Podstawy NLP

21-03-2011 komentarzy 10

Chcesz poradzić sobie w brutalnym świecie pieniądza? Uwodzić kobiety jednym spojrzeniem? Treningi NLP służą pomocą. Jednak początkową ideą, przyświecającą twórcom NLP, było stworzenie skutecznej metody terapii. Udało im się skonstruować teorię, która spadła na podatny grunt i obrodziła akademiami rozwoju i szkoleniami perswazji. Czy jednak ziarno to nie było zatrute? Dr Tomasz Witkowski zajął się analizą publikacji naukowych, traktujących o założeniach NLP.

O co chodzi w NLP?

Ojcami programowania neurolingwistycznego są John Grinder i Richard Bandler. Lingwista i psycholog mniej lub bardziej wspólnie (proces sądowy zakończył się porozumieniem stron) dostrzegli, że jeśli będziemy obserwować pracę terapeutów, mających bardzo dobre wyniki, a pracujących według nieuświadomionych zasad, możemy wychwycić ukryte wzorce ich postępowań. Znając najbardziej skuteczne skrypty leczenia możemy je przeanalizować, sprawdzić empirycznie skuteczność i wnieść do praktyki. Kilka lat podpatrywania sesji pozwoliło im stworzyć podwaliny pod swoją teorię, którą można streścić zdaniem „mapa, to nie terytorium”. Mapą w tym znaczeniu jest nasza wewnętrzna reprezentacja rzeczywistości, po której poruszamy się tak, jak nam pozwala skrawek papieru. Zadaniem dla terapeuty jest więc zrozumienie mapy swojego klienta, a tym samym jego ograniczeń czy sposobu odbierania świata, oraz zmiana kartografii, jeśli jest wymagana.

Każda tego typu mapa opiera się na reprezentacji zmysłowej – wzrokowej, kinestetycznej, słuchowej, węchowej i smakowej. Różnimy się w analizowaniu informacji i każdy z nas ma swój preferowany kanał zmysłowy, główny system reprezentacji (PRS, Primary Representational System). Żeby dobrze wpłynąć na pacjenta musimy używać preferowanego przez niego kanału. Ten, na szczęście, łatwo możemy określić, bowiem PRS można odczytać ze specyficznych ruchów gałek ocznych. Wprawny terapeuta jest więc w stanie po chwili obserwacji ocenić, którego kanału ma użyć. Jak zaznacza Witkowski wszelkie inne hipotezy NLP, związane ze źródłem chorób psychicznych czy metodami komunikacji, opierają się na wyżej wymienionych założeniach. Sensownym krokiem wydawałoby się więc te założenia sprawdzić. Bandler jednak, otwarcie wyraził swoją dezaprobatę dla takich poczynań, określając swoją teorię jako sztukę, nie naukę. Na szczęście dla nauki, inni badacze mieli odmienne zdanie.

Sprawdzanie NLP

Richard Bandler

Richard Bandler - twórca NLP. Ciekawa osobowość. Według różnych źródeł nie stroni od używek, kokainy, alkoholu. Był oskarżony o morderstwo swojej studentki. Ot, typowy psycholog.

Dr Witkowski w swojej publikacji posługiwał się badaniami z bazy „State of the Art”. Jest to polecana przez Polski Instytut NLP baza artykułów naukowych na temat Programowania. Do analizy zostały wybrane tylko te pozycje, które ukazały się w tytułach ze słynnej listy Filadelfijskiej. Dość powiedzieć, że lista ta jest wyznacznikiem skuteczniejszego odrzucania publikacji, nie spełniających norm metodologicznych. Z 315 rekordów ostało tylko 63. Po sprawdzeniu treści i odrzuceniu artykułów, które znalazły się tam przypadkowo, odjęto kolejne 30 pozycji. Ostatecznie więc, brane pod uwagę były wyniki 33 prac. 9 z nich potwierdzało teorie NLP (27,3%), 18 publikacji ich nie potwierdzało (54,5%) a 6 nie przedstawiało ostatecznej konkluzji (18,2%).

Co ważne, tytuły w których opublikowane zostały artykuły przeczące założeniom NLP, są wyżej notowane na liście udostępnionej przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Za to publikacje, które potwierdzały założenia NLP, były wątpliwe pod względem rzetelności eksperymentalnej. 5 z nich analizowało wpływ terapii Programowania na umiejscowienie kontroli, samoaktualizację, lęk społeczny, czy PTSD, jednak autorzy nie wprowadzili do procedury żadnej grupy kontrolnej. Można więc przyjąć, że równie skuteczne jak techniki NLP, mogą być same cykliczne spotkania z drugim człowiekiem (a może nawet skuteczniejsze).

Publikacje obalające fundamenty NLP robią to bardziej finezyjnie, trzymając się poprawności metodologicznej. Kilka z nich poświęconych jest tylko sprawdzeniu zależności ruchów oka z modalnością kanału zmysłowego. Wszystkie wykazały brak jakiegokolwiek związku ruchu gałki ocznej z PRS. Sama koncepcja preferowanego kanału została sprawdzona w dwóch kolejnych publikacjach, dając równie negatywne dla NLP wyniki. Kolejna publikacja, autorstwa Fromme i Daniell rozprawia się z twierdzeniem, jakoby ludzie wybierali słownictwo zależnie od preferowanej modalności. W analizie dr. Witkowskiego znalazły się też stworzone wcześniej przeglądy badań. Christopher Sharpley w roku 1984 pisze:


(…) możliwość zidentyfikowania PRS (jeśli to jest PRS, a nie tylko panujący styl językowy), tak przez ruchy oka, jak samoopis, nie jest potwierdzona przez dane badawcze. (…) Co najważniejsze, nie ma na chwilę obecną danych pokazujących, że NLP może pomóc klientom się zmienić.

(…) the identification of this PRS (if it is a PRS and not merely current language style) by either eye movements or self-report is not supported by the research data. (…) Of most importance, there are no data reported to date to show that NLP can help clients change.

Swoją drugą recenzję, opublikowaną w 1987 roku, kończy równie krytycznie:


Dane z badań nad NLP są rozstrzygające i konkluzja jest taka, że założenia i procedury sugerowane przez NLP nie są przez te dane potwierdzone.

There are conclusive data from research on NLP, and the conclusion is that the principles and procedures suggested by NLP have failed to be supported by those data.

Trzeba nadmienić, że od początku NLP towarzyszyła otoczka ultra-skutecznej, wręcz magicznej metody terapii. Oto odkryto technikę, narzędzie tak skuteczne, że jego poznanie przyjdzie w udziale tylko wtajemniczonym (tym, co zapłacą za szkolenie). Jak bowiem inaczej można wytłumaczyć ambicje stojące za autorską metodą Bandlera i Grindera leczenia lęku jednym intensywnym spotkaniem? Terapia ta okazała się nieskuteczna, podobnie, jak kolejna metoda NLP, zwana podwójną indukcją hipnotyczną. Także armia USA nie przekonała się do tej techniki – Swets i Bjork kończą swój opublikowany w 1990 roku raport słowami:


Konkluzją jest stwierdzenie, że bardzo słabe, jeśli nie żadne, dowody istnieją, by potwierdzić założenia NLP lub by stwierdzić, że jest efektywną strategią wpływu społecznego.

The conclusion was that little if any evidence exists either to support NLP’s assumptions or to indicate that it is effective as a strategy for social influence.

Dr Witkowski przyjął jasny i sensowny sposób analizy publikacji z bazy danych, polecanej przez sympatyków NLP. Wynik był znaczący – tak jeśli chodzi o analizę ilościową, jak i jakościową. Autor doszedł do takich samych wniosków, jak poprzedni badacze tematu, porównując pracę nad publikacją do obierania cebuli – by dotrzeć do sedna musiał usunąć bezużyteczne warstwy, a gdy dotarł do celu, był bliski łez. Historia NLP od początku naznaczona była podniesioną brwią dezaprobaty psychologów – co innego wszak teoria, która broni się wynikami badań, a co innego cudowna technika terapeutyczna, która nie potrafi obronić nawet swoich fundamentów. Oliwy do ognia dolewa twórca, który publicznie ogłasza, że jego dzieło to sztuka, więc nie musi okazywać skuteczności (dobrze, że Bandler nie pracował jako chemik farmaceuta). A jak NLP wygląda dzisiaj?

NLP - skuteczność technik, podstawy teoretyczneNad wyraz świetnie. Czytałem tekst Witkowskiego w jednej z gdańskich kawiarni. Stolik obok, dwóch dżentelmenów umawiało się na szkolenie NLP. Rozmowa trwała. Obydwaj okazali się właścicielami stron o Programowaniu. Forum, użytkownicy, popularność i, z tego co usłyszałem, 15% za poleconego na szkolenie ochotnika. Treningi kosztują od 1000 zł w górę (bo tymi za 100 zł – gardzą), więc ładna sumka się szykuje. Wiem, że to nieładnie podsłuchiwać, ale nie sposób było ignorować, jak duży biznes wyrósł na glinianych nogach braku sceptycyzmu. I tak to wszystko rośnie – popularyzatorzy NLP, chcąc sprzedać książki i szkolenia robią szum, przez który ciężko się przebić. No, bo co to NLP, jak zapytacie wujka Google?

To diabelnie skuteczna technika manipulacji, to metoda wpływu dostępna tylko wybranym. Otoczka oczywiście obudowana jest naukowo brzmiącą nazwą, jak i cytatami z szanujących się pism:

NLP jest jak dotąd najważniejszą syntezą wiedzy na temat ludzkiego zachowania od czasu lat sześćdziesiątych.
– Science Digest (cytat pochodzi ze strony o NLP)

Mało kto jednak sprawdzi, że Science Digest zostało zamknięte w 1986 roku i w swoim długim życiu zajmowało się takimi tematami jak UFO czy samozapłon. Chociaż pismo bardzo starało się zaistnieć w świecie nauki, nie jest w niej autorytetem. Mało kto sprawdzi, czy techniki, o których opowiada trener są skuteczne. Wszak jeśli manipulacja nie wyszła, to znaczy, że musisz jeszcze trochę potrenować, albo udać się na kolejne szkolenie. A popyt jest ogromny i niestety trawi też polskie uczelnie wyższe – według danych Witkowskiego w 2009 roku 8 z 12 najlepszych uniwersytetów w Polsce posiadało w programie elementy lub nawet oddzielne kursy NLP.

Przypomina to trochę walkę medycyny z homeopatią. Po jednej stronie nauka, po drugiej biznes. Ostatnio mieliśmy piękny przykład akcji społecznej w obronie zdrowego rozsądku – ludzie na całym świecie łykali garściami tabletki, których jedynym aktywnym składnikiem, mimo zapewnień homeopatów, był tak naprawdę cukier. Może pora na kolejne spotkanie obrońców myślenia?

Dr Witkowski wzywa na pojedynek sympatyków NLP

Strzałka do ikon

10 Odpowiedzi do : Podstawy NLP

  1. Tomek pisze:

    No cóż… NLP polaryzuje już od dawna i wydaje mi się, że tak powyższy artykuł, jak też samo badawcze opracowanie mogą przekonać li tylko przekonanych. Wyznawcy NLP pozostaną w swoich obozach. Wróć! Ostatnio zauważyłem taki trynd, że najwięksi wymiatacze twierdzą, że NLP to już za mało i tworzą swoje własne paradygmaty – Ci może nawet przytakną:)

  2. Jędrzej pisze:

    Tomek – Chętni znajdą się na wszystko, tylko niech to ma ręce i nogi. Nie jestem np. przeciwko treningom oduczania nieśmiałości jeśli mają komuś pomóc. Niepotrzebnie jednak w NLP oszukuje się klienta dając mu „tajemną” wiedzę. Można to zrobić uczciwiej, ale pewnie za mniejsze pieniądze. Mówisz, że NLP to dla niektórych zbyt mało – to może teraz Neuropoznawcze kodowanie samoaktualizacji? Autoneurotropowe transformacje jaźni? ;)

    Simon – Doceniam rozwinięte komentarze ;)

  3. Carlito pisze:

    Ciekawy artykuł, kroi się nam równie ciekawa akcja!
    Z pewnością debata Witkowiski vs Grzesiak spotkałaby się ze sporym zainteresowaniem.

  4. Serewis pisze:

    Akcja antyhomepatów była głupia z jednego powodu – tabletki łykali ludzie zdrowi. Z logicznego punktu widzenia taka akcja jest bezsensowna. Jakbym się nawpiepszał witaminy C, to bym później sikał na żółto. W przypadku akcji anty-homeo będę sikał na słodko.
    Co do NLP. Dla mnie jest to stek bzdur w nieprawidłowy sposób opierający się na gramatyce transformatywno-generatywnej największego lewaka wśród lingwistów albo największego lingwisty wśród lewaków *oklaski* Noama Chomskiego. Ot dopisali sobie parę teorii psychologicznych i myślą, że są fajni. A prawda jest taka, że neurolignwistyczne sranie można mieć za darmo – wystarczy być, karwa (w języku pomorskim krowa), dla ludzi tak miłym.

    Podsumowując:
    Kurs NLP – 1000 PLN
    Pudełko wazeliny – 5 PLN
    Efekt ten sam.

    Proszę mi zrobić z tego demotywator ;)

  5. Ramzel pisze:

    A najlepsze z punku widzenia zdroworozsądkowców jest to, że w Radio Maryja ostrzegano swego czasu (prawdopodobnie trwa to nadal) przed NLP. Czyli zmanipulowanych ludzi ostrzegano przed techniką manipulacji w której największą manipulacją jest jej skuteczność.
    Swoją drogą, ciekawa taktyka – aby skusić się na kurs manipulacji, trzeba wpierw samemu się jej poddać.

  6. Pingback: Góógle V | Neurotyk - Psychologia, neuropsychologia, mózg

  7. Damian pisze:

    „Simon – Doceniam rozwinięte komentarze ;)” – Rozjebało mnie to ;D

  8. elemis pisze:

    serewis, widzę że studiowałeś polonistykę

  9. Sebastian Jakubiec pisze:

    NLP ma swoje zalety jak i wady. Można debatować nad tym czy jest naukowe, czy jest wartościowe, ale tak na prawdę jak dla mnie to zbiór ciekawych i często bardzo skutecznych technik obrazowania (np. podczas warsztatów), wykorzystania emocji i pełnej gamy komunikacji, by robić to lepiej i efektywniej.

    Czym innym, jak dla mnie jest chęć skuteczniejszej komunikacji, a czym innym wykorzystywanie jakichkolwiek technik (z psychologii społecznej, NLP czy innych dziedzin) do celowej i szkodliwej manipulacji innymi.

    Zastanawiam się w sumie czy szum nie powstaje głównie na gruncie zastosowania terapeutycznego, bo jako zbiór technik komunikacyjnych NLP jest jak dla mnie ciekawostką, do zobaczenia, sprawdzenia – zostawienia co jest skuteczne w naszym wypadku i tyle.
    Z terapią kogokolwiek już jest gorzej, jednak pierwszeństwo oddałbym psychologii. :)

Zostaw odpowiedź

Adres nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone *

*

Możesz użyć poniższych znaczników: HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>