rssico emailico facebookico

share
share this article on delicious Networked blogs share this article on technorati twitt! share this article on google bookmarks dodaj do flakera wykop
this

Choroba królewska

13 odpowiedzi

Schizofrenie, bo o nich będzie mowa, są czymś, co trapi ludzkość od początków naszej wolnej myśli. To właśnie szybki rozwój mózgu, w tym ośrodka mowy jest jedną z teoretycznych przyczyn tych przypadłości. Osoby dotknięte schizofrenią przeżywają niekiedy bardzo bogate i niesamowicie skomplikowane urojenia – stąd tę dysfunkcję nazywa się chorobą królewską. Chciałbym Wam trochę przybliżyć istotę tejże królewskości.

Historia schizofrenii usłana jest bólem i cierpieniem. Osoby, które wykazywały objawy tej choroby zazwyczaj traktowano jako opętane i traktowano jak przystało na szatana – ogniem i zimną stalą ostrza. Rozwój technologii nie rozwinął w ludziach empatii i zrozumienia – nazistowska akcja T4, która polegała na zabijaniu osób dotkniętych zaburzeniami mentalnymi, skutecznie eliminowała ludzi królewsko chorych ze społeczeństwa. Dopiero czasy prawdziwie naukowej analizy okazały się łagodniejsze dla tych osób. Neurobiologia i neuropsychologia pozwoliła na badanie tej przypadłości bez zabarwienia ideologicznego, co zaowocowało kilkoma rodzajami terapii czy środkami które hamują psychoaktywność pacjentów. Co jednak sprawia, że schizofrenia jest tak popularna? Co jest w niej takiego charakterystycznego, że jest chyba najbardziej znaną z ciężkich zaburzeń psychicznych?

Objawy. Wszyscy oglądaliśmy film Piękny umysł ukazujący perypetie Johna Nasha, laureata nagrody Nobla. Ma on omamy, halucynacje, przesłyszenia, lecz także umysł otwarty, ponadprzeciętny, genialny. Właśnie z takimi symptomami kojarzona jest głównie schizofrenia: halucynacje i geniusz, czy to matematyczny czy malarski. Lecz czasami poziom urojeń dobiega do granic możliwości – od manii prześladowczych, niemożności odczuwania przyjemnych uczuć, zahamowania ekspresji twarzy, po wykradanie cudzych myśli, bycie 5 sekund przed lecącym czasem, czy teorii spiskowych niesamowicie skomplikowanych, złożonych, zrozumiałych tylko chorą logiką schizofrenika. W przypadku schizofrenii paranoidalnej pacjent dodatkowo wygląda na całkowicie zdrowego – nie jest otępiały, wycieńczony czy niespójny myślowo. Towarzyszą mu za to omamy, które skutecznie mogą uczynić z jego życia piekło. Swoje schizofreniczne przeżycia ciekawie opisała Roksolana, teraz wyraźnie zainteresowana samorozwojem.

Schizofrenicy często są kojarzeni z zawodem artysty. Rzeczywiście, przez świat wielkiej sztuki przewinęło się paru “mentalnie niestabilnych”. Będą oni dobrym początkiem omawiania badań nad strukturą wewnętrzną tej choroby. Bo co takiego jest w sztuce, że schizofreników do niej ciągnie?

Kategoryzowanie – a przynajmniej próba wyrażenia kategorii podczas procesu twórczego, otwartego myślenia. Przekraczanie barier między pojęciami, tworzenie zupełnie innych określeń, szukanie związku między nimi – w tym wszystkim schizofrenicy radzą sobie wyśmienicie. Bariery ich kategorii, a kategoryzujemy wszystko co widzimy i przetwarzamy, są rozmyte, półprzepuszczalne, przeźroczyste. Pozwala im to np. na łatwy transfer wiedzy z jednej kategorii do drugiej, prostsze wykorzystywanie doświadczenia w różnych sytuacjach, niekoniecznie do siebie podobnych czy łączenie faktów z zupełnie innych dziedzin i obserwacji i tworzenie z tej syntezy zupełnie nowych idei – np. pojęcia grawitacji czy tworzenia metafor. A na co jeszcze wpływa ta dolegliwość?

Tutaj pierwsze skrzypce zaczynają grać naukowcy eksperymentujący na schizofrenikach. Przeprowadzono wiele prób stworzenia testu, który uwidoczni różnice między działaniem mózgu osoby chorej i zdrowej, tak by można było opracować odpowiedni proces leczenia farmaceutycznego. Zespół z Uniwersytetu w Melbourne na ten przykład opracował już stosowany od dość dawna w Polsce test węchowy. Eksperymentalnie potwierdzono, że osoby które miały zachorować później na jakieś królewskie zaburzenie psychiczne, miały o wiele gorszy węch od tych, których los oszczędził. Naznaczeni schizofrenią ochotnicy mięli trudności z segregacją 40 przedstawionych im zapachów do czterech kategorii zapachowych: kawy, róż, pomarańczy i benzyny. Przyczyna tego leży prawdopodobnie w nieprawidłowym rozwoju płatów czołowych, odpowiedzialnych także za rozpoznawanie zapachów, mających znaczenie przy rozwoju psychoz.

Dr Daniel Javitt z New York University School of Medicine w Orangeburgu zapragnął przetestować schizofreników wokalnie – lecz nie chciał w interpretacji swoich badań liczyć na domysły, więc zaprzęgnął do eksperymentu technikę obrazowania mózgu za pomocą rezonansu magnetycznego. Seria badań na grupie 19 zdrowych i 19 chorych ochotnikach ukazała ciekawą właściwość odbierania tonu głosu przez królewsko chorych. Nie byli oni w stanie odróżnić zmian w natężeniu czy barwie wypowiadanych przez aktora słów. Nie tylko więc nie potrafili odgadnąć emocji towarzyszących wypowiadanym słowom, lecz trudności mięli z pytaniem, czy dane zdanie było twierdzące czy pytające. Źródło – dysfunkcja połączenia pnia mózgu i kory słuchowej. Autor badania upatruje tutaj także przyczyny aspołecznego zachowania chorych, które obecne jest jeszcze długo przed pierwszymi objawami schizofrenii. Ale co z muzykami? Są oni odporni na schizofrenię, przez wytrenowanie owego połączenia z korą słuchową? A może ta choroba po prostu przebiega u nich w inny sposób?

Przejdźmy do próby znalezienia przyczyny całego problemu, która to, jak zwykle, okazuje się trudna do uchwycenia i niejednoznaczna. Genetycznie rzecz ujmując, będąc dzieckiem obojga chorych rodziców, mamy 46% szansę na zostanie naznaczonym koroną, lub związanymi z nią zaburzeniami. Szansa ta spada do 17% gdy tylko jedno z rodziców nosi brzemię urojeń. Jeśli chodzi o neurologię – mózg osoby chorej prezentuje stosunkowo niską aktywność dopaminową w korze czołowej, co powoduje rozchwianie ilości tego neuroprzekaźnika w reszcie układu nerwowego. Ciekawym nowym odkryciem mogą się też pochwalić naukowcy z Uniwersytetu w Manchesterze – po przeanalizowaniu gigantycznej ilości danych statystycznych wywnioskowali, że silny stres związany ze stratą kogoś bliskiego, przeżywany podczas ciąży, zwiększa ryzyko ukoronowania noszonego dziecka o 67%. Korelacja ta jednak istnieje tylko w wyniku działania stresu podczas pierwszych 3 miesięcy ciąży, oraz tylko w przypadku ludzi bez przypadków schizofrenii w rodzinie. Kolejny powód by nie straszyć kobiety w ciąży – z dziecka wyjdzie albo homoseksualista, albo schizofrenik :> Chciałoby się rozwinąć ten temat – następnym razem pokuszę się może o przedstawienie tylko studium przypadków schizofrenii, bo urojenia w tym wszystkim są moim zdaniem najciekawsze i najstraszniejsze jednocześnie.

Na koniec ciekawa dyskusja o urojeniach schizofreników:



…tak, to jest parodia :>



Zobacz także:





Jeśli spodobał Ci się ten wpis proponuję zapisać się do mojego kanału RSS.
Nowe artykuły mogą wędrować do Ciebie również przez e-mail.
  1. Tolkien był podobno schizofrenikiem, ale jakoś sobie z tą chorobą radził.
    Zawsze myślałem, że główną przyczyną choroby są przyczyny zewnętrzne. Że ktoś kto miał stosunkowo szczęśliwe dzieciństwo i umiał sobie jakoś życie ułożyć to po prostu nie zachoruje…

  2. Tolkien sobie radził?? Ciekawe bardzo, Ty go chyba nie czytałeś…

    Uwarunkowania zewnętrzne grają rolę, bo od nich często zależy, czy choroba wyjdzie na wierzch. Ale dzisiaj schizofrenicy jeszcze jako tako mogą żyć, kiedyś to był wyrok – chociaż bardziej społeczny niż medyczny.

  3. Hoko, ty mi tu świętości nie szargaj!
    Może świat tolkienowski jest czarno-biały, ale za to jaki śliczny i z jakim rozmachem stworzony. :D

  4. Prowadzone są badania nad wpływem THC, na wystąpienie tego schorzenia. Według niektórych naukowców substancja zwieksza ryzyko zachorowania, a czasami nawet indukuje chorobę. Inni takiego związku nie znajdują, więc podaję to tylko jako ciekawostkę:) Swoja drogą halucynacje jakich doświadczają niektórzy (nie wszyscy) użytkownicy THC mogą doprowadzic do ciekawych wnniosków.

    @Teloch: A wiesz może co mówią procenty, jeżeli w dalszej rodzinie (ciotka, wuj – np. siostra/brat matki), bądź kilka pokoleń wstecz wystapiły przypadki schizofrenii?

    @dru’:Tolkien czarno biały? Nie do końca – to popularne stwierdzenie, ale po zagłębieniu się w jego twórczość nie mogę się z nim zgodzić. W samym “Władcy Pierścieni” nie wszyscy sa jednozacznie dobrzy, bądź źli.

  5. Na przykład Boromir :> jak dla mnie – bardzo szarawa postać :>

    Ta, też słyszałem o wpływie ganji na szansę zachorowania na schizofrenię. Pewnie ma to związek z zaburzeniem gospodarki dopaminowo-serotoninowej w mózgu. Osoby które są podatne na schorzenia królewskie nie powinni eksperymentować ze swoim układem nagrody :>

    Jeśli w rodzinie, nawet dalszej występowały zaburzenia schizofreniczne, zawsze jest to sygnał dla psychiatry, że z pacjentem może dziać się coś naprawdę złego. Jednak nie wiem jak wyglądają dokładnie obliczone szanse – spróbuję się dowiedzieć ;)

  6. No co wy?
    Wszystko co stworzone przez Eru jest dobre.
    Wszystko co stworzone przez Melkora jest złe.
    Golum i Boromir po prostu dostali się pod wpływ pierścienia władzy. I to jest jedyna przyczyna ich skrętu w szarość.
    Władza Panowie, to żądza władzy deprawuje człowieka! :D

    Turin może budzić pewne wątpliwości, ale on miał równie paskudny miecz, co Golum pierścień.

  7. Ale czy to nie podatność na oddziaływanie pierścienia jest już próbą dodania charakterom głębi? Z resztą, przyznam się szczerze, Tolkiena czytałem trochę na siłę, więc nie jestem tutaj osobą, która powinna się w tym temacie wypowiadać :P

  8. Eru stworzył Melkora, więc o czym my rozmawiamy ;>

    Pierścień/Morgoth oddziałuje na jednych mocniej, na innych słabiej – to właśnie oddaje ową szarość charakteru. Nawet Gandalf, “dobry” do bólu, nie chce go przyjąć w obawie przed ulegnięciem jego wpływowi. Możesz to rozumieć jako metaforę dobrej i złej strony charakteru każdej (no prawie) istoty.

    Boromir nie tylko dostał się pod wpływ pierścienia, ale jest po prostu człowiekiem, nie mówiąc już o tym, że pragnął wykorzystać Pierścień w celu ochrony swojego ludu – pobudki miał więc dobre. Tylko mi nie mów, że to była taka wymówka :P

    Ludzie w ogóle są szarzy – niektórzy opowiadają się po stronie Saurona, inni po stronie “dobra”, a jeszcze inni są obojętni i chcą tylko zysków dla siebie.

    Enty – nie kiwnęły palcem dopóki nie zobaczyły jak Saruman przetrzebił Fangorn. Tak naprawdę zalezy im tylko na ochronie lasów, w nosie mają resztę świata.

    Hobbici – zaściankowi, aż do bólu. Liczą, że wszystko ominie ich krainę, nie lubią obcych, Gandalfa traktują z nieufnością, rzadko który byłby skłonny do poświęcenia sie w imię “dobra”.

    Frodo – poddał się pierścieniowi w ostatnim momencie. Gdyby nie Gollum, którego wolałby widzieć martwego (!), cała misja zakończyłaby się porażką.

    Aragorn – żeby bronić swojego królestwa jest w stanie przywołać zmarłych zdrajców, “złych” do szpiku kości.

    Feanor – stworzył Silmarilie, ale uległ podszeptom Melkora (innymi słowy miał nieprzyjemny charakter), a kiedy klejnoty przepadły nie cofnął sie przed niczym, żeby je odzyskać.

    A podaj dru’ proszę jakis przykład szarego fantasy. Tylko niech to nie będzie Sapkowski ;>

  9. Pierścień jest metaforą, ale i jest przedmiotem. Nie mówimy o ludziach w ogóle ale ludziach tolkienowskich. Może trochę inaczej odebraliśmy jego twórczość, ale ja zwróciłem uwagę, że zło u Tolkiena jest zawsze zewnętrzne. Jest to jakiś odrębny byt i mądrze istoty boją się z nim kontaktu.
    Odbierałbym to w ten sposób, że Gandalf unika pierścienia bo boi się, że przestanie być sobą.
    Zło tolkienowskie zdefiniował bym jako gotowość (i czyn) do wyrządzenia krzywdy innym istotom rozumnym (wykluczam obronę własną). To tak żebyśmy mieli jakąś podstawę do dyskusji. Wobec entów i hobbitów Tolkien jest pobłażliwy, wyrozumiały. I oni nie są źli w tym sensie, który wspomniałem.
    Feanor tworzy coś czego nie ogarnia, posiadł coś co nie było przeznaczone dla niego i dlatego nie potrafi panować nad swoimi pragnieniami. Zło jest zewnętrzne. Silmarile odgrywają podobną rolę (albo mają podobny wpływ) jak pierścień.
    Może jest tak, że dla Tolkiena człowiek staje się zły gdy próbuje posiąść coś co nie zostało dla niego stworzone. Mielibyśmy tu ten chrześcijański akcent o którym wszyscy mówią. :)

  10. Wydaje mi się, że mogę coś na ten temat powiedzieć. Na zlecenie pewnej firmy robiłem badania wśród schizofreników w ich siedzibie (tzw. domu dziennym), do którego z przyjemnością przyjeżdżali. I muszę potwierdzić, że schizofrenii jest tyle rodzajów ilu schizofreników. Jak ci ludzie strasznie chcą być normalni, chcą się uczyć, pracować, chcą, aby ich społeczeństwo zauważyło

  11. @dru’

    Zło tolkienowskiego nie mozna definiowac tak płytko – to nie tylko zadawanie cierpienia, to jest pożądanie władzy i dominacji, narzucanie swojej woli wbrew innym, próba swojej potęgi tylko ze względu na swoja pychę, samolubność, dbałość tylko swó interes – to cały zestaw negatywnych zachowań i cech.

    Teraz enty i hobbici nie są juz nieskazitelnie biali.

    Pierścień jest przedmiotem, ale zwykłym, a bardzo potężnym. Możesz go porównać do broni masowego rażenia, albo niewyobrażalnego bogactwa. Obie te rzeczy mogą pchnąć zwykłego człowieka do bardzo nieszlachetnych czynów, czasem nawet ze szlachetnych pobudek. Wybraź sobie co czuł Boromir, gdy postanowiono zniszczyć broń, w której widział ocalenie dla swojego ludu.

    Z jednej strony masz tu próbę posiędnięcia czegoś niestworzonego dla człowieka, a z drugiej zwykłe pożądanie władzy/bogactwa/potęgi. Większość szarych ludzi nie jest zdolnych do morderstwa, chyba, że odpowiednio ich zachęcić

    Moim zdaniem ludzie Tolkienowscy sa szarzy – nie są z natury źli, bądzi dobrzy – sami skłaniają się ku jakiejś opcji. Nie boja się z góry kontaktów z owym egzogennym złem – zobacz ile plemion wspierało Saurona z własnej woli.

    Co do zewnętrzności zła – wielu ludzi uważa WP za czarno-białego, ponieważ jest to historia widziana oczami zwycięskiej strony. Nie wiemy co dzieje się w Mordorze, czy w umyśle Sarumana, z jakimi problemami musi borykać się Sauron, jak wygląda zycie codizenne orków etc. W związku z tym czytelnik przeważnie przyjmuje, że ta druga strona jest zła po prostu dlatego, żeby byc zła. Nie zauważa, że tak naprawdę Sauron pożąda władzy, a nie samego cierpienia – zanim rozpoczął wojnę proponował przyłączenie się do jego imperium, ludzie, którzy do niego dołączyli nie cierpią wiecznych mąk etc. Nie dostrzega też tego, że zło wpisane jest w naturę Ardy, ludzi i innych istot.

    Feanor jest szary – właśnie dlatego, że dał się opanować żądzy ochrony tego co stworzył. Nie jest z gruntu zły (został stworzony jako dobra istota) – po prostu ma za słaby charakter.

    Silmarile nie maja podobnego wpływu jak pierścień. Nie mają własnej osobowości, celów i nie tęsknią za swoim panem. Pożądają ich wszyscy, ponieważ są piękne – Morgoth wkomponował je w swoją koronę, chociaż dotykanie tych błyskotek jest dla niego niewyobrażalnie bolesne.

    Chrześcijański akcent, o którym wszyscy mówią, to już samo stworzenie Ardy, “dobra” i “zła” – Eru stworzył wszystkich Ainurów, z których najpotężniejszy był Melkor. Potem nastąpił niejako bunt Morgotha, zakłócenia w Muzyce, które ostatecznie dały początek nowej melodii i wszystko i tak ułozyło się w harmoniczną całość zgodnie z zamysłem Iluvatara.

  12. Ogolnie rzecz biorac to przez dosc dlugi czas naduzywalem THC, ponadto mialem mocne przezycia po ktorych cos sie we mnie zmienilo, pewni ludzie ktorzy uwazali sie za moim znajomych (a tak naprawde sa falszywi) przyprawiali mi gebe schizofrenika..jutro ide do psychologa omowic wyniki badan, zobaczymy co wyjdzie, nikomu nie rzycze jazd typu “nagla ucieczka od znajomych” moze jest to u mnie normalne…a moze poprostu nie jestem czasami soba.

  13. Anonim says:

    Jestem schizofrenikiem mam prze dziwne akcje prze dziwne zycie jakies zrycie zobaczcie sami http://www.sankozako.blog4u.pl Aktualnie jestem bez pracy za granicá. Radze sobie zawsze sobie poradze, wszystko przez toze na poczátku jak wyszlem bralem po 12 psychotropów i pilem duzo alkoholu lonczylem to i do tego, nie biore juz psychotropów okolo roku coraz ciezej ze wszystkim niema nigdzie przezroczystosci, efektem ubocznym tego wszystkiego wyszlo zboczenie psychiczne – patrz sie na intymne miejsca ludzi i strasznie zle sié z tym czuje nie mam tyle czasu zeby wytlumaczyc kazdej osobie z osobna co mi sie dzieje, gdy sie stresuje czuje sie jak na stadionie postawiony na srodku w pionie i czuje jak wszystko tonie, szaleje, kazdy czlowiek sie z tego smieje. Bylem u lekarza powiedzial mi zebym sprubowal tabletki na koncentracje, bo mu powiedzialem ze nie moge isc sie leczyc poniewaz trzyma mnie tu bardzo poptézne uczucie, w niekturych chwilach wszystko jest takie proste a po chwili wszystko sie zmienia tak jak bym przechodzil w wymiar szalenej, nieprawdopodobnej, nienaturalnej, dziwacznej rzeczywistosci wejdzcie na mój blog mam malo lat ale zycie znam od podszewki http://www.sankozako.blog4u.pl

    ogólnie wszystko zajebiscie.
    Pozdrawiam

Zostaw odpowiedź