dochodziła do głosu jeszcze jedna osobowość pacjentki. Po jakimś czasie jednak, oblicza Evy umarły, zniknęły. Nie rozwiązało to jednak problemu – pojawiły się następne trzy, zupełnie różne od poprzednich. W sumie było ich aż dwadzieścia dwie, lecz zawsze występowały trójkami.

Niektóre z obliczy przeczuwały swój rychły koniec – pisały listy pożegnalne, testamenty.

ev2Pod koniec leczenia ujawniła się ostatnia z osobowości – Chris Sizemore. To była „prawdziwa” Eva, gospodyni domowa ze stanu Wirginia. Po wyleczeniu zdołała opisać swoje perypetie w książce Jestem Ewą, gdzie tłumaczy zdiagnozowane u niej zaburzenie dysocjacyjne jako mechanizm obronny, pozwalający zwalczać bolączki rzeczywistości. Jeśli nie mogła podołać jakiemuś problemowi, robiła to za nią inna osobowość. Takie też wyjaśnienie podają często psychiatrzy badający temat.

Historia tego przypadku rozszczepienia osobowości rozpoczęła się, gdy Chris była jeszcze dzieckiem. W okresie trzech miesięcy była świadkiem dwóch śmierci i strasznego wypadku. W tak krótkim czasie, oba te zdarzenia wywarły na nią duży wpływ. Z psychicznego szoku powoli wyłaniały się kolejne osobowości.

Na podstawie książki napisanej przez jej psychiatrę, Corbett’a H. Thigpen’a, powstał nawet film. Przedstawia on jednak przygody tylko jednej trójki osobowości – Evy White (zatroskana), Evy Black (wyzywająca) i Jane (rozsądna).

Obrazek brązowej twarzy wzięty stąd.

Strzałka do ikon

11 Odpowiedzi do : WTF?(2): „22 x Eva”

  1. komerski pisze:

    Najbardziej zaintrygowało mnie zdanie: „To była “prawdziwa” Eva, gospodyni domowa ze stanu Wirginia” – wychodzi na to, że „prawdziwa” osobowość to ta, z którą żyjemy najdłużej…

  2. Teloch pisze:

    Zaryzykowałem użycie słowa „prawdziwa”, ponieważ to była jej pierwsza i ostatnia osobowość. Reszta była tylko czasowa.

    Ale masz rację – nikt do końca nie może określić czyja nasza maska jest prawdziwa, bo każdy ma ich kilka i zmienia je zależnie od sytuacji. Zawsze jednak pozostaje jakiś wspólny człon w obrazie własnej osoby – chociażby nazwisko. U Chris zmieniało się wszystko ;) Nie mówiąc już o tym, że my jesteśmy świadomi naszych zmian charakteru przy dostosowywaniu się do otoczenia. Eva miała w tym wypadku tylko nieświadome „zaćmienia”.

  3. Hoko pisze:

    Mnie zastanawia ten inny akcent i inny głos. Przeciez to ne jest kwestia osobowości. To kwestia wyuczenia, a i pewnych własności fizycznych narządów. Zastanawiam się, czy rzeczywistośc nie była jednak trochę zwyczajniejsza ;)

  4. Teloch pisze:

    Hmmm… a co powiesz na przypadki opętań? Tak w kulturze chrześcijańskiej jak i w wierzeniach np. voodoo? Wtedy zmiana akcentu wydaje się być najmniejszym problemem w obcowaniu z taką osobą :> a narząd artykulacyjny się nie zmienia…

    Ale to dość ciężki temat :>

  5. Hegotf pisze:

    Hej!
    A pare dni temu, jak bylem w gorach, tak sobie pomyslalem ze fajnie byloby poczytac cos o osobowosci wielorakiej ^^

    Bardzo ciekawy temat! Strzal w dziesiatke ;)

  6. komerski pisze:

    Hoko: Sam piszesz, że to kwestia wyuczenia. I pewnie do tego stopnia, do jakiego jest to kwestia wyuczenia, to może się zmieniać. W końcu każdy potrafi do pewnego stopnia zmienić sobie głos i akcent. Nie mówiąc już o tym, że angielski pozwala tu na dużo więcej niż polski – tam jest od groma lokalnych sposobów wymowy konkretnych słów i to już można sobie zmieniać dowolnie.

  7. Hoko pisze:

    Może i tak. Niemniej cała opowieść jest wg mnie cokolwiek literacka. Z tego co widzę, gość napisał książkę w latach 50 i pewnie jego „badania” nie są w jakikolwiek sposób zweryfikowane.

    Oczywiście, natura ludzka kryje pewnie wiele zagadek, ale i bardzo łatwo tu o nadużycia. Rozdwojona czy wielorak aosobowość się może zdarzyć, ale ile do tego można jeszcze dodać. Jednostkowe badanie nie jest dla mnie czymś, w co bym wierzył – niezaleznie, czego dotyczy.
    Ale może, Teloch, masz więcej informacji na temat tej kobiety? – najlepiej z innych źródeł.

  8. Teloch pisze:

    Jej pierwszymi terapeutami byli Corbett H. Thigpen i Hervey M. Cleckley. To oni napisali książkę na podstawie której powstał film. Oni opisali tylko jej 3 osobowości i myśleli, że ją wyleczyli. Resztę tożsamości zdołali zbadać kolejni psychoterapeuci, ponieważ droga do wyzdrowienia pani Chris była odrobinę dłuższa niż terapia u Thigpen’a – trwała ponad 40 lat.

    Dr. Tony Tsitos, lekarz u którego zakończyła terapię, opisał wszystkie zaistniałe u Chris osobowości. Wśród nich było siedem artystek, dziesięć autorek poezji i utalentowana szwaczka :> To właśnie mnogość tych późniejszych, zaobserwowanych „Ev” opisała chora w swojej książce.

    Jej syn, Bobby, mówi, że jedną z jego ulubionych tożsamości matki była „Strawberry Girl”, która zawsze kupowała ze sklepu wszystko, co było związane z truskawkami :>

    Psychologia to nie fizyka – tutaj nie wszystko jest tak ścisłe jak byśmy tego chcieli. Strasznie mnie to wkurzało na początku studiów – dlatego się zainteresowałem mózgiem ;) On wydaje się być w tym światku najbardziej obiektywny ;)

  9. A fizyka jest ścisła? Teloch… Powiedz to mechanice kwantowej :P

  10. Torlin pisze:

    A może każdy z nas ma podwójną osobowość:
    1. Jestem domatorem, uwielbiam siedzieć w domu.
    Uwielbiam wychodzić z domu, potrafi mnie nie być cały dzień.
    2. Kocham ciężką muzykę hardrockową.
    Kocham cichą muzykę „szeptu szelestu”
    3. Najlepiej się czuję na pustych górskich szlakach, gdzie mam pewność, że nikogo nie spotkam.
    Jak jestem w Zakopanem z przyjemnością idę na Krupówki połazić w tłumie, napić się kawy,
    4. Jak jestem z jakąś kobietą, to życia sobie nie wyobrażam bez niej.
    Jak tylko wyjdę, to zaczynam sie zastanawiać, czy z tą nowopoznaną nie będzie mi lepiej.
    Itd, itd. My mamy też rozdwojenie osobowości. I trzeba wtedy zadać fundamentalne pytanie z dziedziny psychologii i psychiatrii – co to jest „normalność”? Jaki to jest „Stan normalny”?

  11. @Torlin: Ale to się nijak nie ma do rozdwojenia jaźni – tam nie masz wymiany informacji pomiędzy poszczególnymi jaźniami (o ile mi wiadomo). Ty mówisz tutaj o różnych punktach widzenia praktykowanych przez jeden umysł – jak to się fachowo nazywa pytaj Telocha ;) („dwoistość myślenia” przychodzi mi do głowy, ale nie wiem na ile to poprawne).

    A co do normalności – wszsyscy jesteśmy nienormalni, tylko niektórzy nie są jeszcze zdiagnozowani ;) Normą przeważnie nazywa się to co jest uznawane za normalne przez większość populacji, czyli w tym wypadku przez wiekszość psychologów. Jak dla mnie „normalność” jest tak względnym pojęciem, że nie odgrywa większej roli w postrzeganiu przeze mnie świata.

    P.S. Nie piszę tu oczywiście o „normach” w naukach ścisłych, bo to zupełnie inna bajka xP

Zostaw odpowiedź

Adres nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone *

*

Możesz użyć poniższych znaczników: HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>