Urojenie śmierci

29-11-2010 komentarzy 6

Dr David Shine, lekarz rodzinny w Coventry, decyduje się przerwać przeprowadzaną operację na wieść o tym, że coś się dzieje z jednym z jego pacjentów, Michaelem. Sytuacja jest poważna – żona Michaela wracając z zakupów, zastała go leżącego na podłodze. Mimo, że 70latek cieszył się dobrym zdrowiem, jego życiowa partnerka przestraszyła się, że mąż zmarł. Doktor, gdy przybył na miejsce, miał podobne wrażenie, lecz ciało rozciągnięte na ziemi oddychało miarowo i spokojnie. David usiadł by zbadać pacjenta, lecz chcąc rozchylić mu powiekę napotkał opór. Michael wyraźnie nie chciał, by jego oczy były otwarte.

Lekarz widząc, że nie ma bezpośredniego zagrożenia dla życia wrócił do szpitala gdzie dokończył operację. Gdy po jakimś czasie wrócił do domu starszego małżeństwa sytuacja nie uległa zmianie – zaniepokojona żona i mąż leżący spokojnie na podłodze. Żadnych śladów ran, urazów, stłuczeń. David, zirytowany całą sytuacją, krzyknął do pacjenta „Dlaczego się do mnie nie odzywasz?”. Michael nagle otworzył oczy i powiedział „Jestem martwy. Umarłem kilka godzin temu. Już czuję jak moje wnętrzności się rozkładają.”.

psychologia - syndrom CotardaShine przekazał pacjenta w ręce psychiatry, a ten szybko zdiagnozował zespół Cotarda. Jest to zaburzenie polegające na występowaniu groteskowych urojeń nihilistycznych. Chorzy często stwierdzają zanik swoich narządów, członków, gnicie wnętrzności czy też są przekonani, że nie żyją. W 1993 roku do szpitala zgłosił się człowiek z raną ciętą. Nie był to jednak wypadek, lecz celowe jego działanie mające na celu udowodnienie rodzinie, że nie będzie krwawił – w końcu jest już martwy.

Syndrom chodzącego trupa, jak bywa nazywane to schorzenie, występuje zazwyczaj przy ciężkiej depresji. Przypadek 53letniej kobiety opisany przez Mohammada Amjad Ullah Khana zaczął się właśnie od melancholijnego nastroju, lecz skończył na doznaniu realistycznych halucynacji. Najpierw pacjentka poczuła dziwne dreszcze rozchodzące się wzdłuż kręgosłupa. Widziała przed sobą całą swoją rodzinę, była rozdrażniona, zła, chciała umrzeć. Ktoś więc wyciął jej serce, ona stała się nierealna, jej dusza opuściła ciało. Co również charakterystyczne dla chorych obwiniają się oni za całą sytuację.

Nejad i Toofani opisali przypadek 32latka, Irańczyka, który został zgłoszony na terapię przez swoją rodzinę. Pacjent był przekonany, że nikt nie zwraca na niego uwagi, ponieważ jest martwy. Na początku czuł dziwne wyładowania elektryczne na swoim ciele. Narządy stopniowo się zmieniały, tkanka się transformowała, by pacjent mógł w końcu określić siebie jako pozbawionego życia – „mówię, oddycham i jem, ale jestem martwy”. Ale była to własna jego wina – jest to kara za grzechy.

Pacjentka MK, 14latka, została przyjęta do szpitala z powodu bezsenności i braku łaknienia. Były to jednak tylko oznaki bardzo ciężkiego zaburzenia natury psychologicznej – nastolatka twierdziła, że umarła i nie istnieje. Była również zdania, że to wszystko jej wina, więc ciągle wszystkich przepraszała. Co ważne, nie rozpoznawała ona swoich rodziców domagając się przyprowadzenia tych „prawdziwych”. Jest to symptom kolejnego zniekształcenia rzeczywistości zwanego zespołem Capgrasa – bliscy, przyjaciele, rodzina, wydają się nam idealnie spreparowanymi kopiami znajomych osób. O tym jak bardzo niebezpieczne jest to przekonanie świadczy na przykład fakt, że w 1989 roku pacjent w Missouri skrócił o głowę swojego ojczyma szukając kabli i baterii. Opis MK, jak i kilku podobnych skłonił badaczy do wniosku, że Capgras i Cotard, często występując razem, mogą mieć to samo podłoże neurologiczne.

Oba zaburzenia dotyczą emocjonalnego kojarzenia osób, które zwykle budzą przyjemne uczucie znajomości. Gdy te ścieżki kojarzeniowe są z jakiegoś powodu rozłączone, pacjent jakoś stara się wyjaśnić odczucie pustki. W przypadku Capgrasa owy brak połączenia interpretuje tym, że bliscy zostali podmienieni. W przypadku Cotarda naturalnie pojawiającą się w głowach chorych konkluzją jest to, że są martwi. Oba zespoły rzeczywiście ujawniają się w przypadku uszkodzenia dróg, które łączą rejon mózgu odpowiedzialny za rozpoznawanie twarzy z układem limbicznym, który między innymi wiąże emocje z rozpoznaniem obiektu.

Pacjent, widząc swoją twarz, nie odczuwa jej połączenia z obrazem siebie. Nie odczuwa uczuciowego składnika poznania. Stąd wysnuwa wniosek, że nie istnieje, że musi być martwy. Osoby dotknięte tą przypadłością cierpią również z powodów dla zdrowych ludzi wręcz niewyobrażalnych. Urojenie, że jest się martwym, ale jednocześnie obecnym na ziemskim padole, powoduje usilne szukanie sensu zaistniałej sytuacji. Z reguły wiąże się to z poczuciem nieśmiertelności, na którą jest się skazanym. Życie na ziemi wydaje się być piekłem. Omawiana wcześniej 14latka twierdziła, że jest tylko błąkającą się po szpitalu duszą, która czeka, by zostać ukarana. Michael, pacjent dr Davida twierdził, że nie przeszedł na „drugą stronę” z winy żony, która musi umrzeć razem z nim. Śmierć pacjenta z Iranu miała być spowodowana grzechami, które popełnił w trakcie życia. Był on więc przez Boga jednocześnie ocalony, jak i skazany na nieśmiertelność.

Urojenia są bardzo specyficzną przypadłością. Chory usilnie w nie wierzy i jest zdolny bardzo szybko interpretować sprzeczne z urojeniem fakty tak, by stały się fragmentem wymyślonej historii, lub jej dalszą, równie niebezpieczną częścią. Mąż oskarżony przy domowym obiedzie o to, że jest kopią prawdziwego partnera, rzeczywiście może zachowywać się dziwnie. Omawiana wcześniej rana, która pomimo martwego ciała krwawiła, również nie stała się pierwszym krokiem ku wyzdrowieniu. Gdy skończono zakładać opatrunek pacjent twierdził już, że bliska mu rodzina to repliki ludzi wysłane przez policję, by go śledzić. Świadczy to o tym jak mocno, ale i jak niebezpiecznie możemy mieć zaburzony obraz świata i samego siebie.

Khan M, Bhatti N, Briones D. A 53-year-old woman with visual hallucinations. Psychiatric Annals [serial online]. May 2010;40(5):252-253. Available from: PsycINFO, Ipswich, MA.

Nejad AG, & Toofani K (2005). Co-existence of lycanthropy and Cotard’s syndrome in a single case. Acta psychiatrica Scandinavica, 111 (3) PMID: 15701110

Sergo P. Invasion of the Body Snatchers. Psychology Today [serial online]. December 2007;40(6):34. Available from: Health Source: Nursing/Academic Edition, Ipswich, MA.

Shine D. When death is a delusion. GP: General Practitioner [serial online]. January 6, 2003;:48. Available from: Health Source: Nursing/Academic Edition, Ipswich, MA.

Yalin Ş, Taş F, Güvenir T. The coexistence of Capgras, Fregoli and Cotard’s syndromes in an adolescent case. Nöropsikiyatri Arşivi [serial online]. December 2008;45(4):149-151. Available from: PsycINFO, Ipswich, MA.

Strzałka do ikon

6 Odpowiedzi do : Urojenie śmierci

  1. Hoko pisze:

    Czy prezes pewnej partii nie ma czasem tego typu urojeń?

  2. kutafonix pisze:

    [Cenzura ;)]

  3. justynides pisze:

    Przylazło pewnie z Wykopu i po co się odzywa jak nic do powiedzenia nie ma, he?

    To się dopiero nazywa świadomość śmierci…

  4. misiek666 pisze:

    Hoko 10/10 :rotfl

    Pan Prezes ma jeszcze więcej urojeń …

  5. Jędrzej pisze:

    To by było bardzo fajne hasło wyborcze Prezesa: „Głosujcie na mnie. Wszyscy inni zostali podmienieni przez identyczne kopie które mnie śledzą”.

    A jegomość z wykopu został ocenzurowany China-style ;)

  6. mentat pisze:

    Bardzo zaciekawił mnie powyższy artykuł. Sam mam podobne przeświadczenia, lecz nie uważam ich za patologiczne, choć z ich powodu podejrzewano u mnie schizofrenię i urojenia. O ile wiem, Cotard najpierw diagnozował kobietę, która początkowo zaprzeczała istnieniu Boga i Szatana, a dopiero potem – zapewne z powodu poczucia winy związanego z wpojonymi jej normami religii chrześcijańskiej – uzyskała, na zasadzie mechanizmu obronnego, zaburzenia poczucia tożsamości. Ja zaś jestem przekonany że nie istnieją desygnaty: Boga, szatana (demonów), duszy, duchów, wolnej woli, dobra, zła, itp. Tak więc jestem przekonany że niedługo całkowicie przestanę istnieć, co więcej także jestem przekonany że wszystko przestanie istnieć, gdyż cały Wszechświat przestanie istnieć dzięki tzw. śmierci cieplnej. Ponadto jestem przekonany że nie istnieję obecnie jako ciągła, spójna jednostka, taka za jaką mnie wszyscy biorą, gdyż np. uważam że przypisywanie ciągłości danej osobie jest błędną generalizacją, ponieważ następuje wymiana komórek w organizmie (te z których się składacie to są inne niż te które mieliście kilka lat temu), następuje zmiana osobowości, charakteru, wiedzy, zachowań, wyglądu, przekonań, dążeń, itp., a nadto samo wyodrębnienie jednostki w danym momencie jest błędną generalizacją, gdyż różne obszary mózgu przetwarzają dane oddzielnie i generują różne myśli, impulsy elektryczne, z których tylko te o najwyższym potencjale docierają do pamięci operacyjnej czyli świadomości, a ich potencjały zależą od aktualnych bodźców zewnętrznych (czyli na ten sam temat ta sama „jednostka” pomyśli co innego zależnie od skojarzeń wywołanych przez niezależne od niej bodźce; w tej samej „jednostce” kawałki mózgu myślą co innego ale „jednostka” uświadamia sobie jedynie najsilniejszą myśl). Z powodu powyższych przekonań – wg psychologów i psychiatrów – na zasadzie hiperkompensacji umyśliłem sobie aby stworzyć Boga, jako istotę najwięcej wiedzącą, najmocniejszą, najbardziej żywotną (w opozycji do religijnego Boga wszechwiedzącego, wszechmocnego i nieśmiertelnego). I głównie na tej podstawie diagnozowano u mnie schizofrenię, gdy w wywiadach mówiłem że „Bóg nie istnieje, bo jego idea jest wewnętrznie sprzeczna” i moim celem jest „stanie się Bogiem” – nie potrafiłem swojej idei wytłumaczyć badającym mnie precyzyjniej, gdyż okazywało się że nie posiadają zadowalającej wiedzy z filozofii, psychologii, biologii, fizyki oraz cybernetyki aby pojąć ścisłą koncepcję, toteż zakładam że ich diagnoza wynikała z uproszczenia i ich konformizmu. Sam uważam siebie za racjonalistę a powyższe moje przekonania za racjonalne. Zazwyczaj nie rzutują one na moje zachowania dnia codziennego, najbardziej lubianym przeze mnie efektem tych moich przekonań są moje fantazje senne, gdy np. śnię że jestem istotą złożoną z nanitów która asymiluje świat. Proszę o odniesienie się do mojego przypadku, zwłaszcza pana Jędrzeja.

Zostaw odpowiedź

Adres nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone *

*

Możesz użyć poniższych znaczników: HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>