To nie ja! To mój mózg!

30-01-2010 komentarzy 5

„To nie ja! To mój mózg!” – taką linię obrony w sądzie coraz częściej przyjmują sprawcy bestialskich przestępstw. Postępujący rozwój technik obrazowania daje prawnikom narzędzia do weryfikowania takiego zrzucania odpowiedzialności. Jednak czy możemy naprawdę stać się niewolnikami swojego mózgu? Czy możemy tak skrajnie oddzielić swoją osobę od tej szarej masy?

Ostatnio Przekrój poruszył ten temat w artykule Olgi Woźniak dotyczącym neuroprawa, czyli połączenia neurobiologii z kryminalistyką. Sprawa o tyle ciekawa, że ludzie rozliczani są ze swojego zabronionego zachowania, a to mózg owe zachowanie generuje. Jeśli więc istnieje jakaś w nim anomalia, to ona może zostać posądzona o inicjację złego czynu. Sami stajemy się świadkami i oskarżycielami w swojej sprawie, bo to w końcu nie my zabiliśmy, my jesteśmy przecież z natury dobrzy. To ten wstrętny mózg, wysoki sądzie.

whitmanPrzejdźmy do przykładów. Zachowanie Charlesa Whitmana może być osądzone tylko w jeden sposób – w 1966 roku mężczyzna ten, uzbrojony w karabin, zabił 14 osób, a kolejne 31 ranił. Jednoznaczna jednak już nie jest przyczyna takiego zachowania. Sekcja zwłok Whitmana pokazała, że miał on złośliwego guza mózgu. Niestety (dla ofiar) rósł on przy ciele migdałowatym, strukturze odpowiedzialnej w dużej mierze za regulację procesów emocjonalnych, zwłaszcza z reakcjami lęku i złości. Narośl ulokowana właśnie w tym miejscu prawdopodobnie mocno wpłynęła na postrzeganie rzeczywistości przez studenta. Mamy więc możliwego winowajcę?

Całą sprawę głębiej analizuje Jim Fallon, neurobiolog, który zajął się badaniem mózgów psychopatycznych morderców.



Przedstawia on 3 czynniki, które muszą wystąpić, by człowiek stał się wyprutym emocjonalnie zabójcą.

      Uszkodzenie mózgu
      Geny
      Środowisko

Te trzy rzeczy zdają się, mając na uwadze odpowiedni czas ich wspólnego wystąpienia, wpływać na powstanie osoby zdolnej zabijać z zimną krwią.

Fallon przebadał wiele mózgów by odkryć wspólny dla wszystkich morderców wzór zniekształcenia kory oczodołowej. Pod tym względem wyraźnie widać różnicę między „zdrowym” człowiekiem, a kimś z grupy ryzyka. Jeśli chodzi o drugi czynnik, to gen agresji został już opisany w latach dziewięćdziesiątych. Pewien wariant genu MAOA ma wpływ na zwiększoną ilość produkowanej serotoniny w mózgu dziecka gdy przebywa ono jeszcze w łonie matki. Serotonina zwykle kojarzona jest ze spokojem i opanowaniem, lecz gdy mózg jest nią przez dłuższy czas zalewany, jej receptory zaczynają tracić wrażliwość, więc neurotransmiter nie będzie działać prawidłowo w przyszłości.

Dalsze badania ujawniły też wpływ środowiska. By gen zamanifestował się w sposób agresywny, przed dojrzewaniem osoba obarczona takim biologicznym bagażem musi być świadkiem, uczestnikiem czegoś prawdziwie traumatycznego.

Powyższy wykład jest o tyle interesujący, że zaciekawiony przez swoją matkę Fallon sam zaczął odkrywać niepokojące fakty z życia swojej rodziny. Jego praprapraprapradziadek zabił swoją matkę, a to dopiero początek. Szukając dalej w przeszłości doszukał się 7 morderców, wszystkich po stronie rodziny ojca. Wychodzi na to, że 3 razy na 100 lat tak jakby zdarza im się kogoś zabić. Zaniepokojony uruchomił PET i zaczął badać każdą osobę w rodzinie. Również genetycznie. Na razie jednak nie znalazł nikogo, kto mógłby pójść w ślady przodków, jednak wie, że trzeba spodziewać się przykrej niespodzianki.

Do podanego przez Fallona schematu nie pasuje jednak Stephen Mobley, który w 1991 roku rabując pizzerię „Domino” zastrzelił bez większej przyczyny właściciela. Chociaż jego obrońca doszukał się obciążenia genetycznego – męscy przodkowie mordercy wyjątkowo często dopuszczali się rozbojów, podpaleń czy gwałtów, to wychował się on jednak w szczęśliwej rodzinie, bez wyraźnego negatywnego wpływu środowiska. Człowiek ten jednak był głęboko zaburzony. Emocjonalną wyrwę w psychice doskonale ukazują jego słowa: „If that fat son-of-a-bitch had not started crying, I would never have shot him”, czy też wytatuowanie sobie wyrazu „Domino” na plecach. Obrona, która starała się ukazać genetyczne predyspozycje jako czynnik łagodzący nie była przekonująca – w 2005 roku podano mu śmiertelny zastrzyk.

Ponad 500 przebadanych osób mają natomiast na koncie neuronaukowcy z Uniwersytetu Wisconsin w Madison. Ochotnicy (skazani za morderstwa i cierpiący na wybuchy złości) również wpasowali się w pewien schemat nieprawidłowego działania mózgu. Wydaje się, że niepoprawnie rozwinięty fragment kory czołowej i kresomózgowia przestaje być strażnikiem dla ciała migdałowatego. Emocje leku, złości, gniewu zaczynają panować nad rozsądkiem. Lecz czy można taką dysfunkcję traktować jako czynnik łagodzący karę?

Pewien morderca z Algierii bronił się w sądzie tym, że jest bardziej podatny na agresję. Biegli potwierdzili spowodowany genami nieprawidłowy rozwój mózgu. Opinia wpłynęła na werdykt sędziego, który skrócił odsiadkę o rok. Genetyk Steve Jones tak skomentował tę sprawę: „90 procent wszystkich zabójstw jest popełnianych przez ludzi z chromosomem Y – czyli mężczyzn. Czy to znaczy, że mężczyźni powinni zawsze dostawać krótsze wyroki?”(1). Profesor Jacek Hołówka patrzy na to trochę inaczej: „Człowiek, który nie wie o swoich skłonnościach do agresji czy braku kontroli emocji, nie powinien być pociągany za to do odpowiedzialności, czyli to go trochę z winy zwalnia”.

Gdy pijany kierowca zabije pieszego sądzi się go z całą surowością. Mimo tego, że nie panował nad sobą to on jest odpowiedzialny za wprowadzenie się w stan upojenia. Trudno szukać winnego, gdy za brak kontroli nad pojazdem odpowiada serotonina w życiu płodowym. Czy więc zastąpić brak poczytalności brakiem samokontroli? I czy obniżenie wyroku komuś, kto mając guza mózgu zabił swoją rodzinę, nie będzie niesprawiedliwe, skoro mogą istnieć inne osoby, które posiadając tą samą chorobę nikogo nie skrzywdziły? Nie mówiąc już o przypadkach osób, które poznawszy swoje genetyczne predyspozycje celowo będą sobie popuszczać hamulce – w końcu tacy właśnie są, sąd to zrozumie…


Sprawa podobna jest do przypadku mężczyzn z podwójnym chromosomem Y. Patricia Jacobs, badając pewną grupę więźniów, odkryła, że aż 4% z nich ma taką właśnie nienaturalną przypadłość – odsetek więc o wiele większy niż w normalnym społeczeństwie. Wyniki jej pracy opublikowane w 1965 roku były podstawą przypuszczeń, że dodatkowy chromosom zdaje się wpływać na zwiększoną agresję. Co bardziej fanatyczni proponowali zamykanie tak obciążonych genetycznie ludzi w zamkniętych ośrodkach. Dalsze badania pokazały jednak, że układ XYY nie predysponuje do wzmożonej agresji, ale do problemów z pisaniem i czytaniem, dużego wzrostu czy problemów z trądzikiem. Większy odsetek tych charakterystycznych więźniów może więc być spowodowany tym, że łatwiej ich złapać.


Woźniak, O. (2010). Oskarżony: mózg. Przekrój, nr. 1/3367, 38-42.

Strzałka do ikon

5 Odpowiedzi do : To nie ja! To mój mózg!

  1. Ja to mój mózg – i po kłopocie.

  2. Piotr pisze:

    Interesujący temat i skomplikowany problem nie tylko natury etycznej.
    W przypadku psychoz, w tym schizofrenii, sytuacja i ocena może być podobna.
    Pamiętajmy, że ciało i psychika to jednak nierozłączna jedność, nie można przecież rzec „To nie ja zrobiłem, tylko moja ręka…”

  3. Asia pisze:

    Do uznania człowieka za osobę pozbawioną świadomości, chorą psychicznie etc. przy czynach karalnych musi zostać spełniony szereg przesłanek.
    Z zasady kryminologia najczęsciej opiera sie na środowisku(chociażby teoria samokontroli Gottfredsona i Hirschiego
    gdzie czynniki socjologiczne tak a nie inaczej wpływają na skłonność do zachowań przestępczych),rzadziej na genach..
    Teoria między innymi Berkovitza, Lorenza, Freuda, frustracji-agresji; one dotyczą podstawy tego co jest przyczyną patologicznych zachowań człowieka kładząc przede wszystkim nacisk na elementy frustracji, agresji,gniewu, braku zaspokajania pewnych potrzeb etc.

    myślę, że powoływanie się na zaburzenia przestępcy dają w mniemaniu obrońców bądź też
    samych oskarżonych największe szanse na uniknięcie najsurowszej kary.Jest to przecież kwestia wciąż dość sporna
    czy faktycznie odpowiedzialność za to ponoszą uszkodzenia w mózgu i jak to zakwalifikować
    a przede wszystkim czy faktycznie powinno to mieć znaczny wpływ na wydanie wyroku.

  4. Asia pisze:

    środowisko nie jest jedną z tych przesłanek. ;]
    troche mi się źle wkleiło. potraktuj to jako wstęp do wypowiedzi! ;]

  5. Groszek pisze:

    – To nie ja, to mój mózg!
    – W takim razie nie poćwiartujemy Pana, ale Pański mózg.

Zostaw odpowiedź

Adres nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone *

*

Możesz użyć poniższych znaczników: HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>